Strony

niedziela, 4 października 2015

Rozdział 5 (część 1/3)

Przepraszam, że tak długo ale nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Dopiero skończyłam pisać pracę naukową na biologię a teraz jeszcze czeka mnie olimpiada fizyczna i chemiczna. Istna masakra.
Nie mogłam już dłużej zwlekać z dodaniem rozdziału, sama wiem jak to irytuje kiedy sprawdza się czy ktoś już wrzucił posta i znowu pustka. Przepraszam że musieliście to przeze mnie przeżyć.Istnieje jeszcze jeden problem Oxy usunęła to opowiadanie ze swojego tumblra (ponoć tymczasowo ale jednak a wiecie jak takie historie się kończą), będę do niej pisać czy mogłaby wysłać mi całe opowiadanie na maila żebym mogła skończyć to tłumaczyć. Mam nadzieję, że się zgodzi bo w wersji oryginalnej mam skopiowany tylko ten rozdział do połowy. Jestem tym szczerze przerażona ale może nie będzie tak źle
Jeśli mi się uda to postaram się w tym roku nieco częściej wrzucać posty i jakoś pogodzić to z nauką.

A oto rozdział na który tak długo czekaliście:


<<Rozdział 4 (część 2/2)

............................................



Nie wiedział dokąd idzie ale wszędzie tam gdzie nie było Harrego było dobrze. Do diabła, perspektywa skoczenia za burtę była świetnym rozwiązaniem w tym momencie.

Louis mruknął pod nosem, gdy usłyszał kocio-podobne dźwięki i gwizdy ze strony członków załogi. Podobnie jak inni których zobaczył na statku byli młodzi. W jego wieku, może trochę starsi.

Nie wiele wiedział o piratach ale był pewien że przeciętny statek nie miał załogi złożonej w całości z dziewiętnastolatków. Zwłaszcza kapitan, który wydawał się jakby nadal chodził do szkoły a co za tym idzie, Harry wydawał się być najmłodszą osobą na pokładzie którą Louis widział do tej pory.

Jeszcze trudniej było uwierzyć, że Harry był kapitanem Stylesem.

"Louis?"

Przygotowany by zlekceważyć drania, który tak luźno mówił jego imię, Louis odwrócił się i stwierdził że stoi twarzą w twarz z Liamem.

Pierwszy oficer uśmiechnął się do niego lekko i Louis postanowił natychmiast realizować swój wcześniejszy plan.

Przeciągnąć Liama na swoją stronę.

To oznaczało sprawdzian jego dyplomatycznych umiejętności i charyzmy.

"Witaj Liam" Louis posłał zwrotny uśmiech brązowowłosemu piratowi w jak myślał przyjazny sposób. To był chyba pierwszy raz kiedy Louis uśmiechnął się odkąd znalazł się na statku.

Liam zdawał się coś rozważać na początku wpatrując się w Louisa z przymrużonymi oczyma. "Co robisz na pokładzie? Harry cię wypuścił?" Jego ton był ostrożny, jakby starannie dobierał słowa.

"Naprawdę nie lubię gdy mówisz jakbym był zwierzątkiem Harrego. Jestem na pokładzie ponieważ chcę być. Niech ten niedojrzały pirat będzie potępiony" Louis zadrwił, nie był wcale zadowolony. Nie mógł sobie wyobrazić by chociaż mały kawałek jego należał do Harrego.

Liam zamrugał, najwyraźniej nie przewidując tego rodzaju odpowiedzi. "Och... Więc, przepraszam? Rany, Harry miał rację, masz charakterek."

"Nie mam charakterku. To wy piraci nie macie szacunku."

"To bardzo śmiałe stwierdzenie z twojej strony, zwłaszcza, że jesteś tylko więźniem na tym statku. Wiesz, tylko dlatego że jestem lojalny wobec Harrego i dałem mu słowo, nie zrobię ci krzywdy... Ale inni z załogi mają dziś naprawdę paskudny nastrój." Liam poinformował niejasno, mierząc wzrokiem bruneta. "Jeśli będziesz z nimi rozmawiał w ten sposób, nie będziesz miał okazji mówić później wcale" (przypis tłumacza: w sensie utną mu język)

Louis zmarszczył nos.

Jakby chciał zapytać, dlaczego Liam dał słowo Harremu aby go nie krzywdzić, postanowił jednak utrzymać temat z uśmieszkiem wyższości. Pewna siebie ciota.

Krzyżując ramiona, Louis uniósł brew "Och? Jak kto?"
Liam wzruszył ramionami lekko " Jak towarzysze którzy najpierw robią, a potem o tym myślą. Jestem pewien, że Harry dopadnie ich później ale jeśli sam ich sprowokujesz nie będzie miło"

Nie żeby zrobił coś co przestraszyło Louisa. Jeśli jednak jakiś idiota przyszedł do niego zgrywać dupka, lepiej być przygotowanym na traktowanie pokroju identycznego dupka.

Nagle Louis przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym przy jego planach o ucieczce.

"Możesz mnie zaprowadzić żebym zobaczył się z Eleanor?" zapytał poważnie patrząc mu w oczy.

Radzenie sobie z Liamem było prawdopodobnie najłatwiejszym osiągnięciem, dokąd postawił stopę na One Direction. Co prawda, jedynymi ludźmi z którymi miał do czynienia, byli właśnie Liam i Harry, więc Louis wolał grzecznego i urzpejmego bruneta, niż wywyższającego się wielkogłowego kapitana.

Liam pokierował go pod pokład, gdzie znajdowały się wszystkie sypialnie, prowadząc przez najdalsze zakątki statku gdzie jak powiedział swoje kwatery mieli piraci wyższej rangi, ponieważ te pokoje były większe niż średnie pokoje przeciętnych piratów, Nie tak duże jak oczywiście Harrego ale nadal lepsze niż zwykłych członków załogi.

Zatrzymali się przy jednych z drziw, przy samym końcu korytarza i ku zaskoczeniu Louisa, Liam rzeczywiście zapukał do drzwi zamiast po prostu wejść do środka.

Rozumiał to gdy członkowie pukali do pokoju, do którego chcieli wejść a w którym miał znajdować się Harry. Okazywanie szacunku kapitanowi było bardzo ważne. Jednak Liam był zastępcą dowódcy. Nie musiał tego robić, bo Harryego tam nie było, więc miał pełne prawo, by zwyczajnie wejść. Wyglądało na to, że posiadał też klasę.

Stłumione "wejdź" było słychać od wewnątrz i Liam skinął głową w stronę Louisa, zanim popchnął drzwi.

W kajucie było tylko jedno łóżko oraz mała szafka nocna, na której stała lampa naftowa. Na podłodze leżało kilka prześcieradeł i poduszki.

Na łóżku siedziała brunetka, która wyraźnie była piratem, co wynikało z jej stroju, oraz Eleanor.

Louis natychmiast znalazł się przy niej jaśniejąc na twarzy, rozkładając ramiona i zamykając ją w ciasnym uścisku.

Miała się dobrze. Tylko to się teraz liczyło.

"O mój Boże, Lou! Tak bardzo tęskniłam za tobą! Byłam tak przerażona o Ciebie i mój Boże!" Czuł jak jej ciało zaczyna drżeć gdy trzymał ją bliżej, a uśmiech utorował sobie drogę na jego twarzy kiedy to zrobił.

To był zdecydowanie pierwszy raz kiedy Louis szczerze się uśmiechnął, odkąd był na statku. jego przyjaciółka byłą cała i teraz byli razem. Wszystko nagle stało się lepsze.

"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią, Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakci, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.


............................................


@azilE_xx



wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 4 (część 2/2)

Wracam po krótkiej (no dobra może nie tak krótkiej) przerwie i mam dla was kolejny rozdział :)
Muszę powiedzieć, że myślałam że chociaż w wakacje trochę sobie odpocznę a tu bum i nic z tego. Do przerobienia dostałam pięć podręczników z chemii "bo konkurs" do tego podobna sytuacja z biologii. A jeszcze stwierdziłam, że pojadę sobie na morze na jacht i mam teraz tyle roboty że nie wiem w co ręce włożyć bo po prostu mi się uzbierało.
No nic. Oto wasz upragniony rozdział:
Miłego czytania :)



Ostrzeżenie!!!
Sceny +18
............................................



"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko

"Do diabła, skąd mam wiedzieć? Gdziekolwiek chce. Jeśli zostanie zgwałcona w nocy przez zły układ, to nie moja wina. Jestem przekonany że Daniele chciałaby się z nią podzielić swoją kwaterą, wydawała się nawet na to nalegać"

Słysząc ponownie szybko zbliżający się głos Harrego Louis zdał sobie sprawę że kapitan był w drodze do pokoju po raz kolejny.

