wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 4 (część 2/2)

Wracam po krótkiej (no dobra może nie tak krótkiej) przerwie i mam dla was kolejny rozdział :)
Muszę powiedzieć, że myślałam że chociaż w wakacje trochę sobie odpocznę a tu bum i nic z tego. Do przerobienia dostałam pięć podręczników z chemii "bo konkurs" do tego podobna sytuacja z biologii. A jeszcze stwierdziłam, że pojadę sobie na morze na jacht i mam teraz tyle roboty że nie wiem w co ręce włożyć bo po prostu mi się uzbierało.
No nic. Oto wasz upragniony rozdział:
Miłego czytania :)



Ostrzeżenie!!!
Sceny +18
............................................



"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko

"Do diabła, skąd mam wiedzieć? Gdziekolwiek chce. Jeśli zostanie zgwałcona w nocy przez zły układ, to nie moja wina. Jestem przekonany że Daniele chciałaby się z nią podzielić swoją kwaterą, wydawała się nawet na to nalegać"

Słysząc ponownie szybko zbliżający się głos Harrego Louis zdał sobie sprawę że kapitan był w drodze do pokoju po raz kolejny.

Gdyby zobaczył Louisa tutaj, czytającego jego rzeczy, byłby wściekły.

Mega wściekły.

Wiedząc o niebezpieczeństwie i obawiając się walki, Louis natychmiast postarał się odtworzyć poprzedni układ papierów kiedy usłyszał dźwięk ręki Harrego zaciskającej się na klamce. 

Zdając sobie sprawę, że nie da rady dotrzeć z powrotem do drzwi sypialni, Louis wstrzymał oddech wpychając się pod biurko tak ciasno jak tylko mógł w momencie gdy Harry wszedł do pokoju.

Z plecami przyciśniętymi do biurka Louis mógł tylko słuchać jak wielkie czarne buty Harrego uderzają o drewnianą podłogę, powoli mijając go i udając się do drzwi sypialni.

Ta myśl uderzyła Louisa, to że Harry poszedł tam spodziewając się go zobaczyć, kiedy jego tam nie było.

Tak jak myślał, usłyszał Harrego zatrzaskującego drzwi z wielką siłą.

"Pieprzona mała dziwka"

Usłyszał przekleństwo z ust kapitana w dość opanowany ale wyraźnie wkurzony sposób.

Chrząkając zdał sobie sprawę z tego jak głupi był zapominając, że Louis pewnie próbował wymyślić jakiś plan który pozwoli mu wyjść z tego bez szwanku, co napełniło pirata wściekłością.

Plecy Louisa zaczynały być nieco obolałe ale wiedział że woli znosić to niż wściekłego człowieka w pokoju, więc pozostał na miejscu przyciskając szyję w dół bliżej jego klatki piersiowej.

Gdyby Harry opuścił pokój w poszukiwaniu go, Louis byłby w stanie wrócić do sypialni... to wydawało się jedynym wyjściem w tej chwili
 
Kiedy kroki Harrego się zatrzymały, Louis wewnętrznie chciał by młody człowiek po porostu wyszedł na tyle czasu by książę zdążył wrócić do sypialni, ale gdy pirat znów zaczął chodzić nic nie szło w tym kierunku w którym Louis chciał.

Harry teraz milczał ale jego kroki wydawały się o wiele cięższe, jakby wyładowując swój gniew przez nogi, podczas gdy zbliżył się do biurka.

Jego stopy zatrzymały się tuż przed blatem i Louis wstrzymał oddech, obawiając się że kapitan może usłyszeć nawet bicie jego serca.

Każda sekunda mijała zbyt długo, Louis czekał aż mężczyzna po prostu wyjdzie w poszukiwaniu go na zewnątrz na pokładzie a nie tam...

Wreszcie po tym co wydawało się wiecznością Louis usłyszał chichot Harrego, niski, pełen rozbawienia i zupełnie innych emocji które wcześniej panowały w jego nastroju. Louis zagryzł dolną wargę w niepokoju zastanawiając się co mogło ewentualnie zmienić humor mężczyzny co zatrzymało bicie jego serca.

Pióro Harrego spadło na podłogę, idealnie pomiędzy przestrzeń dzielącą go od nóg pirata.

"Ups" stwierdził mężczyzna na górze.

Louis czuł jak jego oczy się poszerzają kiedy patrzył na pióro po które Harry będzie musiał się schylić a następnie zobaczy jego co ostatecznie skończy się otrzymaniem od niego jakiejś surowej kary podobnej do tej którą otrzymał Rayan, którego Harry trzymał przez tydzień bez jedzenia i wody.

