Strony

niedziela, 27 listopada 2016

Rozdział 6 (część 1/3)

 Hej :)
Jak pewnie wszyscy wiecie, dołączyła do mnie Ellie M, która będzie mi pomagać przy tym tłumaczeniu za co jestem jej niezmiernie wdzięczna.



<<Rozdział 5 (część 3/3)
 ............................................


- Harry już powiedział całej załodze o wszystkim związanym z wami! Więc się nie martwcie, zobaczycie że nie wszyscy jesteśmy szalonymi, morderczymi przestępcami! Jesteśmy bardziej jak wielka i szczęśliwa rodzina!

Louis nie był tego całkowicie pewny, biorąc słowa Liama z przymrużeniem oka.

Minęło pięć dni odkąd został wyrwany z dala od swojego królewskiego statku płynącego do Francji na jego studia, i zostać na statku One Direction pełnego najbardziej szalonych i pokręconych piratów na świecie.

Wszystko co wydarzyło się na łodzi sprawiło, że chciał przeskoczyć krawędź statku i wpaść wprost do szalejącej wody pod spodem.

Mimo że każdy, z kim Louis miał przyjemność rozmawiać, okazywał się stosunkowo nieszkodliwy poza kpinami, to Louis nadal chciał uderzyć ich prosto w twarz tak mocno jak tylko potrafił. Bezzębny, pokryty bliznami młody człowiek załogi miał skłonność do gwizdania za każdym razem gdy tylko szedł razem z Eleanor przez pokład czy na jadalnie albo po prostu  korytarzem. Było to bardzo irytujące i Louis zawsze był gotowy by mu dogadać ale nigdy nie potrafił odpowiednio sformułować słów ani podjąć odpowiednich działań fizycznych, a może to obecność Eleanor go powstrzymywała.

Właśnie tak Louis poznał Zayna. Mężczyzna o kruczoczarnych włosach pojawił się praktycznie znikąd uderzając w twarz właśnie takiego młodzieńca i nakazując zostawić "panienki" w spokoju.

Eleanor trochę to rozbawiło, była wdzięczna za pomoc owemu młodemu człowiekowi, który wstawił się za nią w tak ujmujący sposób.

Louis nie był.

W rzeczy samej Zayn nie wyglądał jak członek pirackiego statku. Rzeczywiście był wystarczająco atrakcyjny aby móc uchodzić za szlachcica ale Louis by mu tego nigdy nie powiedział, zwłaszcza biorąc pod uwagę mały szczegół - Zayn miał dziwną ideologię odnośnie tego że Harry i Louis uprawiają seks co noc.


............................................


Rozdział 6 (część 2/3)>>



wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 5 (część 3/3)

No i znowu muszę Was przeprosić... Powinnam to była wrzucić miesiąc temu :/
Nie będę więcej obiecywać kiedy kolejny rozdział się pojawi, będzie kiedy po prostu będzie. Nie mam ostatnio za dużo czasu a dodatkowo mam pewne problemy. Tak czy inaczej postaram się wrzucić tak szybko jak tylko będę mogła.
Nie przedłużając zapraszam do czytania:


<<Rozdział 5 (część 2/3)

 ............................................


 "Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodowało, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"

 "Więc jak powinienem cię nazywać? Książę mego łóżka?"

Twarz Louisa wykrzywiła się w czystym obrzydzeniu a Harry wypuścił kolejny śmiech po czym zwrócił się do Liama wciąż z uśmieszkiem na ustach

"Kurs jest nadal ustawiony na Irlandię, w końcu mam plan gdzie umieścić naszego najdroższego Księcia Lou"

Wdzięczny że jego nazwisko nie zostało poniżone tak bardzo jak tylko mogło, równie zainteresowany tym co Harry miał do powiedzenia siadł na łóżku obok Eleanor i pozostał cicho.

Liam przytaknął, "Skarb jest nadal naszym głównym celem, prawda?"

Harry skrzyżował ręce na piersi "W tej chwili ta. Ale moje plany odnośnie władcy..." Spojrzał na Louisa prosto, "Mam zamiar rzucić monarchię UK praktycznie do moich stóp gdy dowiedzą się że mam ich cennego księcia. Sprawię że król będzie błagał o miłosierdzie dla jego ukochanego synka gdy dowie się że mam go w posiadaniu"

Z niedowierzaniem Louis poderwał się do góry "Co?! Ale mówiłeś że nie zamierzasz mnie wykorzystać dla pieniędzy albo zemsty!" Zacisnął zęby i rzucił Eleanor krótkie spojrzenie zanim znów obrócił się w kierunku Harrego, "Ponadto okłamałeś mnie co do Eleanor! Powiedziałeś mi że nie chcesz jej sprzedać! Ani zabić!"