Gdyby zobaczył Louisa tutaj, czytającego jego rzeczy, byłby wściekły.

Mega wściekły.

Wiedząc o niebezpieczeństwie i obawiając się walki, Louis natychmiast postarał się odtworzyć poprzedni układ papierów kiedy usłyszał dźwięk ręki Harrego zaciskającej się na klamce. 

Zdając sobie sprawę, że nie da rady dotrzeć z powrotem do drzwi sypialni, Louis wstrzymał oddech wpychając się pod biurko tak ciasno jak tylko mógł w momencie gdy Harry wszedł do pokoju.

Z plecami przyciśniętymi do biurka Louis mógł tylko słuchać jak wielkie czarne buty Harrego uderzają o drewnianą podłogę, powoli mijając go i udając się do drzwi sypialni.

Ta myśl uderzyła Louisa, to że Harry poszedł tam spodziewając się go zobaczyć, kiedy jego tam nie było.

Tak jak myślał, usłyszał Harrego zatrzaskującego drzwi z wielką siłą.

"Pieprzona mała dziwka"

Usłyszał przekleństwo z ust kapitana w dość opanowany ale wyraźnie wkurzony sposób.

Chrząkając zdał sobie sprawę z tego jak głupi był zapominając, że Louis pewnie próbował wymyślić jakiś plan który pozwoli mu wyjść z tego bez szwanku, co napełniło pirata wściekłością.

Plecy Louisa zaczynały być nieco obolałe ale wiedział że woli znosić to niż wściekłego człowieka w pokoju, więc pozostał na miejscu przyciskając szyję w dół bliżej jego klatki piersiowej.

Gdyby Harry opuścił pokój w poszukiwaniu go, Louis byłby w stanie wrócić do sypialni... to wydawało się jedynym wyjściem w tej chwili
 
Kiedy kroki Harrego się zatrzymały, Louis wewnętrznie chciał by młody człowiek po porostu wyszedł na tyle czasu by książę zdążył wrócić do sypialni, ale gdy pirat znów zaczął chodzić nic nie szło w tym kierunku w którym Louis chciał.

Harry teraz milczał ale jego kroki wydawały się o wiele cięższe, jakby wyładowując swój gniew przez nogi, podczas gdy zbliżył się do biurka.

Jego stopy zatrzymały się tuż przed blatem i Louis wstrzymał oddech, obawiając się że kapitan może usłyszeć nawet bicie jego serca.

Każda sekunda mijała zbyt długo, Louis czekał aż mężczyzna po prostu wyjdzie w poszukiwaniu go na zewnątrz na pokładzie a nie tam...

Wreszcie po tym co wydawało się wiecznością Louis usłyszał chichot Harrego, niski, pełen rozbawienia i zupełnie innych emocji które wcześniej panowały w jego nastroju. Louis zagryzł dolną wargę w niepokoju zastanawiając się co mogło ewentualnie zmienić humor mężczyzny co zatrzymało bicie jego serca.

Pióro Harrego spadło na podłogę, idealnie pomiędzy przestrzeń dzielącą go od nóg pirata.

"Ups" stwierdził mężczyzna na górze.

Louis czuł jak jego oczy się poszerzają kiedy patrzył na pióro po które Harry będzie musiał się schylić a następnie zobaczy jego co ostatecznie skończy się otrzymaniem od niego jakiejś surowej kary podobnej do tej którą otrzymał Rayan, którego Harry trzymał przez tydzień bez jedzenia i wody.

Louis zaczął szybką modlitwę kuląc się i czekając aż Harry go złapie, już całkowicie akceptując fakt że
złapany został.


Jednak Hary wcale nie schylił się po swoje narzędzie do pisania.

"Jestem bardzo niezdarny" Harry powiedział do siebie z innym śmiechem, który zdawał się udawać, tak że Louis miał wrażenie że Harry wie że tam siedzi i po prostu bawił się nim.

Ale to nie może być prawda... Nie było mowy by o nim wiedział...

W odpowiedzi na jego modlitwy stopy Harrego zaczęły odchodzić i Louis chciał westchnąć z ulgą ale powstrzymał go dźwięk butów pirata idącego w kierunku drzwi prowadzących na otwarty pokład łodzi.

Drzwi otworzyły się po czym natychmiast zostały zamknięte a ciało Louisa rozluźniło się pod drewnianym biurkiem gdy zdał sobie sprawę że uniknął właśnie kuli.

Chwytając ręką krawędź biurka, Louis podciągnął się do góry z ciężkim oddechem. Tak szybko jak się tylko wyprostował by rozciągnąć zesztywniałe mięśnie, tak jego oczy spotkały się z oczyma Harrego jako kapitana piratów opartego o framugę drzwi i z rękami założonymi na piersi podczas gdy obserwował Louisa z poważnym wyrazem twarzy.

Louis zatrzymał się powoli i niezgrabnie potarł kark, "No więc, wiesz co? To jednak nie jest kuchnia..." Zauważył kiedy lekko odwrócił twarz od rażącego spojrzenia bruneta. "Po prostu byłem w drodze" profesjonalnie stwierdził podczas gdy strzepnął kurz z ramion.

Harry odepchnął się od framugi drzwi podniesioną ręką idąc w kierunku księcia "Dlaczego grzebałeś w moich notatkach?"

"Nie miałem zamiaru dotykać twoich..."

Zanim zdążył dokończyć Harry po drugiej stronie biurka podniósł jeden s listów i praktycznie przycisnął go do twarzy Louisa.

"Nie kłam kiedy praktycznie złapałem cię na gorącym uczynku, księżniczko. Twoje włosy nadal wyglądają na dość wilgotne i jak ostatni raz sprawdzałem moje notatki, nie miały tych wodnych kleksów na sobie."

Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, Louis przekręcił twarz podczas gdy Harry wymierzył mu polilczek. "Ty mnie nie posłuchałeś"

"Byłem tylko..."

"Ja mówię!" Harry surowo przerwał. "Ty nie posłuchałeś gdy mówiłem że masz zostać w tej sypialni"

Louis po raz kolejny próbował się bronić, "Nie musisz mi pozwolić wyjaśnić, byłem właśnie..."

Jego słowa ucichły gdy Harry gwałtownie pociągnął za koniec liny jego kołnierza prawie przeciągając przez biurko, wpatrując się w księcia jeszcze bardziej niebezpiecznym, rozdrażnionym spojrzeniem jakie miały kiedykolwiek te zielone oczy. "Zamknij się. Nie obchodzą mnie twoje wyjaśnienia. Nie słuchałeś a teraz będziesz ukarany."

Przeklinając, pociągnął za koniec kołnierza a Louis jęknął z bólu kiedy był szarpnięty dookoła stołu aż stanął przed Harrym, wciąż wpatrującym się w niego jakby Louis właśnie zamordował całą rodzinę mężczyzny czy coś podobnego
 
Próbował ponownie otworzyć usta, aby uniknąć jakiejś irracjonalnej czynności ze strony Harrego ale nim to zrobił jego oczy otwarły się szeroko kiedy jego spodnie zostały zsunięte.

"Co ty..."

"Zamknij się kurwa. Ty nie masz prawa mówić." Harry rzucił i mimo oporu Louisa, kapitan piratów agresywnie pociągnął w dół jego bieliznę, odsłaniając męskość którą złapał na co Louis skrzywił się z bólu i nisko syknął.

Harry obserwował go z błyskiem w oczach "W normalnych okolicznościach nie daję tej kary byle komu" z naciskiem na ostatnie słowo, jego uścisk na penisie zelżał a dreszcz przebiegł po kręgosłupie księcia.

Louis starał się ignorować przyjemne uczucie, które wybuchło w jego ciele gdy dłoń Harrego go głaskała.

Nie powinien czerpać z tego przyjemności.

Harry dotykał go w taki sposób w jaki naprawdę nie powinien.

To nie było poprawne

Ten brudny, niskiego pochodzenia kryminalista go molestował i powinien być go odepchnąć. On nie miał prawa.

Nawet jeśli jego bardziej racjonalna część umysłu miała taki zamiar, Louis mógł tylko próbować powstrzymać swe jęki, gdy Harry przyspieszył ruchy na jego penisie, a tarcie rosło wraz z kłopotliwą erekcją.