Louis zaczął szybką modlitwę kuląc się i czekając aż Harry go złapie, już całkowicie akceptując fakt że
złapany został.


Jednak Hary wcale nie schylił się po swoje narzędzie do pisania.

"Jestem bardzo niezdarny" Harry powiedział do siebie z innym śmiechem, który zdawał się udawać, tak że Louis miał wrażenie że Harry wie że tam siedzi i po prostu bawił się nim.

Ale to nie może być prawda... Nie było mowy by o nim wiedział...

W odpowiedzi na jego modlitwy stopy Harrego zaczęły odchodzić i Louis chciał westchnąć z ulgą ale powstrzymał go dźwięk butów pirata idącego w kierunku drzwi prowadzących na otwarty pokład łodzi.

Drzwi otworzyły się po czym natychmiast zostały zamknięte a ciało Louisa rozluźniło się pod drewnianym biurkiem gdy zdał sobie sprawę że uniknął właśnie kuli.

Chwytając ręką krawędź biurka, Louis podciągnął się do góry z ciężkim oddechem. Tak szybko jak się tylko wyprostował by rozciągnąć zesztywniałe mięśnie, tak jego oczy spotkały się z oczyma Harrego jako kapitana piratów opartego o framugę drzwi i z rękami założonymi na piersi podczas gdy obserwował Louisa z poważnym wyrazem twarzy.

Louis zatrzymał się powoli i niezgrabnie potarł kark, "No więc, wiesz co? To jednak nie jest kuchnia..." Zauważył kiedy lekko odwrócił twarz od rażącego spojrzenia bruneta. "Po prostu byłem w drodze" profesjonalnie stwierdził podczas gdy strzepnął kurz z ramion.

Harry odepchnął się od framugi drzwi podniesioną ręką idąc w kierunku księcia "Dlaczego grzebałeś w moich notatkach?"

"Nie miałem zamiaru dotykać twoich..."

Zanim zdążył dokończyć Harry po drugiej stronie biurka podniósł jeden s listów i praktycznie przycisnął go do twarzy Louisa.

"Nie kłam kiedy praktycznie złapałem cię na gorącym uczynku, księżniczko. Twoje włosy nadal wyglądają na dość wilgotne i jak ostatni raz sprawdzałem moje notatki, nie miały tych wodnych kleksów na sobie."

Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, Louis przekręcił twarz podczas gdy Harry wymierzył mu polilczek. "Ty mnie nie posłuchałeś"

"Byłem tylko..."

"Ja mówię!" Harry surowo przerwał. "Ty nie posłuchałeś gdy mówiłem że masz zostać w tej sypialni"

Louis po raz kolejny próbował się bronić, "Nie musisz mi pozwolić wyjaśnić, byłem właśnie..."

Jego słowa ucichły gdy Harry gwałtownie pociągnął za koniec liny jego kołnierza prawie przeciągając przez biurko, wpatrując się w księcia jeszcze bardziej niebezpiecznym, rozdrażnionym spojrzeniem jakie miały kiedykolwiek te zielone oczy. "Zamknij się. Nie obchodzą mnie twoje wyjaśnienia. Nie słuchałeś a teraz będziesz ukarany."

Przeklinając, pociągnął za koniec kołnierza a Louis jęknął z bólu kiedy był szarpnięty dookoła stołu aż stanął przed Harrym, wciąż wpatrującym się w niego jakby Louis właśnie zamordował całą rodzinę mężczyzny czy coś podobnego
 
Próbował ponownie otworzyć usta, aby uniknąć jakiejś irracjonalnej czynności ze strony Harrego ale nim to zrobił jego oczy otwarły się szeroko kiedy jego spodnie zostały zsunięte.

"Co ty..."

"Zamknij się kurwa. Ty nie masz prawa mówić." Harry rzucił i mimo oporu Louisa, kapitan piratów agresywnie pociągnął w dół jego bieliznę, odsłaniając męskość którą złapał na co Louis skrzywił się z bólu i nisko syknął.

Harry obserwował go z błyskiem w oczach "W normalnych okolicznościach nie daję tej kary byle komu" z naciskiem na ostatnie słowo, jego uścisk na penisie zelżał a dreszcz przebiegł po kręgosłupie księcia.

Louis starał się ignorować przyjemne uczucie, które wybuchło w jego ciele gdy dłoń Harrego go głaskała.

Nie powinien czerpać z tego przyjemności.

Harry dotykał go w taki sposób w jaki naprawdę nie powinien.

To nie było poprawne

Ten brudny, niskiego pochodzenia kryminalista go molestował i powinien być go odepchnąć. On nie miał prawa.