Liam wyraźnie zdziwił się po czym odchrząknął "Woah, myślę że to najwyższy czas żebym był w miejscu które nie jest tutaj. Chodźmy Danielle, Eleanor." Wskazał drzwi pośpiesznie wychodząc.

Danielle szybko podążyła za nim, mamrocząc pod nosem coś o szacunku dla Harrego a Eleanor za nią praktycznie depcząc jej po piętach aż wszyscy zniknęli. 

"Nie możesz być tak naiwny" Harry parsknął "Mój Książę, jestem piratem. Nie jestem z tych którzy zawsze mówią prawdę" Uśmiechnął się, jednak to wciąż był ten uśmiech który oznaczał nic innego jak tylko brak emocji na co Louis się skrzywił.

"To właśnie wyjaśnia mój zerowy szacunek do ciebie. Do tej pory jedynym przyzwoitym piratem na tym statku jakiego spotkałem jest Liam i według was nie powinienem mu ufać bo jest piratem" Louis
narzekał, odwrócił się i usiadł na łóżku.


Harry zamruczał "Liam może wydawać się przyzwoity ale ja też wiem jak się zachować cywilizowanie w odpowiednim czasie i miejscu"

"O ironio, otwarcie obmacywałeś mnie przy trójce osób około minutę temu"

Harry uśmiechnął się "W porównaniu do pieprzenia ciebie na łóżku to było cywilizowane"

Zbuntowany na tę myśl Louis przewrócił oczami "W twoich snach"

Chichocząc Harry machnął ręką "Szczerze mówiąc jednak jeśli wiesz co dla ciebie dobre lepiej nie wkurzaj mnie, Zayna, Nialla, Liama i Danielle bo ta dziwka potrafi walczyć jak pieprzony facet" Harry powiedział siadając obok bruneta który powoli odsunął się dalej.

Louis skinął głową "Nigdy nie widziałem ani nie spotkałem tego Zayna, Niall wydaje się być całkiem w porządku gościem, Liam jest świetny, a Danielle wydaje się być trochę suką ale jest w porządku" To co powiedział upewniło go tylko że chciałby poznać Zayna

Harry przybliżył się do niego w odpowiedzi mimo jego wymijających ruchów "Zayn jest świetny. Czasami jest dość próżny i ma coś w sobie ze złego chłopca ale jest jednym z moich najbardziej zaufanych ludzi na tym statku"

"To miło" Louis odpowiedział z roztargnieniem, odsuwając się od Harrego jeszcze raz.

Harry przysunął się do niego jeszcze raz ale tym razem zanim Louis mógłby chociaż próbować stworzyć więcej przestrzeni między nimi, pirat złapał za smycz i owinął linę wokół nadgarstka w efekcie czego Louis nie siedział od niego w odległości większej niż trzy cale.

Próbował nie wyrażać tego jak jego ciało wewnętrznie przeklina Harrego za to że praktycznie się do niego przykleił. 

"Ale co myślisz o mnie? Powiedziałeś co myślisz o innych. Pamiętaj że doprowadzanie mnie do szału nie jest zbyt mądrym pomysłem" Harry przypomniał, jego ton głosu był zabawny i Loiusowi przeleciało przez głowę to co powiedział mu wcześniej Liam.

Ten Harry nie był tym samym Harrym z którymi miał na co dzień do czynienia Liam, włącznie z tym że Eleanor miała cholernie wielkiego farta.

Był coraz bardziej ciekawy tej dobrej strony Harrego z niewiadomego powodu.

"Nie lubię cię"

Był szczery. Nie wspominając o jego zainteresowaniu tą lepszą stroną.

Harry przechylił głowę lekko, "Czy to jest twój sposób na niedoprowadzenie mnie do szału?"

"W porównaniu z moimi innymi myślami to jest" Louis szczerze powiedział, jego oczy obserwowały linę która przyciągnęła go bliżej do pachnącego morską solą nastolatka.

