Oto druga połowa drugiego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się spodoba i miłego czytania.
Ps. Zostawcie chociaż kilka komentarzy, proszę.
<<Rozdział 2 (część 1/2)
............................................
Umysł Louisa natychmiast zaczął ścigać się analizowani różnych możliwości, kto mógł wciąż pozostać przy życiu i mieć się dobrze w tym momencie
Eleanor... O Boże. Ona mogła ciągle żyć!
"Widzisz, kazałeś Danielle, Niallowi i mi dbać o pozostałych więźniów. Biorąc pod uwagę że jest ich tylko troje, byłem przekonany że masz na myśli ich wszystkich, tym bardziej, że mówiłeś że mamy mu nie szkodzić. Zaoferowałem mu ubranie na zmianę żeby poczuł się bardziej 'jak w domu' sposób w jaki to powiedział był dosyć podejrzany ale Louis zbytnio nie zajmował sobie tym głowy w tej chwili.
Tą dziewczyną może być Eleanor!
"Tamta dziewczyna! Liam, znasz jej imię?" Louis rozpaczliwie zapytał bruneta, który odwrócił głowę w jego kierunku z zaciekawieniem, jednak zanim zdążył odpowiedzieć Harry mówił dalej
"Myślałem, że wyraziłem się jasno na początku mówiąc, że jedyną osobą upoważnioną do odwiedzania księżniczki jestem ja. Nie chcę by ktokolwiek inny na tym statku miał z nim kontakt by wydarzyło się coś co zrujnuje moje plany."
Zbyt wciągnięty w myślenie o Eleanor, Louis nie miał czasu by zganić Harrego za nazwanie go 'księżniczką' zamiast tego krzyknął, "Hej! Staram się mu zadać pieprzone pytanie, okey!?" warknął na obu piratów, którzy natychmiast zamilkli i spojrzeli na skutego człowieka zaskoczeni jego wybuchem.
Wypuszczając powietrze, Louis przeniósł swoje chytra spojrzenie z Harrego na Liama "Ta kobieta... Liam znasz jej imię?"
Liam pokręcił głową "Eee, nie. I nawet nie dostałem szansy żeby ją zobaczyć. Danielle była jedyną która miała się nią zaopiekować."
Louis przeklął pod nosem. Nie podobał mu się sposób w jaki powiedział 'zaopiekować'... Tak jak on tu siedział, Eleanor mogła być konająca... Nawet jeśli powiedziałby Eleanor to mogłaby to być jakaś pokojówka ze statku o której Louis nigdy nie słyszał.
"powiedzmy że znam jej imię" Głos Harrego przerwał ciszę.
Louis niechętnie podniósł głowę w górę, by spojrzeć na kapitana o kręconych włosach który spacerował po pokoju pewny siebie i potężny "Co chcesz wiedzieć?"
"Jesteś kłamcą"
"Prawda ale jestem kapitanem. Jestem odpowiedzialny za zatrzymanie się w pokoju każdego więźnia którego pojmaliśmy, więc mogę ich poznać. Nie myśl że tylko dlatego że jesteś władcą jesteś jedyny." Mrugnął do niego z uśmiechem na co Louis się skrzywił z niesmakiem.
Harry zachichotał "Jej imię to Eleanor Calder. Jest ładną dziewczyną... Dlatego upewniłem się, że nie została zabita kiedy zdobyliśmy twój statek. Wygląda tak że ludzie mogą za nią naprawdę dużo zapłacić"
Nie mogąc się powstrzymać, Louis zgrzytną zębami "Wiec gdzie ona teraz jest?"
" Na swoim miejscu, to bardziej niż prawdopodobne jeśli to co Liam powiedział o Danielle jest prawdą... Dlaczego jesteś tak zainteresowany? Ona jest tylko służącą. Nie powinna nic dla ciebie znaczyć księżniczko, chyba że między waszą dwójką dzieje się coś o czym powinienem wiedzieć."
Ostatnia część zdania została wypowiedziana zupełnie innym tonem niż reszta wypowiedzi, tak że Louis miał wrażenie, że Harry znowu zaczął być Kapitanem Stylesem takim samym, który wcześniej założył mu obrożę na szyję.