Louis czuł jak jego twarz robi się gorąca, gdy Harry popchnął go do biurka sprawiając że gwałtownie się zakołysało. Zaczynał właśnie osiągać szczyt, chociaż jego mózg brutalnie sprzeciwiał się własnemu orgazmowi, lecz Louis był zbyt odporny na posłuszeństwo i zbyt zadowolony uczuciem ręki Harrego sunącej po nim.

I tak po prostu zatrzymał się słysząc pukanie do drzwi kajuty.

Puls Louisa, który w ciągu ostatniej minuty pędził jak szalony powoli godził się z brakiem ręki na twardym penisie który teraz niezgrabnie zwisał

Stopniowo Louis otworzył oczy, by spojrzeć na Harrego, który wyglądał na spokojnego gdy spojrzał w stronę wejścia. "Tak?" Zawołał, kiedy pukanie ustało.

"Mogę wejść kapitanie?" Irlandzki głos po drugiej stronie drzwi zapytał i Louis uświadomił sobie, że jeśli mężczyzna wszedłby i zobaczył Harrego i jego w tego rodzaju sytuacji hipotezy zostałyby potwierdzone.

Ludzie będą wiedzieć że Louis Tomlinson, książę Zjednoczonego Królestwa po prostu był pieszczony przez pieprzonego pirata.

To nie mogło być prawdą.

Nie może być.

Doprowadzał się do porządku, kiedy Niall wszedł, właśnie w momencie gdy Louis skończył wciągać swoje spodnie i poprawiał się.

Blondyn zatrzymał się zdezorientowany, skacząc wzrokiem od jednego do drugiego mężczyzny i unosząc brwi aż odważył się wejść, trzymając w ręku talerz pełen jedzenia i duży kubek "Przerwałem coś?" Zapytał niewinnie.

Harry spojrzał na Louisa, a książę nigdy nie czuł się bardziej wściekły jak gdy zobaczył uśmiech wkradający się na twarz kapitana który pokręcił głową. "Nie, wcale nie."

Wiedząc co musiał zrobić żeby utrzymać się w garści, Louis wydał pomruk irytacji i pchnął Harrego w tył z taką siłą jaką tylko był w stanie zebrać w swoim ciele które dopiero teraz odzyskiwało czucie.

Wyraźnie nieprzygotowany do ataku, Harry ledwo utrzymał się na nogach.

Niall gapił się na nich, jak Louis pchnął go w bok by przejść obok i na pokład w ogóle nie przejmując się tym co Harry miał mu do powiedzenia.

"Ale ja mu tylko przyniosłem jedzenie..." Niall pokornie powiedział z dezaprobatą gdy patrzył na oddalające się plecy księcia.




............................................




Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

 Kolejny rozdział dopiero jak odkopie się z robotą. Być może uda mi się to w tydzień jeśli tylko się sprężę ale ponad tysiąc stron do przerobienia w tak krótkim czasie to naprawdę niezłe wyzwanie więc nie zdziwcie się jeśli potrwa to dużo dłużej.
  
@azilE_xx






 

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 4 (część 1/2)

Cześć kochani :)
Przepraszam, że tak długo mi to zajęło ale nie miałam ani chwili czasu. 
No nic, ważne że już to nadrobiłam i możecie przeczytać pierwszą część czwartego rozdziału :)
Miłej lektury :*


<<Rozdział 3 (część 2/2)
............................................


W tym czasie Louis wyszedł z wanny, woda już wystygła do nieprzyjemniej temperatury. Wiedział, że dla niego tak długie czekanie w wodzie było ryzykowne, biorąc pod uwagę, że nie miał pojęcia kiedy Harry znowu wejdzie do pokoju.

Gdy kapitan wychodził powiedział mu tylko żeby nigdzie nie wychodził dopóki nie wróci.

Louis był wdzięczny za to, że mały zboczeniec przepadł.

Po drugiej stronie drzwi słyszał donośny głos Nialla i chyba również Liama, nie był pewny. Louis niezbyt koncentrował się na rozmowie, zamiast tego skupił się na rozmyślaniu podczas mycia się.

Eleanor miała zostać sprzedana ponieważ Harry był dupkiem uważającym się za lepszego od innych. Jak do diabła był w stanie sobie wyobrazić, słodką, niewinną Eleanor wystawioną na czarnym rynku? Ta wyjątkowa dziewczyna z trudem była w stanie upiec ciasto bez oparzenia się w palec, jak miał przetrwać ostro pieprzona przez jakiegoś gigantycznego, tęgiego mężczyznę, który prawdopodobnie by ją kupił?

Pędzące myśli doprowadzały Louisa do szaleństwa. Gdyby miał się martwić tylko o siebie wszystko było by prostsze ale musiał teraz znaleźć wyjście z tego również dla Eleanor.

Liam był pierwszym oficerem statku i wydawał się nawet przyjazny, gdyby Louis miał o nim cokolwiek powiedzieć po jednominutowej rozmowie w cztery oczy. Być może łatwo byłoby nim manipulować? Gdyby Louis miał go po swojej stronie, Liam byłby bardzo przydatny w uzyskaniu wolności zarówno przez niego jaki i Eleanor.


Louis misi po prostu lepiej go poznać, ale to praktycznie niemożliwe jeśli Harry będzie zawracał mu dupę i patrzył na niego tymi intensywnie zielonymi oczami jak jastrząb. 

To było wyraźnie widać, że Harry miał jakieś sadystyczne uczucie względem Louisa i miał wrażenie że im więcej czasu spędzi na statku tym Harry stałby się bardziej brutalny. Oczywiście teraz było to sugestywne upokorzenie ale było na tyle wcześnie, że mogło jeszcze przybrać na sile.

W każdym razie Harry miał zamiar w jakiś sposób zemścić się na rodzinie królewskiej ale to nie było wielkim zaskoczeniem.

Którzy kapitanowie piratów z Wysp Brytyjskich nie mają z nimi problemu?

Plany Harrego co do niego wciąż pozostawały na otwartej wodzie pomijając fakt, że Louis wiedział że nie zostanie sprzedany jak Eleanor. Mimo że było to dobre w pewien sposób jednocześnie nie było...


Możliwości były niekończące się. Choć obroża przypominała mu że nadal żyje to to życie byłoby całkiem pozbawione sensu jeśli miałby głodować i zginąć z zaniedbania i tortur.


To było straszne do rozważenia ale musiał zaakceptować fakt że nie był teraz na spokojnych wodach... Nawet jeśli ma wrażenie że to wszystko to tylko jeden pokręcony koszmar i zaraz obudzi się w swoim wielkim łóżku, cały spocony i śmiejąc się na swoje straszne doświadczenia przypominające życiowe.


Do tego czasu...


Louis spojrzał na jego brudne, pomięte rzeczy. Nie mógł ich ubrać ponownie.


Nie widząc innego wyjścia zaczął się rozglądać rozpaczliwie po sypialni za czymś co mogłoby zastąpić jego strój ale kiedy dotarło do niego gdzie jest ponownie rzucił okiem na swoje rzeczy.

Po wysuszeniu, Louis zaczął wsuwać na siebie koszulę przez głowę.

Nawet jego brudne ubrania były lepsze niż tanie i tandetne ciuszki należące do Harrego.

Kiedy skończył rozważył swoją aktualną sytuację.

Harry nadal nie wrócił.

Mimo, że Harry stanowczo zabronił Louisowi wychodzić z pokoju to była wręcz królewska okazja aby wyjść i spotkać się z Liamem aby ewentualnie porozmawiać z nim o interesach.

Wyrzucając z siebie szybki oddech i przylizując swoje mokre włosy Louis ukradkiem podszedł do jedynych drzwi i kajucie.

Jego dłoń zacisnęła się na klamce, kiedy pochylił się przyciskając ucho do drzwi nasłuchując jakiegokolwiek hałasu po drugiej stronie drzwi gdzie była kwatera Harrego.

Kiedy nic nie usłyszał, brunet powoli przekręcił gałkę zanim otworzył drewniane drzwi.

Zgodnie z jego oczekiwaniami gabinet okazał się pusty. Louis patrzył pod nogi żeby nie robić niepotrzebnego hałasu, który mógłby ostrzec kogoś o jego obecności mimo że pozornie był sam.

Skradając się, podszedł do dużego biurka Harrego, które było całe pokryte porozrzucanymi dokumentami i kopertami.

Jeśli chciał uciec, wiedza gdzie statek się kieruje byłaby dobrym początkiem. Pochylając się nad zawartością listów, Louis próbował znaleźć jakąś wskazówkę dotyczącą kursu łajby.

Delikatnie, jego ręka przeczesywała papiery które były ponasuwane na siebie nawzajem i skrzywił się lekko kiedy jego poszukiwania nie przyniosły efektu...