"Zatem odgaduję że nie lubisz mnie ponieważ mnie kochasz"

Louis zmrużył oczy "Okej, najpierw pomyśl o tym całym gównie przez które musiałem przejść w ciągu ostatnich 12 godzin, ze względu na was, a następnie to powtórz w swojej głowie zanim zrozumiesz jak cholernie głupio to zabrzmiało"

Harry obserwował go z figlarnym uśmiechem na co Louis tylko zmrużył oczy "Po drugie, jestem księciem a ty wieśniakiem. To i tak nie miało prawa wyjść. Przykro mi ale nie"

Harry wyszczerzył się przybliżając twarz bliżej ucha bruneta "Właściwie to jestem Księciem Siedmiu Mórz. Jestem tak samo królewski jak ty. Więc może by wyszło" Puścił mu oczko na co Louis jękną "Och, nie, nie, nie, nie, nie, nie".

Śmiejąc się i widząc wyraźny dyskomfort na twarzy starszego Harry rozluźnił uchwyt na obroży i stanął na nogi tym samym opuszczając w końcu bańkę przestrzeni osobistej Louisa "Jestem w stanie dać ci trochę luzu tak jak prosiłeś. Możesz swobodnie poruszać się po tym statku ale kiedy cię wezwę lepiej żebyś biegł do mnie w podskokach tym bardziej biorąc pod uwagę fakt że twoje życie zależy teraz ode mnie" Mrugnął do niego z krzywym uśmieszkiem co spowodował że Louis przewrócił oczyma 

Harry ruszył do wyjścia "Twoja sypialnia będzie dzielona ze mną. Więc jeśli się zmęczysz, drzwi są zawsze dla ciebie otwarte" Poinformował lekko

Louis zacisnął usta "Więc to tak? Jestem wolnym człowiekiem?"

"Częściowo wolnym" Harry spojrzał przez ramię z tym swoim uśmieszkiem wyższości "Kiedy się znudzę, mam zamiar upewnić się że pamiętasz kto założył ci tą obrożę"

Louis otworzył usta ale nie potrafił znaleźć żadnych słów by odpowiedzieć więc zamiast tego podążył wzrokiem za kapitanem, który po chwili zniknął w korytarzu rozmyślając w jaki dokładnie sposób będzie musiał dostosować się do tego nowego pirackiego życia.



............................................



 

Ps. Czy ktoś z was nie chce może zostać moją betą?
Jeśli ktoś chętny to piszcie w komentarzu swojego twittera, gadu-gadu lub maila ;)

@azilE_xx

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 5 (część 2/3)

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak długo musieliście na to czekać. Za niecały tydzień piszę drugi etap olimpiady biologicznej więc sami rozumiecie że mam mało czasu. Do tego dochodzą problemy z internetem (piszę to teraz na tablecie ponieważ komputer mam zwyczajnie niesprawny). W związku z brakiem czasu postanowiłam podzielić ten rozdział jednak na trzy części. Kolejnej możecie się spodziewać jeszcze w tym miesiącu.


<<Rozdział 5 (część 1/3) 


............................................


 
"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakcji, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.

"Jeśli nie liczysz mnie z tymi pijakami w barach podczas gdy zatrzymujemy się w portach" Ta kobieta Danielle wzruszyła ramionami. "Mam swoje chwile z nimi ale kobiety są znacznie bardziej satysfakcjonujące i kochane. Nie wspominając że jestem jedynym żeńskim członkiem załogi One Direction co pozostawia mnie do oglądania niczego innego jak homoseksualizm bijący od załogi, nie ważne że bez mojego wyboru" Wzruszyła dramatycznie ramionami odrzucając swoje włosy.

"Z taką ilością gejostwa, które wisi w powietrzu gęsto jak sól na tym statku, heteroseksualizm wydaje się być czymś zupełnie nienaturalnym" Louis prychnął "W takim razie moje bycie biseksualnym jest dobrą rzeczą według was"

Nie tak jak Louis się spodziewał, Liam i Danielle nie wydawali się ani odrobinę zaskoczeni jego wyznaniem. Starając nie brać tego do siebie (spodziewał się kontrowersji, przecież książę Wielkiej Brytanii był biseksualny... Technicznie rzecz biorąc to był ogromny wstyd i mógłby zostać wygnany jeśli jego ojciec lub kościół angielski by się dowiedzieli) Louis skrzyżował ręce na piersi i ocenił strój Eleanor.