Nie chcąc otrzymać znowu czegoś takiego jak kołnierz z łańcuchem Louis oparł się pokusie jęknięcia i starał się być stanowczy by pokazać że się nie boi. "To nie twój pieprzony interes dlaczego się martwię. Proponuję także przestać nazywać mnie księżniczką, przed..."
Pukanie do drzwi było słyszalne w całym pokoju przerywając wypowiedź Louisa, a ktoś włożył głowę z uśmiechem do środka.
"Tak więc, kucharz właśnie skończył gotować chłopaki!"
Blond włosy mężczyzna zawołał wesoło, jego twarz była niesamowicie podekscytowana co sprawiło że Louis wywrócił oczyma. Jego głos skojarzył mu się z tym samym irlandzkim głosem, który wcześniej słyszał pod drzwiami rozmawiającego z Harrym zanim poznał nieznośnego kapitana.
Ale teraz gdy rzucił na niego okiem... blondyn wyglądał dziwnie znajomo...
Liam powoli skinął głową, jego oczy obserwowały radosnego młodzieńca, który nie mógł być starszy od Louisa.
Wydawało się, że większość załogi nie przekraczała wieku 30 lat!
"Dziękuję za raport, Niall" Liam powiedział, przechodząc obok Harrego, "Wiesz co,jestem strasznie głodny. Szef kuchni gotuje rzeczy skradzione ze statku Louisa, tak? Cóż, brzmi świetnie. Sorry Louis! Cześć Harry!" Liam położył rękę na ramieniu Nialla kierując się do wyjścia na korytarz, a Irlandczyk zamrugał zdezorientowany.
"Czekaj, co?"
"Chodźmy, Niall!"
Kiedy ta dwójka odeszła, Louis mrugną, odwracając uwagę z powrotem na jedyną osobę pozostałą w ciasnym pomieszczeniu.
Arogancki, zarozumiały, Kapitan Styles.
Harry odrzucił swoje włosy i westchnął "Przyszedłem tutaj, żeby poinformować Cię księżniczko, że mam dla Ciebie gotową kąpiel. Wiem, że władcy na okrągło biorą kąpiel i traktują to jak własny interes więc stwierdziłem że jedna sprawi że poczujesz się bardziej jak w domu."
Szyderstwo słyszalne w tych słowach doprowadzały Louisa do szaleństwa.
Czy ten chuj nie może zrozumieć, że w rzeczywistości to Louis był wyższej rangi niż on?
"Chcę zobaczyć Eleanor" Louis stwierdził bez namysłu, informując Harrego..
Książę Siedmiu Mórz uniósł brwi, "Niestety godziny odwiedzin są już na dzisiaj zakończone. Teraz proponuję byś przyszykował się do kąpieli."
"Po pierwsze, nie obchodzi mnie czy ;godziny odwiedzin' się skończyły. Chcę tylko z nią porozmawiać chociaż raz, co nie powinno być tak wielkim problemem. I jak mam się przygotować do tej pieprzonej kąpieli? Spójrz na mnie przykutego do ściany i powiedz mi ponownie żebym był gotowy! Co chcesz żebym zrobił?! Wziął ręcznik i mydło?!" Louis wyrzucił z siebie niecierpliwie.
Jego temperament wykipiał nie trzymany przez groźnie stojącego bruneta.
Harry wziął jego pogróżki z przymrużeniem oka "Dobra, zawrzyjmy umowę, Wasza Wysokość. Jeśli zgodzisz się wziąć kąpiel bez żadnych narzekań i królewskich skarg, ja zgodzę się żebyś odwiedził swoją cenną Eleanor."
Louis westchnął, ale skinął głową w milczeniu.
Nie miał najmniejszego pojęcia co do szczegółów tej umowy... Louis korzystał na niej w obu przypadkach.
Kąpiel i miał zobaczyć Eleanor, która miał nadzieję trzymała się dobrze biorąc pod uwagę okoliczności.
Harry podniósł się z kolan i zbliżył do Louisa, władca zesztywniał kiedy kapitan skulił się nad nim by odblokować metalowe kajdany. Bez słowa Louis patrzył jak mężczyzna fachowo i sprawnie pracował odblokowując zarówno jego nadgarstki jak i kostki.