Dzienniki ręcznie pisane, rachunki, obliczenia, listy...

Przesunął ręką po papierach układając je z powrotem tak jak były wcześniej. Louis zadrżał gdy poczuł uderzający powiew. Jego włosy były nadal mokre przez co kropelki wody spływały w dół jego suchych pleców ponownie je mocząc.

Kiedy potarł nos pojedyncza kropla spadła na jeden z wpisów dziennika Harrego, który był pozornie wpisany dwa dni temu jeśli data na górze była prawdziwa.

"Pokonanie załogi Scarlet Eye przez Bailiwick of Jersey... Więcej przydziałów dzięki bitwie... Liam ocenił wszystko... Hm..." Louis niecierpliwie czytał nisko bełkocząc. "W końcu puściłem Rayana od kary postu z zeszłego tygodnia... Załoga zdaje się sama mi przypominać o moim braku tolerancji dla nieposłuszeństwa..."

Czytając to Louis poczuł jak jakiś niepokój ściska jego żołądek.

"Nikt nie wydaje się rozumieć głównej idei One Direction, że zdrada jest uleczalna tylko przez śmierć tych co mieli odwagę przeciwstawić się zdaniu Księcia Siedmiu Mórz..." Louis skrzywił się "Zarozumiałe małe gówno..." mruknął, podczas gdy jego palec śledził w dół czytany tekst "W końcu wracam do Irlandii, ponieważ..."

"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko


............................................


Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział. Naprawdę mam urwanie głowy w związku z kończącym się rokiem szkolnym... Postaram się jak najszybciej ale sami wiecie ile zajęło mi dodanie tego więc bądźcie wyrozumiali

@azilE_xx





niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 3 (część 2/2)

Hej misiaczki :*
Wstawiam kolejną część :) Miała być wcześniej ale miałam naprawdę sporo na głowie, między innymi zawody sanitarne, które z resztą moja drużyna wygrała ale mniejsza o to, ważne że już napisałam i możecie czytać :*
Miłej lektury :D

Ps. Chociaż kilka komentarzy, please.



<<Rozdział 3 (część 1/2)
............................................


Louis nie mógł znieść tego jak Harry oglądał go i jak mu się wydawało chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy bez cienia wahania.

Pieprzyć go.

"Czego się tak wstydzisz? Nie musisz się zakrywać"

"Jestem raczej powściągliwy" Louis zauważył patrząc uważnie na kapitana "Chyba powinienem teraz wejść do wody zanim zrobi się zimna"

"Oh, nie, ty nie..."

Zanim Harry mógł skończyć pukanie do drzwi rozległo się głośno w pomieszczeniu"

Wykorzystując roztargnienie mężczyzny, Louis szybko podziękował Bogu z opiekę nad nim i od razu wszedł do wanny. Jego ciało zanurzyło się w letniej wodzie, wciskając się tak głęboko jak tylko się dało by uniknąć jakiejkolwiek ciekawości ze strony Harrego.

Daniele próbowała nie westchnąć kiedy Harry momentalnie otworzył drzwi do sypialni, a Liam nagle przestał pukać.

Ona mówiła im żeby poczekali dopóki kapitan nie wyjdzie i sam ich nie zapyta o to ale nieeeeee.

Chłopcy na tym statku byli zbyt niecierpliwi.

Harry ogarnął ich wszystkich wzrokiem stojąc w swojej kajucie "Co wy tu do cholery robicie?"

Danielle była w stanie poczuć za sobą drżenie z oczywistych powodów Eleanor, jej strach i zdenerwowanie. Kobieta potarła jej ramię w uspokajającym geście aczkolwiek nie dużo to dało.

Nie żeby Danielle mogła ją winić.

Harry miał najgorszy temperament na całym statku i jego rozdrażnienie wyraźnie przypominało wściekłość przeciętnego pirata. Na szczęście dla Danielle jego prawdziwa złość nigdy nie była skierowana do niej.

"Ktoś tu jest nie w humorze" Zayn parsknął z założonymi rękam.

Harry posłał mu wściekłe spojrzenie i Niall zachichotał próbując zobaczyć co było z tyłu w sypialni Harrego. "Zastanawiam się dlaczego! Co się dzieje stary?" Zapytał z ciekawością powodując, że Harry zaczął ciągnąć ich za drzwi.

Zmrużył oczy do blondyna lecz to nic nie pomogło.

"Pieprzy księcia na materacu" Zayn zakaszlał w pięść udając niewiniątko uzyskując chichot Danielle i śmiech zarówno Nialla jak i Liama.

Oczy Eleanor rozszerzyły się i Harry przewrócił oczami.


Niezliczona ilość plotek, które zaczęły krążyć na statku wraz z pojawieniem się księcia na pokładzie prowadzonego za obrożę przez Harrego mówiła że ta dwójka ma relację w formie BDSM. (forma brutalnosci seksualnej odbywająca się za zgodą obu osób) Danielle uważała to wszystko za głupie żarty, nie była sobie w stanie wyobrazić Harrego jako typ...

Zayn, Niall, Liam wydawali się myśleć inaczej.

"Dlaczego ja was wszystkich jeszcze nie wyrzuciłem za burtę?" Harry szorstko zapytał.

"Bo nas potrzebujesz, stary" Liam odpowiedział "Bo nas potrzebujesz"

"Tak, ale nie tak jak potrzebuje księcia choć..." Niall poruszył brwiami łatwo wywołując śmiech Liama i Zayna.

Danielle potrząsnęła głową, uciszając chłopaków. "Wiem że nie wyrzuciłeś mnie za burtę bo bądźmy szczerzy, wśród tej całej zgrai samców trzeba co najmniej jednej kobiety na pokładzie by zachować zdrowy rozsądek."

Gdy wszyscy zwrócili na nią swoją uwagę, założyła kosmyk włosów za ucho "W związku z tym, wnoszę wniosek do Ciebie jako kapitana One Direction. Wysłuchaj mnie jako wiernego członka załogi od prawie dwóch lat" Odsunęła się na bok wskazując na Eleanor która nieśmiało obserwowała Harrego kiedy wszystkie oczy spoczęły na niej.

"Proszę o zaakceptowanie Eleanor jako członka załogi"

"Osobiście zaproponowałem ten pomysł" Liam rzucił pomocnie.

Niall i Zayn wzruszyli ramionami ledwo zainteresowani głosowaniem. "Kolejna dziewczyna na pokładzie brzmi całkiem miło" Niall powiedział po prostu. "One nie je chyba tyle samo co Niall więc, dlaczego nie?" Zayn zgodził się zyskując puste spojrzenie od Irlandczyka.

Harry zatrzymał się w zamyśleniu, wykrzywiając twarz do swoich myśli, zanim spojrzał na tył swojej sypialni.

Podczas gdy to zrobił Danielle odwróciła się do Eleanor gotowej wręcz zemdleć ze strachu. Uśmiechnęła się pocieszająco, skinęła głową by pozostała pewna siebie i myślała pozytywnie a następnie zwróciła się w kierunku Harrego który teraz odwrócił się z poważnym wyrazem twarzy.

"To poważna dyskusja, która wymagałaby ode mnie odłożenia wszystkiego na bok i rozmowy z wami wszystkimi podczas..."

"Co możesz, zrobić już teraz, prawda?" Niall uniósł brew.

Harry otworzył usta "No cóż..."

"Może ale nie chce bo jego pupilek-książę jest teraz przykuty do łóżka i czeka na niego" Zayn dokuczał, wzruszając ramionami i łatwo ignorując chytre spojrzenie Harrego.

Jedyna rzecz którą Danielle mogła w nich podziwiać.

Harry mógł w ten sposób rozmawiać tylko z Niallem, Zaynem lub Liammem... Każdy inny kto by się odważył, jak była całkiem przekonana wyzwoliłby wewnętrzną bestię i byłby wyrzucony za burtę gołymi rękami kapitana.

"Wiesz co? Pieprzyć to. miejmy to już za sobą" Harry jęknął, wychodząc ze swojej sypialni i zamykając drzwi za sobą. Odwrócił oczy w kierunku Eleanor ze stoickim spokojem "możemy rozmawiać tu i teraz. Wyjaśnij"



............................................






Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)


@azilE_xx

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 3 (część 1/2)

Witam wszystkich :)
Oto kolejna część rozdziału, mam nadzieję, że wam się spodoba. Akurat ten rozdział jest krótszy od pozostałych ale nie miałam siły go tłumaczyć całego więc wybaczcie. W każdym razie miłego czytania :)



<<Rozdział 2 (część 2/2)
............................................