Nawet jeśli jego bardziej racjonalna część umysłu miała taki zamiar, Louis mógł tylko próbować powstrzymać swe jęki, gdy Harry przyspieszył ruchy na jego penisie, a tarcie rosło wraz z kłopotliwą erekcją.

Louis czuł jak jego twarz robi się gorąca, gdy Harry popchnął go do biurka sprawiając że gwałtownie się zakołysało. Zaczynał właśnie osiągać szczyt, chociaż jego mózg brutalnie sprzeciwiał się własnemu orgazmowi, lecz Louis był zbyt odporny na posłuszeństwo i zbyt zadowolony uczuciem ręki Harrego sunącej po nim.

I tak po prostu zatrzymał się słysząc pukanie do drzwi kajuty.

Puls Louisa, który w ciągu ostatniej minuty pędził jak szalony powoli godził się z brakiem ręki na twardym penisie który teraz niezgrabnie zwisał

Stopniowo Louis otworzył oczy, by spojrzeć na Harrego, który wyglądał na spokojnego gdy spojrzał w stronę wejścia. "Tak?" Zawołał, kiedy pukanie ustało.

"Mogę wejść kapitanie?" Irlandzki głos po drugiej stronie drzwi zapytał i Louis uświadomił sobie, że jeśli mężczyzna wszedłby i zobaczył Harrego i jego w tego rodzaju sytuacji hipotezy zostałyby potwierdzone.

Ludzie będą wiedzieć że Louis Tomlinson, książę Zjednoczonego Królestwa po prostu był pieszczony przez pieprzonego pirata.

To nie mogło być prawdą.

Nie może być.

Doprowadzał się do porządku, kiedy Niall wszedł, właśnie w momencie gdy Louis skończył wciągać swoje spodnie i poprawiał się.

Blondyn zatrzymał się zdezorientowany, skacząc wzrokiem od jednego do drugiego mężczyzny i unosząc brwi aż odważył się wejść, trzymając w ręku talerz pełen jedzenia i duży kubek "Przerwałem coś?" Zapytał niewinnie.

Harry spojrzał na Louisa, a książę nigdy nie czuł się bardziej wściekły jak gdy zobaczył uśmiech wkradający się na twarz kapitana który pokręcił głową. "Nie, wcale nie."

Wiedząc co musiał zrobić żeby utrzymać się w garści, Louis wydał pomruk irytacji i pchnął Harrego w tył z taką siłą jaką tylko był w stanie zebrać w swoim ciele które dopiero teraz odzyskiwało czucie.

Wyraźnie nieprzygotowany do ataku, Harry ledwo utrzymał się na nogach.

Niall gapił się na nich, jak Louis pchnął go w bok by przejść obok i na pokład w ogóle nie przejmując się tym co Harry miał mu do powiedzenia.

"Ale ja mu tylko przyniosłem jedzenie..." Niall pokornie powiedział z dezaprobatą gdy patrzył na oddalające się plecy księcia.




............................................




Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

 Kolejny rozdział dopiero jak odkopie się z robotą. Być może uda mi się to w tydzień jeśli tylko się sprężę ale ponad tysiąc stron do przerobienia w tak krótkim czasie to naprawdę niezłe wyzwanie więc nie zdziwcie się jeśli potrwa to dużo dłużej.
  
@azilE_xx






 

5 komentarzy:

  1. Okej. Więc osobiście kocham to opowiadanie. Tłumaczysz je całkiem dobrze, jednak gdzieniegdzie zdaża ci sie zjeść jaką litere lub jakąs niepotrzebnie dodać. Jednak idzie ci to całkiem dobrze o szacunek, że się tego podjęłaś.
    Polecam znalezienie jakiejś bety, lub sama po przetłumaczeniu przeczytaj rozdział tak na wszelki wypadek :)
    Z niecierpliwością czekam by znowu przeczytać to opowiadanie po polsku. Zaraz dodam bloga do obserwowanych ;)
    Tylko tak dalej, nie poddawaj sie w tłumaczeniu tego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakbyś mogła mnie informować na tt będe niezmiernie wdzięczna @FellarkaFelly

      Usuń
    2. Oczywiście z przyjemnością będę Cię informować :)
      Miło mi że to czytasz i doceniasz :)

      Usuń
  2. Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już prawię kończę go tłumaczyć, powinien się pojawić w ten weekend. Przepraszam że tak długo ale po prostu poświęcam cały mój wolny czas na olimpiadę biologiczną z której muszę napisać pracę naukową. Dzisiaj udało mi się to w końcu skończyć więc będę mogła się w całości poświęcić jutro tłumaczeniu :)

      Usuń