Nie zdolny do pomocy samemu sobie zmarszczył brwi "Co ty masz na sobie w tym momencie?" Powoli zapytał z westchnieniem.


Eleanor zamarła, zaskoczona jego tonem głosu zanim spojrzała na swoje ubranie. Uśmiechnęła się głupkowato "Kapitan Styles dał to mi..." przerwała widząc jak Louis mruży oczy.

"Dlaczego? To wszystko? Nie dotknął cię w niewłaściwy sposób, zrobił to?" Zapytał podejrzliwie. Jeśli dobrze pamiętał Harry powiedział mu wcześniej w pokoju, że nie każdy kto odwiedza ten statek jest traktowany tak samo. Wolał nie wyobrażać sobie loczkowego kapitana robiącego coś takiego.

Danielle prychnęła chichotem a Liam zaśmiał się podczas gdy oczy Eleanor rozszerzyły się i dziewczyna potrząsnęła głową.

"Dostała je ponieważ oficjalnie jest najnowszą pielęgniarką One Direction" Liam odpowiedział ze skinieniem głowy na co Lousi załamał się w całkowitym szoku.

Eleanor była członkiem załogi!? Co!?

"Co!?" Wydukał z niedowierzaniem, odwrócił się twarzą do Eleanor z nadal taką samą twarzą "Eleanor, ty nie! Dołączyłaś do piratów!? Co do kurwy!? Eleanor ty nie mogłaś-"

"Kiedy dostała ultimatum, że umrze lub zostanie pielęgniarką, to myślę, że podjęła inteligentną decyzję" Danielle interweniowała w obronie. Jej oczy obserwowały Louisa niebezpiecznie, zupełnie jakby była gotowa, by rzucić się na niego byle tylko bronić Eleanor przed jego krytyką.

Louis strzelił wzrokiem w jej kierunku "Nie mówiłem do Ciebie! Nie obchodzi mnie co myślisz! Namówiłaś ją do tego! Teraz nie ma już odwrotu dla niej i jeśli kiedyś zostanie złapana przez jakiś europejski rząd, będzie przez nich skazana. Do kurwy, jak mogłaś dopuścić do czegoś takiego, Eleanor!?" Obrócił się z powrotem do niej z desperacją, mając nadzieję usłyszeć jakieś dobre usprawiedliwienie dzięki któremu mogłaby wycofać swoje stanowisko i wrócić do normalności.


Eleanor skrzywiła się cofając się krok od przyjaciela, który wpadł w furię, podczas gdy Danielle po prostu gapiła się na niego z irytacją. Louisa to nie obchodziło. To wszystko było popierdolone. Eleanor na serio postanowiła dołączyć do załogi piratów. To było wielkie, popierdolone gówno. Była teraz piratem. Kryminalistką. Nie mógł w to uwierzyć.

"Hej, nie ma potrzeby tak się denerwować, stary" Liam próbował uspokoić go kłądąc rękę na jego ramieniu. Zdegustowany Louis strącił ją z siebie i obrócił się do pirata.

"Ależ jest! Eleanor, moja przyjaciółka, niewinna obywatelka Anglii po prostu zmieniła się z cywila w kryminalistkę a to wszystko przez was ludzie!"

"Kapitan Styles kazał Danielle mnie zabić" Eleanor spokojnie powiedziała, w momencie uciszając tym Louisa. Powoli brunet obrócił się twarzą do swojej przyjaciółki, która spuściła swoją głowę ze zrezygnowaniem. "Kapitan Styles mnie przeraża Lou. Kiedy rozmawiał ze mną w pokoju więziennym, tak bardzo starałam się nie płakać, ale to nie działało... Powiedział mi, że jestem zbyt delikatna by mnie sprzedać i że po prostu wyśle kogoś, kto mnie zabije w pokoju i zrobiłby to sam ale to nie jest warte jego cennego czasu..." wypuściła drżące westchnienie. "Danielle została wysłana by mnie zabić, ale ona zlitowała się nade mną. Rozmawiałyśmy i ona to wszystko zorganizowała by utrzymać mnie przy życiu i jedyną drogą było dołączenie mnie do załogi. Nie jestem wojownikiem... I nigdy nie byłam. Ale uczyłam się na pielęgniarkę odkąd byłam dzieckiem. Więc ten zawód mi pasuje."

