poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1 (częsć 2/2)


Hej kochani :)
Oto druga część pierwszego rozdziału. Starałam się żeby było idealnie aczkolwiek wyszło jak wyszło. Sami oceńcie. Miłego czytania i przepraszam jeśli są błędy.




<<Rozdział 1 (część 1/2)


............................................



Ten sam Kapitan Styles który najechał, obrabował i zatopił niemal 600 statków w ciągu roku. Kapitan znany na całych Wyspach Brytyjskich jako Książę Szkarłatnego Morza, ze względu na ilość krwi, która była rozlana w wodzie kiedy okradał jakiś statek. Kapitan podobno uznany za najbardziej brutalnego i najgroźniejszego pirata dominującego kiedykolwiek na świecie.
Niesławny Harry Styles, Książę Siedmiu Mórz.


Louis był an jego statku.

Śmierć jest nieunikniona niezależnie od tego co by zrobił.

Co więcej był przygotowany na coś takiego jak cios w policzek, Louis mruknął pokorny i spuścił głowę w stronę deski. Przygryzł dolną wargę w milczeniu, przygotowując się na coś jak walnięcie kulą którą miał przy stopie jednak do niczego takiego nie doszło.

Zamiast tego spiął się gdy poczuł parę rąk na tylnej stronie swojej głowy. Przed sobą mógł praktycznie zobaczyć sylwetkę pirata rozluźniającego jego opaskę na oczy zanim została odciągnięta na bok. 

Oczy Louisa od razu spotkały się ze światłem po raz pierwszy od wielu godzin i zobaczył nową twarz z uśmieszkiem oraz kręconymi włosami bruneta. 

"Hmm... masz całkiem ładne oczy"

Zamrugał kilka razy by upewnić się, że na pewno wszystko przetwarza poprawnie.

Ten młody człowiek, naprawdę młody człowiek był Harrym Stylesem?

To musiał być żart.

 On nie mógł mieć więcej niż 17 lat!

 Louis sam nie był wiele starszy, miał tylko 20 lat ale niezależnie od tego to był Harry Styles? Pirat którego obawiali się żeglarze na całym świecie? Zimnokrwisty zabójca siedmiu mórz?

Pieprzyć go.

"Nie dotykaj mnie" Louis natychmiast syknął jednocześnie odciągając głowę do tyłu i skupiając wzrok na uważnej twarzy Harrego. "Nie waż się położyć dłoni jeszcze raz na mnie ty brudny kryminalisto"

Pozornie nieprzygotowany do tej reakcji, Harry otworzył usta w kształcie litery "o" patrząc na Louisa, jego oczy w pierwszym momencie wypełniło zmieszanie, które gwałtownie zastąpiło rozbawienie.

Louis chrząkną, gdy opierając się jak najbardziej o ścianę za nim, jego ręce przesunął gładko po drewnianej podłodze. "Żądam żebyś mnie stąd wypuścił! To po drugie, Słyszysz?!" Nie miał zamiaru pozostać więźniem przez zabawę jakiegoś pirackiego dzieciaka.

Musiał trzymać pozory twardego by otrzymać to co chciał.

Harry jednak spojrzał wzrokiem dalekim od zastraszenia, w rzeczywistości jego uśmieszek zdawał się urosnąć gdy Louis parzył zwyczajnie. "Wiesz nawet wśród piratów, kiedy poznajesz kogoś to się przedstawiasz. Teraz myślałem, że jako władca masz nieco lepsze maniery od ludzi z którymi mam do czynienia. Hahaha, co z Ciebie za książę"

Ten chłopiec nie mógł tak na poważnie.

On go wyśmiał.

Louis zacisnął zęby, "W nosie mam maniery! Nie chcę tu być! Rozkuj mnie i wyślij z powrotem do Anglii, teraz!"

"Wszystko co chcę żebyś zrobił to przedstawił się. To nie jest trudne, wiesz. A teraz przestań krzyczeć, jestem tuż obok Ciebie..." Harry zauważył kręcąc głową siadając na podłodze zamiast dalej kucać.

Biorąc pod uwagę, że chłopak usiadł wygodniej, widział, że zostaną obaj sami w pokoju nieco dłużej, Louis przeklął w duchu.

"Jak się przedstawię to mnie wypuścisz?" Znał odpowiedź ale warto było spróbować.