"Naprawdę, musisz tu stać?" Louis jękną wzdychając.

Po tym ja Louis był eskortowany na górny poziom statku, zmuszony znosić poniżające i szydzące okrzyki członków załogi, podążając za Harrym, który również się śmiał jakby podzielając te żarty, Louis znalazł się w kabinie Harrego. Został pociągnięty za obrożę do drzwi z tyłu prowadzących do sypialni kapitana.

Pomieszczenie było o wiele mniejsze od własnego pokoju Louisa w jego pałacu i znacznie brudniejsze. Zapach słonej wody i glonów w pobliżu był przytłaczający. Harry poszedł na tył pomieszczenia gdie umieszczony był piec.

Wiedząc już jak niższa klasa bierze kąpiel, Louis zaczął jęczeć pocierając skronie podczas gdy Harry wyciągnął dużą wannę z kąpielą stawiając niedaleko lekko płonącego kominka.

Spodziewał się, że teraz Harry go zostawi, uświadamiając gdzie jest mydło i inne rzeczy potrzebne do mycia ale kapitan po prostu stał przy drzwiach... Obserwując go.

Zorientował się w końcu dlaczego Louis nie chciał zdjąć ubrania i wejść do wanny.

"To jest mój pokój" Harry wzruszył ramionami, wyraz jego twarzy był neutralny.

Mimo że był to punkt warty rozważenia, Louis uznał, że to wszystko bzdury.

"Jesteś kapitanem. Powinieneś upewnić się, że statek jest w porządku , czyż nie? A nie stać i gapić się tutaj na mnie." Louis mocno nalegał czując ciepło na swojej twarzy.

Pomysł Harrego oglądającego go jak zdejmuje ubranie i bierze kąpiel spowodował dreszcz przebiegający po plecach władcy. To było straszne, nie wspominając, że odpychające. Ktoś taki jak on nie ma prawa aby spojrzeć na niego stojącego tak po prostu tutaj nie mówiąc już co dopiero bez odzieży.

Oczy Harrego błyszczały rozbawieniem."Przypuszczam, że masz rację. Ale muszę upewnić się że nie będziesz starał się uciec. Jesteś więźniem na moim statku, pamiętasz?"

Trudno byłoby zapomnieć.

"Nie rozumiem w czym jest problem... Zdejmij ubranie i wejdź do wody zanim wystygnie" Harry nalegał machnięciem dłoni, jego ton był bardziej niecierpliwy niż wcześniej.

"Problemem jest..."

"To był rozkaz. Nie waż się myśleć, że chociaż na sekundę możesz kwestionować rozkaz kapitna"

Louis zamilkł na jego słowa a ulotny grymas pojawił się na jego ustach, kiedy kapitan o kręconych włosach patrzył na niego wyczekująco tym dziwnym spojrzeniem które wydawało się oczywiste. Rozbawienie zaplątało się w zielonych oczach i Louis znalazł się w ślepym zaułku.

Jeśli nadal by protestował, wiedział że śmierć mogłaby być tego konsekwencją...

Zauważając wahanie, Harry szydził z niego "Z pewnością powiem, Eleanor, że przyczyną dlaczego wasza dwójka już nigdy się nie zobaczy będzie fakt że jesteś zbyt wielką damą by zdjąć ubranie i wziąć kąpiel. Hah. Zastanawiam się co na to powie."

Nawet jeśli te słowa zostały wypowiedziane tak beztrosko, coś w mózgu Louisa mówiło mu że Harry nie kłamie.

przeczesując ręką włosy chrząknął "Dobrze! Dobrze! Cholera, wezmę już tą kąpiel z tobą gapiącym się na mnie!" Odwrócił się do kapitana mając wciąż nadzieję że jakoś wyjdzie z tego z twarzą, Louis przeszedł do zadania zrywając z siebie koszulę tak szybko jak tylko mógł.

Kiedy zdjął z siebie wszystkie rzeczy rzucając je na ziemię wiedział, że czeka go najgorsze. Wziął szybki oddech i zahaczył o elastyczną gumkę od bielizny. Mógł praktycznie poczuć jak oczy Harrego zwężają się kiedy ściągnął swoją ostatnią część odzieży.

Nie chcąc być dłużej pod okiem kapitana. Louis był gotowy od razu wskoczyć do wanny, jednak zanim zdążył to zrobić Harry odchrząknął,

"Zanim wejdziesz... odwróć się"

Louis zagryzł dolną wargę, już wiedząc dokąd to zmierza...

"Słucham?" Spytał nie pozwalając swojej twarzy spotkać się z jego, wolał yć odwrócony do pirata tyłkiem.

W rzeczywistości, powinien wiedzieć wcześniej jak głupio będzie stać nago przed Harrym. Mógł tylko krytykować się za to, że dopiero teraz sobie to uświadomił. Nawet biorąc pod uwagę Eleanor, jego własną dumę, nie był pewny czy walka z tym chłopcem o dziewictwo była warta tego wszystkiego.

Harry był raczej chudy więc Louis miałby może jakieś szanse... Gdyby nie to, że Harry prawdopodobnie podnosił 113 kilo i miał mistrzowskie umiejętności walki

"Słyszałeś mnie. To był rozkaz, księżniczko."

Louis ciężko westchnął przesuwając swoje ręce natychmiast zasłaniając pewne regiony i sztywno odwrócił się w kierunku twarzy Harrego.

Wielki uśmieszek wymalował się na ustach bruneta i Louis chciał udusić tą małą ciotę.

Jak on śmiał mu to robić?

Był władcą, poniżanym przez to małe gówno.

Miał tylko nadzieję, że Harry nie będzie aż takim dupkiem by powiedzieć coś w stylu 'podnieś ręce bo taki jest mój rozkaz jako kapitana'

Louis nie mógł znieść tego jak Harry oglądał go i jak mu się wydawało chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy bez cienia wahania.

Pieprzyć go.


............................................



Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

Pamiętajcie o komentarzach, bo to naprawdę mnie motywuje!!!

@azilE_xx



niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 2 (część 2/2)

Hejka kochani :)
Oto druga połowa drugiego rozdziału. Mam nadzieję, że wam się spodoba i miłego czytania.

Ps. Zostawcie chociaż kilka komentarzy, proszę.



<<Rozdział 2 (część 1/2)


............................................



Umysł Louisa natychmiast zaczął ścigać się analizowani różnych możliwości, kto mógł wciąż pozostać przy życiu i mieć się dobrze w tym momencie

Eleanor... O Boże. Ona mogła ciągle żyć!

 "Widzisz, kazałeś Danielle, Niallowi i mi dbać o pozostałych więźniów. Biorąc pod uwagę że jest ich tylko troje, byłem przekonany że masz na myśli ich wszystkich, tym bardziej, że mówiłeś że mamy mu nie szkodzić. Zaoferowałem mu ubranie na zmianę żeby poczuł się bardziej 'jak w domu' sposób w jaki to powiedział był dosyć podejrzany ale Louis zbytnio nie zajmował sobie tym głowy w tej chwili.

Tą dziewczyną może być Eleanor!

"Tamta dziewczyna! Liam, znasz jej imię?" Louis rozpaczliwie zapytał bruneta, który odwrócił głowę w jego kierunku z zaciekawieniem, jednak zanim zdążył odpowiedzieć Harry mówił dalej

"Myślałem, że wyraziłem się jasno na początku mówiąc, że jedyną osobą upoważnioną do odwiedzania księżniczki jestem ja. Nie chcę by ktokolwiek inny na tym statku miał z nim kontakt by wydarzyło się coś co zrujnuje moje plany."

Zbyt wciągnięty w myślenie o Eleanor, Louis nie miał czasu by zganić Harrego za nazwanie go 'księżniczką' zamiast tego krzyknął, "Hej! Staram się mu zadać pieprzone pytanie, okey!?" warknął na obu piratów, którzy natychmiast zamilkli i spojrzeli na skutego człowieka zaskoczeni jego wybuchem.

Wypuszczając powietrze, Louis przeniósł swoje chytra spojrzenie z Harrego na Liama "Ta kobieta... Liam znasz jej imię?"

Liam pokręcił głową "Eee, nie. I nawet nie dostałem szansy żeby ją zobaczyć. Danielle była jedyną która miała się nią zaopiekować."

Louis przeklął pod nosem. Nie podobał mu się sposób w jaki powiedział 'zaopiekować'... Tak jak on tu siedział, Eleanor mogła być konająca... Nawet jeśli powiedziałby Eleanor to mogłaby to być jakaś pokojówka ze statku o której Louis nigdy nie słyszał.