Podniosła głowę z małym uśmiechem "W ostateczności przecież nie zabijam ani nie poluję. Tylko pomagam. Wiesz, że mi przykro że jesteś z tego powodu zły ale nie było dla mnie innego wyboru. Nie jestem prawdziwą kryminalistką... Ciągle jestem Eleanor."

Louis jękną, wywracając oczami "Tak, pomagasz bandzie kryminalistów więc mogą iść dalej mordować innych kryminalistów. Droga do sprawiedliwości na świecie, Eleanor." Louis zmarszczył brwi ponuro i w tej chwili poczuł żal za jego nieprzemyślany komentarz.

"Ale ja kompletnie nie rozumiem. Nie dbaj o Harrego. Powiedział ci że nie to nie jest warte jego czasu. Hah. Co za pieprzony żart tym bardziej biorąc pod uwagę jak mało on sam jest wart." Louis wyśmiał kapitana, uspokajając się. W tym momencie uśmiech Danielle i Liama zniknął.

"On jest zuchwałą cipą potrzebującą spaść z jego wysokiego mniemania o sobie. Książę szkarłatnego morza i książę siedmiu mórz. Fałszywe tytuły. Banalne i tandetne, nadane przez włóczęgów a wydaje mu się że jest na szczycie świata. To żałosne! On ma jedynie piętnaście lat..."

Liam uśmiechnął się niezręcznie "On ma osiemnaście..."

Och a zatem to tylko dwa lata różnicy. Ale bez znaczenia, Harry wciąż pozostawał naprawdę młody, zbyt młody by mieć tak niesławną reputację.

"On ma jedynie osiemnaście a ma to wszystko dlatego że jest złym piratem? Czy my mówimy o tym samym Harrym? Ponieważ będąc szczerym, kapitan Styles o którym słyszałem nie był niczym podobny do Harrego Stylesa którego poznałem." Louis przyznał beztrosko.

Tak jak wcześniej jego głowa nie była w stanie połączyć Harrego i kapitana Stylesa w jedną osobę. Wcześniej w Anglii kiedy słyszał o kapitanie Stylesie jako o bezwzględnym mordercy wyobrażał sobie silnego, doświadczonego, zimnego i śmiercionośnego mężczyznę a nie takie byle gówno. Kiedy poznał Harrego wszystko co widział to małego bachora, który sam sobie nadał tytuł kapitana i którego piekielnie nadużywał.

Liam zmarszczył brwi, jego oczy obserwowały Louisa miarowo. "Harry zdobył tytuł tak szybko bo jest najlepszy w okolicy. Nie daj się zwieść temu co sobą reprezentuje z zewnątrz. Zaufaj temu co ci powiem, Harry jest ostatnią osobą na tym statku, którą chcesz wkurzyć."

Jego słowa nie wywarły na Louisie żadnego efektu, który zaczął czyścić ostentacyjnie swoje brudne paznokcie. Danielle skrzywiła się patrząc na Louisa, zirytowana co było widać w jej oczach,

"Jestem zaskoczona, że zachowujesz się w ten sposób. Kapitan Styles normalnie nie ma tolerancji dla ludzi takich jak ty. Powinien był pokazać Ci twoje miejsce."

Spoglądając znad swoich paznokci z uśmiechem, Louis był gotowy zaatakować słownie kobietę, lecz zanim zdążył to zrobić inny głos za nim zaczął mówić "Powinienem pokazać mu jego miejsce? Danielle, proszę. Oślepłaś? Spójrz na jego pieprzoną szyję"

Louis zesztywniał a Eleanor wbiła wzrok w podłogę podczas gdy Liam i Danielle spojrzeli na otwarte drzwi gdzie niezaprzeczalnie stał Harry.

"Nie ważne co Księżniczka mówi albo robi, w najbliższym czasie i tak smycz od jego obroży wpadnie w ręce jego prawdziwego właściciela" Harry spokojnie zauważył wymijając Liama i stając za plecami Louisa.

Louis zesztywniał jeszcze bardziej w momencie gdy jedna z dłoni Harrego chwyciła z jego krocze. Speszony i sfrustrowany chrząknął, próbując odepchnąć lokowatego kapitana i uniknąć pełnej sceny w tym pokoju. Jednak żelazny uścisk Harrego był zbyt silny i każdy wysiłek jaki ponosił Louis wydawał się rozśmieszać kapitana, który zachichotał muskając oddechem ucho Louisa.

"Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodował, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"


............................................


@azilE_xx