Harry zamruczał cicho, jego oczy obserwowały go bacznie. "Być może. Kto wie?"

To była próżna odpowiedź, ponieważ obaj wiedzieli, że nie zrobi niczego takiego, a gdyby to zrobił byłby to niewątpliwie Boży akt łaski dla Louisa.

Louis skrzywił się,  odwracając do twarzy Harrego "Jestem Louis Tommllinson, książę Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, choć jestem przekonany że już o tym wiesz" Starał się zachować wyższy ton głosu podczas mówienia jego tytułu, aby ten chłopak wiedział, że nawet jeśli go niewoli był wyższej rangi od niego.

Harry zachichotał "Jesteś zbyt bezczelny jak na księcia. Bardziej jak księżniczka w mojej opinii. Ale tak czy inaczej miło Cię poznać Wasza Wysokość." Jego ton był szyderczy i Louis chciał by jego ręce były wolne, żeby mógł walnąć to aroganckie małe gówno w usta. Zarozumiały uśmieszek na jego ustach był odrażający.

"Nazywam się Harry Styles, Książę siedmiu mórz i kapitan tego statku, One Direction, choć jestem przekonany że już o tym wiesz" Harry szydził z niego zanim chwycił pod brodę Louisa. Władca ledwie miał czas żeby oprzeć się zanim jego głowa przymusowo została zwrócona do twarzy młodego kapitana z egoistycznym uśmieszkiem na twarzy. "Witamy na pokładzie mojego statku ponieważ nie zejdziesz z niego w najbliższym czasie."

Louis pokręcił głową by ją uwolnić i zwrócił swoje oczy by spojrzeć na niego "Nie. Dotykaj. Mnie."

"Musisz jeszcze poznać kilka zasad które obowiązują na One Direction bo wydajesz się być raczej dzikim pasażerem" Harry potrząsną głową niemal z politowaniem gdy zaczął stawać na nogach.

Louis spojrzał w dół na podłogę zanim usłyszał, że człowiek z loczkami znów zaczął mówić "Ale powiem Ci pierwszą i najważniejszą regułę począwszy od zaraz, księżniczko"

Bez ostrzeżenia, Louis wydał zduszone tchnienie kiedy jego szyja została brutalnie pociągnięta do góry gdy Harry zatrzasnął na niej szczelnie gruby, zimny metalowy kołnierz. Pirat spojrzał na niego z góry pochylając się w dół, jego oczy były puste bez żadnej brutalności co sprawiło że Louis nie był w stanie wydusić protestu.

Harry wypuścił oddech, bardziej ochrypły niż wcześniej, gdy patrzył w dół na Louisa ze stoickim spokojem. "Wszyscy i wszystko na tym statku należy do mnie, kapitana. Nie ma znaczenia kim jesteś, jak się z tym czujesz. Jeśli jesteś na tym statku jesteś mój. I nie waż się myśleć inaczej."

Zanim Louis mógł zarejestrować groźne spokojne słowa w jego głowie, Harry wypuścił koniec liny obroży i wyszedł z pokoju.

Zaczerpnął świeżego powietrza z otwartej przestrzeni, nadal ze srebrną, metalową obrożą na szyi, Louis sapał pokornie dotykając kawałka metalu. Mrużąc oczy w przyćmionym świetle pokoju, jego oczy spoczęły na linie, za którą Harry jeszcze chwilę temu ciągną obrożę.

Znowu zaczął myśleć z ekstremalną goryczą i złością, kto by przypuszczał, że książę Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii zostałby potraktowany w ten sposób?




............................................








Muszę przyznać, że przetłumaczenie niektórych miejsc sprawiło mi naprawdę sporo kłopotu. Mam nadzieję, że mi się udało oddać główny sens zawarty w oryginale.
I proszę o komentarze, chciałabym wiedzieć czy w ogóle ktoś to czyta.

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na tt @azilE_xx

Kolejny rozdział 14.04.15 

2 komentarze:

  1. Uwielbiam to opowiadanie :)
    Bardzo się cieszę, że ktoś podjął się próby przetłumaczenia tego po raz kolejny.
    Z chęcią przeczytam wszystko od początku ;p

    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejj dodasz jeszcze dzis rozdzial??

    OdpowiedzUsuń