"powiedzmy że znam jej imię" Głos Harrego przerwał ciszę.

Louis niechętnie podniósł głowę w górę, by spojrzeć na kapitana o kręconych włosach który spacerował po pokoju pewny siebie i potężny "Co chcesz wiedzieć?"

 "Jesteś kłamcą"

"Prawda ale jestem kapitanem. Jestem odpowiedzialny za zatrzymanie się w pokoju każdego więźnia którego pojmaliśmy, więc mogę ich poznać. Nie myśl że tylko dlatego że jesteś władcą jesteś jedyny." Mrugnął do niego z uśmiechem na co Louis się skrzywił z niesmakiem.

Harry zachichotał "Jej imię to Eleanor Calder. Jest ładną dziewczyną... Dlatego upewniłem się, że nie została zabita kiedy zdobyliśmy twój statek. Wygląda tak że ludzie mogą za nią naprawdę dużo zapłacić"

Nie mogąc się powstrzymać, Louis zgrzytną zębami "Wiec gdzie ona teraz jest?"

" Na swoim miejscu, to bardziej niż prawdopodobne jeśli to co Liam powiedział o Danielle jest prawdą... Dlaczego jesteś tak zainteresowany? Ona jest tylko służącą. Nie powinna nic dla ciebie znaczyć księżniczko, chyba że między waszą dwójką dzieje się coś o czym powinienem wiedzieć."
Ostatnia część zdania została wypowiedziana zupełnie innym tonem niż reszta wypowiedzi, tak że Louis miał wrażenie, że Harry znowu zaczął być Kapitanem Stylesem takim samym, który wcześniej założył mu obrożę na szyję.

Nie chcąc otrzymać znowu czegoś takiego jak kołnierz z łańcuchem Louis oparł się pokusie jęknięcia i starał się być stanowczy by pokazać że się nie boi. "To nie twój pieprzony interes dlaczego się martwię. Proponuję także przestać nazywać mnie księżniczką, przed..."

Pukanie do drzwi było słyszalne w całym pokoju przerywając wypowiedź Louisa, a ktoś włożył głowę z uśmiechem do środka.

"Tak więc, kucharz właśnie skończył gotować chłopaki!"

Blond włosy mężczyzna zawołał wesoło, jego twarz była niesamowicie podekscytowana co sprawiło że Louis wywrócił oczyma. Jego głos skojarzył mu się z tym samym irlandzkim głosem, który wcześniej słyszał pod drzwiami rozmawiającego z Harrym zanim poznał nieznośnego kapitana.

Ale teraz gdy rzucił na niego okiem... blondyn wyglądał dziwnie znajomo...

Liam powoli skinął głową, jego oczy obserwowały radosnego młodzieńca, który nie mógł być starszy od Louisa.

Wydawało się, że większość załogi nie przekraczała wieku 30 lat!

"Dziękuję za raport, Niall" Liam powiedział, przechodząc obok Harrego, "Wiesz co,jestem strasznie głodny. Szef kuchni gotuje rzeczy skradzione ze statku Louisa, tak? Cóż, brzmi świetnie. Sorry Louis! Cześć Harry!" Liam położył rękę na ramieniu Nialla kierując się do wyjścia na korytarz, a Irlandczyk zamrugał zdezorientowany.


"Czekaj, co?"


"Chodźmy, Niall!"


Kiedy ta dwójka odeszła, Louis mrugną, odwracając uwagę z powrotem na jedyną osobę pozostałą w ciasnym pomieszczeniu.


Arogancki, zarozumiały, Kapitan Styles.


Harry odrzucił swoje włosy i westchnął "Przyszedłem tutaj, żeby poinformować Cię księżniczko, że mam dla Ciebie gotową kąpiel. Wiem, że władcy na okrągło biorą kąpiel i traktują to jak własny interes więc stwierdziłem że jedna sprawi że poczujesz się bardziej jak w domu."


Szyderstwo słyszalne w tych słowach doprowadzały Louisa do szaleństwa.

Czy ten chuj nie może zrozumieć, że w rzeczywistości to Louis był wyższej rangi niż on?

"Chcę zobaczyć Eleanor" Louis stwierdził bez namysłu, informując Harrego..

Książę Siedmiu Mórz uniósł brwi, "Niestety godziny odwiedzin są już na dzisiaj zakończone. Teraz proponuję byś przyszykował się do kąpieli."

"Po pierwsze, nie obchodzi mnie czy ;godziny odwiedzin' się skończyły. Chcę tylko z nią porozmawiać chociaż raz, co nie powinno być tak wielkim problemem. I jak mam się przygotować do tej pieprzonej kąpieli? Spójrz na mnie przykutego do ściany i powiedz mi ponownie żebym był gotowy! Co chcesz żebym zrobił?! Wziął ręcznik i mydło?!" Louis wyrzucił z siebie niecierpliwie.

Jego temperament wykipiał nie trzymany przez groźnie stojącego bruneta.

Harry wziął jego pogróżki z przymrużeniem oka "Dobra, zawrzyjmy umowę, Wasza Wysokość. Jeśli zgodzisz się wziąć kąpiel bez żadnych narzekań i królewskich skarg, ja zgodzę się żebyś odwiedził swoją cenną Eleanor."

Louis westchnął, ale skinął głową w milczeniu.

Nie miał najmniejszego pojęcia co do szczegółów tej umowy... Louis korzystał na niej w obu przypadkach.

Kąpiel i miał zobaczyć Eleanor, która miał nadzieję trzymała się dobrze biorąc pod uwagę okoliczności.

Harry podniósł się z kolan i zbliżył do Louisa, władca zesztywniał kiedy kapitan skulił się nad nim by odblokować metalowe kajdany. Bez słowa Louis patrzył jak mężczyzna fachowo i sprawnie pracował odblokowując zarówno jego nadgarstki jak i kostki.

"Jeśli spróbujesz uciec, będziesz tego żałował. Więc nawet nie próbuj." Harry ostrzegł po czym po prostu wstał.

Louis nie mógł sobie pomóc jak liczył "Przypuszczasz, że gdzie ucieknę? Do centrum handlowego w dół ulicy?"

Harry nie odpowiedział, a Louis przewrócił oczami gdy rozmasowywał swoje obolałe nadgarstki...

Byłe czerwone i posiniaczone oraz nadal odczuwał z nich tępy ból.

Kiedy Harry zaczął wychodzić, Louis walczył by go dogonić na swoich słabych nogach całkowicie zapominając o dostojnym, spacerowym kroku. Kiedy we dwoje szli korytarzem obok licznych drzwi zaczął się zastanawiać jak to możliwe że ten człowiek faktycznie był Harrym Stylestem.

"Co masz zamiar ze mną zrobić?" zapytał raczej z ciekawości nie ze strachu.

Harry nie odwrócił się a powiedzieć o nim, że się pysznił było niedopowiedzeniem "Będąc szczery wiem że mogę za Ciebie dostać naprawdę dużo pieniędzy od ludzi chcących dorwać w swoje ręce kogokolwiek z rodziny królewskiej... Ale nie jestem złodziejem dla zysku czy zemsty... Cóż jestem, w obu aspektach ale nie w tym przypadku. Moje plany co do Ciebie są dosyć skomplikowane... wciąż układam je sobie w głowie ale nie martw się o to." Harry machnął ręką jakby los Louisa nie miał żadnego znaczenia.

Louis gapił się z otwartą buzią na tył głowy Harrego "Nie mówisz tego na poważnie"

"Hmm?"

"Jesteś dupkiem, wiesz o tym?! Nie możesz mi powiedzieć żebym nie martwił się o swoje życie! Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?! Jeśli nei pieniędzy albo zemsty wobec mojej rodziny to co?! Nic innego nie mogę Ci dać!" nalegał na niego.

Harry zachichotał, kiedy zatrzymał się i odwrócił do twarzy wściekłego księcia "To kłamstwo"

Zmieszany Louis obserwował Harrego kiedy on złapał go za podbródek "Co to ma znaczyć?" książę zapytał z irytacją. Nie podobał mu się sposób w jaki Harry gapił się na niego.

Harry potrząsnął głową "Zadajesz masę pytań"

"Nie dajesz żadnych odpowiedzi"

"Touché. Ale teraz ja mam pytanie... Jakie są twoje relacje z tą dziewczyną Eleanor? Ona jest twoją dziewczyną?" Z powrotem zaczął iść do przodu i Louis się skrzywił. "Eleanor? Moją dziewczyną? Nie. Nie zrozum mnie źle, jest piękna ale ona jest po prostu moją przyjaciółką. Z resztą to nie twoja sprawa."