"Jeśli spróbujesz uciec, będziesz tego żałował. Więc nawet nie próbuj." Harry ostrzegł po czym po prostu wstał.
Louis nie mógł sobie pomóc jak liczył "Przypuszczasz, że gdzie ucieknę? Do centrum handlowego w dół ulicy?"
Harry nie odpowiedział, a Louis przewrócił oczami gdy rozmasowywał swoje obolałe nadgarstki...
Byłe czerwone i posiniaczone oraz nadal odczuwał z nich tępy ból.
Kiedy Harry zaczął wychodzić, Louis walczył by go dogonić na swoich słabych nogach całkowicie zapominając o dostojnym, spacerowym kroku. Kiedy we dwoje szli korytarzem obok licznych drzwi zaczął się zastanawiać jak to możliwe że ten człowiek faktycznie był Harrym Stylestem.
"Co masz zamiar ze mną zrobić?" zapytał raczej z ciekawości nie ze strachu.
Harry nie odwrócił się a powiedzieć o nim, że się pysznił było niedopowiedzeniem "Będąc szczery wiem że mogę za Ciebie dostać naprawdę dużo pieniędzy od ludzi chcących dorwać w swoje ręce kogokolwiek z rodziny królewskiej... Ale nie jestem złodziejem dla zysku czy zemsty... Cóż jestem, w obu aspektach ale nie w tym przypadku. Moje plany co do Ciebie są dosyć skomplikowane... wciąż układam je sobie w głowie ale nie martw się o to." Harry machnął ręką jakby los Louisa nie miał żadnego znaczenia.
Louis gapił się z otwartą buzią na tył głowy Harrego "Nie mówisz tego na poważnie"
"Hmm?"
"Jesteś dupkiem, wiesz o tym?! Nie możesz mi powiedzieć żebym nie martwił się o swoje życie! Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?! Jeśli nei pieniędzy albo zemsty wobec mojej rodziny to co?! Nic innego nie mogę Ci dać!" nalegał na niego.
Harry zachichotał, kiedy zatrzymał się i odwrócił do twarzy wściekłego księcia "To kłamstwo"
Zmieszany Louis obserwował Harrego kiedy on złapał go za podbródek "Co to ma znaczyć?" książę zapytał z irytacją. Nie podobał mu się sposób w jaki Harry gapił się na niego.
Harry potrząsnął głową "Zadajesz masę pytań"
"Nie dajesz żadnych odpowiedzi"
"Touché. Ale teraz ja mam pytanie... Jakie są twoje relacje z tą dziewczyną Eleanor? Ona jest twoją dziewczyną?" Z powrotem zaczął iść do przodu i Louis się skrzywił. "Eleanor? Moją dziewczyną? Nie. Nie zrozum mnie źle, jest piękna ale ona jest po prostu moją przyjaciółką. Z resztą to nie twoja sprawa."
To była prawda/
Eleanor była tylko przyjaciółką. Była córką osobistej pielęgniarki Louisa i we dwoje dorastali razem od małego się przyjaźniąc. Był zadowolony że jechała razem z nim do Francji przed tą całą inwazją piratów... Tym już nie był zadowolony.
"Dobrze, dobrze" Harry powiedział beztrosko, tak, jakby go nie słuchał "Ale popatrz, zmieniłem zdanie. Możesz się z nią zobaczyć dopiero po kąpieli."
Louis posłał kapitanowi wściekłe spojrzenie "Co?! Dlaczego?!"
"Bo ja zmieniłem zdanie. Nic więcej. Jestem kapitanem i sugeruję nie kwestionować mojego autorytetu" Poruszył głową by posłać Louisowi uśmieszek, który sprawił, że książę przygryzł wargę starając się stłumić złość.
"Kapitan do dupy..." Louis mruknął pod nosem z pogardą, idąc za Harrym.
............................................
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)
@azilE_xx
Hmm... Co ja mogłabym Ci tu napisać? chyba to, że odwalasz kawał dobrej roboty! Twoje tłumaczenie dobrze się czyta, więc czekam na kolejny rozdział :) powodzenia xoxo
OdpowiedzUsuńWłaśnie znalazłam tego bloga, nie czytałam wcześniej tego opowiadania ale strasznie mi się podoba! Oby tak dalej ;)
OdpowiedzUsuń~PP.S.