To była prawda/

Eleanor była tylko przyjaciółką. Była córką osobistej pielęgniarki Louisa i we dwoje dorastali razem od małego się przyjaźniąc. Był zadowolony że jechała razem z nim do Francji przed tą całą inwazją piratów... Tym już nie był zadowolony.

"Dobrze, dobrze" Harry powiedział beztrosko, tak, jakby go nie słuchał "Ale popatrz, zmieniłem zdanie. Możesz się z nią zobaczyć dopiero po kąpieli."

Louis posłał kapitanowi wściekłe spojrzenie "Co?! Dlaczego?!"

"Bo ja zmieniłem zdanie. Nic więcej. Jestem kapitanem i sugeruję nie kwestionować mojego autorytetu" Poruszył głową by posłać Louisowi uśmieszek, który sprawił, że książę przygryzł wargę starając się stłumić złość.

"Kapitan do dupy..." Louis mruknął pod nosem z pogardą, idąc za Harrym.



............................................





Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)
@azilE_xx

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 2 (część 1/2)

Cześć wszystkim :)
Oto pierwsza część drugiego rozdziału, niestety nie dałam rady na dziś przetłumaczyć całości za co przepraszam. Oczywiście bardzo się starałam i mam nadzieję, że docenicie moją pracę i zostawicie chociaż kilka komentarzy. Kiedy widzę że ktoś napisał że uwielbia to opowiadanie i że się cieszy że to tłumaczę to po prostu serce rośnie i jest to dla mnie ogromną motywacją.  Dziękuję wam za to że jesteście i za to że czytacie :*


<<Rozdział 1 (część 2/2)

............................................



Czas płynął nieznośnie wolno.

 Bardzo wolno, Louis mógł powiedzieć, że był za to wdzięczny w pewien sposób.

Harry nie zasłonił jego oczu opaską, tak że Louis miał pełen widok na ciemne i wilgotne pomieszczenie w którym się znalazł. Można by powiedzieć, że miejsce to było niewyobrażalnie okropne. Nic oprócz zamkniętych ścian z pojedynczą latarnią ze świecą zgasłą wieki temu oraz drzwiami na wprost niego przypominającymi mu o utraconej wolności.

Jego ubranie było brudne od siedzenia na ponurych powlekanych deskach na podłodze. Mając to na uwadze, mógł sobie tylko wyobrazić jak okropnie wygląda.

Nawet jeśli jego statek został zdobyty zaledwie kilka godzin  temu, Louis wiedział że musi wyglądać jak ostatni poszarpaniec. Odkąd został pojmany i związany bardzo się denerwował i pocił, a wepchnięcie go do tego słono śmierdzącego boksu bynajmniej nie służyło mu. Wokół siebie wyczuwał każde wachnięcie statku. Tempo jego kołysania odpowiadało temu jak masywny statek to zanurzał to wynurzał się z fal.

Myśli Louisa przemknęły po jego losie aż do tego momentu.

Wiedział, że nie zostanie zabity, a przynajmniej nie będzie jeszcze teraz.

Jego palce przebiegły szybko po zimnej obroży zapiętej na jego szyi,. Nawet jeśli jego nadgarstki były nadal ciężkie i wydobywały słaby brzdęk łańcuchów podczas gdy się poruszał, to jednak hałas ten przypominał mu jego linię życia która rozciągała się ku przyszłości dalej niż te niezbyt szczęśliwe, aktualne.

Został złapany i żył jeszcze tylko dlatego że był księciem... musiałby być głupi żeby tego nie wiedzieć.

Jego wiedza o handlu niewolnikami sprowadzała się do tego, że został skuty w kajdany i pozostawiony, było też tym pewne przypuszczenie, że Louis nie pozostanie długo na statku, gdyż nie długo zostanie sprzedany co nie będzie wiele jaśniejszą sytuacją.

Od księcia do jakiegoś niewolnika.

Nie jeśli miałby cokolwiek do powiedzenia na ten temat.

On by odmówił i przeciwstawił się temu wszystkiemu. Wolałby wyskoczyć za butę podczas wytaczania beczek by pozostać na łasce morskich stworzeń żyjących w głębinach.
Wtedy jego upadek byłby przynajmniej honorowy.

Znajomy dźwięk przechodzących stóp w korytarzu uderzył w uszy Louisa, a on cały się spiął natychmiast.

Louis wypuścił kilka oddechów przygotowując się, oparł się o ścianę bardziej pionowo podczas gdy rozległ się dźwięk naciskanej klamki i otwieranych drzwi.

"Z pewnością ciemno tutaj... Harry nie pomyślał żeby zmienić świeczkę w latarni zanim pobiegł sobie zwalić?"

Najwyraźniej młody mężczyzna sądząc po głosie, pomyślał Louis patrząc poprzez swoje włosy jak obcy zacisnął rękę na uchwycie lampy oliwnej. Młodzieniec o brązowych włosach, który pojawił się nieco zirytowany wszystkim tym co zastał w pomieszczeniu.

"Boże i popatrz na ten pokój... Co do cholery Harry sobie myśli?" Przesunął dłonią po włosach, wieszając lampę na haku w miejsce wygasłej świeczki

Nie mogąc się powstrzymać Louis się skrzywił "Wątpię żeby był w stanie to robić. Jestem gotów się założyć że nigdy nie miał odpowiedniej wiedzy."

Nie wiedział dlaczego to powiedział. Właściwie człowiek w pokoju z nim mógł po prostu tylko się obrócić by uderzyć lub kopnąć go za mówienie źle o kapitanie statku, nie wspominając, że opinia Louisa mogła nic nie znaczyć.

"Tak, masz rację. Nie myśli za wiele... Albo w ogóle" Te słowa nie były spleciona z sarkazmem jak Louis mógł oczekiwać. "Ale tak czy inaczej jestem Liam, pierwszy oficer One Direction"

"Idealnie" Louis cynicznie rzucił, jego ciało nie relaksowało się przy człowieku w pokoju.

Był przestępcą mimo wszystko, bez względu na to jak nieszkodliwie wyglądał... 

Liam nie wyglądał na kogoś kto by poświęcał zbytnią uwagę Louisowi jasno wysyłając wiadomość "fuck off" niskim gwizdnięciem. "Więc chcesz zostać w tych ubraniach całą noc czy wolisz żebym przyniósł coś dla ciebie?" Louis uniósł brwi z ciekawości i ożywił się.
 
Zagryzając dolną wargę, westchnął "Czy to pusta oferta i po prostu dajesz mi nadzieję na nic?"

"Chciałbym zapytać, dlaczego mi nie wierzysz ale przypuszczam że gdybym był na twoim miejscu też nie ufałbym nikomu na statku" Liam zaśmiał się nisko "Mogę być poszukiwanym przestępcą ale nie widzę powodu by kłamać o czymś tak prostym jak ubranie"

Louis zmarszczył brwi lekko... Zmiana ubrania wydawała się atrakcyjna, jednak dużo bardziej wolałby wziąć kąpiel przed tą zmianą.

On myślał nad poproszeniem o kąpiel ale miał wrażenie, że statek był pozbawiony pomieszczeń do takich czynności, więc...

Obrzydliwi piraci.

Naprawdę nie maił nic do stracenia więc skinął głową.

Liam uśmiechnął się, "Kapitalnie" Podszedł do siedzącego władcy zanim wyjął z kieszeni duży pęk kluczy. Mimo faktu, że wszystkie wydawały się wyglądać identycznie, Liam zdawał się je rozróżniać od siebie przeglądając wszystkie po kolei na pojedynczym metalowym kółku na którym były zawieszone.

"Co robisz Liam?"

Znajomy głos wystarczył by wydobyć jęk z ust Louisa kiedy oparł czoło na swoim ramieniu.

Harry stał przy drzwiach unosząc brew w górę jak patrzył na parę przed sobą co wydawało się być irytujące.

Oczy Liama powędrowały w górę do sufitu zanim wydał westchnięcie i odwrócił się do młodego kapitana stojącego w przejściu. "Ja właśnie-"

"Kiedy zapytałem co robisz, miałem na myśli 'Baw się dobrze w swoich poczynaniach'" Szorstko uciął. "Czy nie kazałem ci zająć się tą uprowadzoną dziewczyną zanim poszedłem do mojej kwatery? Jak to się stało że skończyłeś tutaj?"

Uprowadzona dziewczyna?

Czy to możliwe, że to ktoś ze statku Louisa? Nie był jedynym ocalałym!?

Umysł Louisa natychmiast zaczął ścigać się analizowani różnych możliwości, kto mógł wciąż pozostać przy życiu i mieć się dobrze w tym momencie

Eleanor... O Boże. Ona mogła ciągle żyć!



............................................





Nie wiem kiedy dodam kolejną część, mam teraz bardzo dużo nauki, oczywiście postaram się jak najszybciej.
@azilE_xx

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1 (częsć 2/2)


Hej kochani :)
Oto druga część pierwszego rozdziału. Starałam się żeby było idealnie aczkolwiek wyszło jak wyszło. Sami oceńcie. Miłego czytania i przepraszam jeśli są błędy.




<<Rozdział 1 (część 1/2)


............................................



Ten sam Kapitan Styles który najechał, obrabował i zatopił niemal 600 statków w ciągu roku. Kapitan znany na całych Wyspach Brytyjskich jako Książę Szkarłatnego Morza, ze względu na ilość krwi, która była rozlana w wodzie kiedy okradał jakiś statek. Kapitan podobno uznany za najbardziej brutalnego i najgroźniejszego pirata dominującego kiedykolwiek na świecie.
Niesławny Harry Styles, Książę Siedmiu Mórz.


Louis był an jego statku.

Śmierć jest nieunikniona niezależnie od tego co by zrobił.

Co więcej był przygotowany na coś takiego jak cios w policzek, Louis mruknął pokorny i spuścił głowę w stronę deski. Przygryzł dolną wargę w milczeniu, przygotowując się na coś jak walnięcie kulą którą miał przy stopie jednak do niczego takiego nie doszło.

Zamiast tego spiął się gdy poczuł parę rąk na tylnej stronie swojej głowy. Przed sobą mógł praktycznie zobaczyć sylwetkę pirata rozluźniającego jego opaskę na oczy zanim została odciągnięta na bok. 

Oczy Louisa od razu spotkały się ze światłem po raz pierwszy od wielu godzin i zobaczył nową twarz z uśmieszkiem oraz kręconymi włosami bruneta. 

"Hmm... masz całkiem ładne oczy"

Zamrugał kilka razy by upewnić się, że na pewno wszystko przetwarza poprawnie.

Ten młody człowiek, naprawdę młody człowiek był Harrym Stylesem?

To musiał być żart.

 On nie mógł mieć więcej niż 17 lat!

 Louis sam nie był wiele starszy, miał tylko 20 lat ale niezależnie od tego to był Harry Styles? Pirat którego obawiali się żeglarze na całym świecie? Zimnokrwisty zabójca siedmiu mórz?

Pieprzyć go.

"Nie dotykaj mnie" Louis natychmiast syknął jednocześnie odciągając głowę do tyłu i skupiając wzrok na uważnej twarzy Harrego. "Nie waż się położyć dłoni jeszcze raz na mnie ty brudny kryminalisto"

Pozornie nieprzygotowany do tej reakcji, Harry otworzył usta w kształcie litery "o" patrząc na Louisa, jego oczy w pierwszym momencie wypełniło zmieszanie, które gwałtownie zastąpiło rozbawienie.

Louis chrząkną, gdy opierając się jak najbardziej o ścianę za nim, jego ręce przesunął gładko po drewnianej podłodze. "Żądam żebyś mnie stąd wypuścił! To po drugie, Słyszysz?!" Nie miał zamiaru pozostać więźniem przez zabawę jakiegoś pirackiego dzieciaka.

Musiał trzymać pozory twardego by otrzymać to co chciał.

Harry jednak spojrzał wzrokiem dalekim od zastraszenia, w rzeczywistości jego uśmieszek zdawał się urosnąć gdy Louis parzył zwyczajnie. "Wiesz nawet wśród piratów, kiedy poznajesz kogoś to się przedstawiasz. Teraz myślałem, że jako władca masz nieco lepsze maniery od ludzi z którymi mam do czynienia. Hahaha, co z Ciebie za książę"

Ten chłopiec nie mógł tak na poważnie.

On go wyśmiał.

Louis zacisnął zęby, "W nosie mam maniery! Nie chcę tu być! Rozkuj mnie i wyślij z powrotem do Anglii, teraz!"

"Wszystko co chcę żebyś zrobił to przedstawił się. To nie jest trudne, wiesz. A teraz przestań krzyczeć, jestem tuż obok Ciebie..." Harry zauważył kręcąc głową siadając na podłodze zamiast dalej kucać.

Biorąc pod uwagę, że chłopak usiadł wygodniej, widział, że zostaną obaj sami w pokoju nieco dłużej, Louis przeklął w duchu.

"Jak się przedstawię to mnie wypuścisz?" Znał odpowiedź ale warto było spróbować.

Harry zamruczał cicho, jego oczy obserwowały go bacznie. "Być może. Kto wie?"

To była próżna odpowiedź, ponieważ obaj wiedzieli, że nie zrobi niczego takiego, a gdyby to zrobił byłby to niewątpliwie Boży akt łaski dla Louisa.

Louis skrzywił się,  odwracając do twarzy Harrego "Jestem Louis Tommllinson, książę Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, choć jestem przekonany że już o tym wiesz" Starał się zachować wyższy ton głosu podczas mówienia jego tytułu, aby ten chłopak wiedział, że nawet jeśli go niewoli był wyższej rangi od niego.

Harry zachichotał "Jesteś zbyt bezczelny jak na księcia. Bardziej jak księżniczka w mojej opinii. Ale tak czy inaczej miło Cię poznać Wasza Wysokość." Jego ton był szyderczy i Louis chciał by jego ręce były wolne, żeby mógł walnąć to aroganckie małe gówno w usta. Zarozumiały uśmieszek na jego ustach był odrażający.

"Nazywam się Harry Styles, Książę siedmiu mórz i kapitan tego statku, One Direction, choć jestem przekonany że już o tym wiesz" Harry szydził z niego zanim chwycił pod brodę Louisa. Władca ledwie miał czas żeby oprzeć się zanim jego głowa przymusowo została zwrócona do twarzy młodego kapitana z egoistycznym uśmieszkiem na twarzy. "Witamy na pokładzie mojego statku ponieważ nie zejdziesz z niego w najbliższym czasie."

Louis pokręcił głową by ją uwolnić i zwrócił swoje oczy by spojrzeć na niego "Nie. Dotykaj. Mnie."

"Musisz jeszcze poznać kilka zasad które obowiązują na One Direction bo wydajesz się być raczej dzikim pasażerem" Harry potrząsną głową niemal z politowaniem gdy zaczął stawać na nogach.

Louis spojrzał w dół na podłogę zanim usłyszał, że człowiek z loczkami znów zaczął mówić "Ale powiem Ci pierwszą i najważniejszą regułę począwszy od zaraz, księżniczko"

Bez ostrzeżenia, Louis wydał zduszone tchnienie kiedy jego szyja została brutalnie pociągnięta do góry gdy Harry zatrzasnął na niej szczelnie gruby, zimny metalowy kołnierz. Pirat spojrzał na niego z góry pochylając się w dół, jego oczy były puste bez żadnej brutalności co sprawiło że Louis nie był w stanie wydusić protestu.

Harry wypuścił oddech, bardziej ochrypły niż wcześniej, gdy patrzył w dół na Louisa ze stoickim spokojem. "Wszyscy i wszystko na tym statku należy do mnie, kapitana. Nie ma znaczenia kim jesteś, jak się z tym czujesz. Jeśli jesteś na tym statku jesteś mój. I nie waż się myśleć inaczej."

Zanim Louis mógł zarejestrować groźne spokojne słowa w jego głowie, Harry wypuścił koniec liny obroży i wyszedł z pokoju.

Zaczerpnął świeżego powietrza z otwartej przestrzeni, nadal ze srebrną, metalową obrożą na szyi, Louis sapał pokornie dotykając kawałka metalu. Mrużąc oczy w przyćmionym świetle pokoju, jego oczy spoczęły na linie, za którą Harry jeszcze chwilę temu ciągną obrożę.

Znowu zaczął myśleć z ekstremalną goryczą i złością, kto by przypuszczał, że książę Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii zostałby potraktowany w ten sposób?




............................................








Muszę przyznać, że przetłumaczenie niektórych miejsc sprawiło mi naprawdę sporo kłopotu. Mam nadzieję, że mi się udało oddać główny sens zawarty w oryginale.
I proszę o komentarze, chciałabym wiedzieć czy w ogóle ktoś to czyta.

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na tt @azilE_xx

Kolejny rozdział 14.04.15