wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 5 (część 3/3)

No i znowu muszę Was przeprosić... Powinnam to była wrzucić miesiąc temu :/
Nie będę więcej obiecywać kiedy kolejny rozdział się pojawi, będzie kiedy po prostu będzie. Nie mam ostatnio za dużo czasu a dodatkowo mam pewne problemy. Tak czy inaczej postaram się wrzucić tak szybko jak tylko będę mogła.
Nie przedłużając zapraszam do czytania:


<<Rozdział 5 (część 2/3)

 ............................................


 "Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodowało, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"

 "Więc jak powinienem cię nazywać? Książę mego łóżka?"

Twarz Louisa wykrzywiła się w czystym obrzydzeniu a Harry wypuścił kolejny śmiech po czym zwrócił się do Liama wciąż z uśmieszkiem na ustach

"Kurs jest nadal ustawiony na Irlandię, w końcu mam plan gdzie umieścić naszego najdroższego Księcia Lou"

Wdzięczny że jego nazwisko nie zostało poniżone tak bardzo jak tylko mogło, równie zainteresowany tym co Harry miał do powiedzenia siadł na łóżku obok Eleanor i pozostał cicho.

Liam przytaknął, "Skarb jest nadal naszym głównym celem, prawda?"

Harry skrzyżował ręce na piersi "W tej chwili ta. Ale moje plany odnośnie władcy..." Spojrzał na Louisa prosto, "Mam zamiar rzucić monarchię UK praktycznie do moich stóp gdy dowiedzą się że mam ich cennego księcia. Sprawię że król będzie błagał o miłosierdzie dla jego ukochanego synka gdy dowie się że mam go w posiadaniu"

Z niedowierzaniem Louis poderwał się do góry "Co?! Ale mówiłeś że nie zamierzasz mnie wykorzystać dla pieniędzy albo zemsty!" Zacisnął zęby i rzucił Eleanor krótkie spojrzenie zanim znów obrócił się w kierunku Harrego, "Ponadto okłamałeś mnie co do Eleanor! Powiedziałeś mi że nie chcesz jej sprzedać! Ani zabić!"

Liam wyraźnie zdziwił się po czym odchrząknął "Woah, myślę że to najwyższy czas żebym był w miejscu które nie jest tutaj. Chodźmy Danielle, Eleanor." Wskazał drzwi pośpiesznie wychodząc.

Danielle szybko podążyła za nim, mamrocząc pod nosem coś o szacunku dla Harrego a Eleanor za nią praktycznie depcząc jej po piętach aż wszyscy zniknęli. 

"Nie możesz być tak naiwny" Harry parsknął "Mój Książę, jestem piratem. Nie jestem z tych którzy zawsze mówią prawdę" Uśmiechnął się, jednak to wciąż był ten uśmiech który oznaczał nic innego jak tylko brak emocji na co Louis się skrzywił.

"To właśnie wyjaśnia mój zerowy szacunek do ciebie. Do tej pory jedynym przyzwoitym piratem na tym statku jakiego spotkałem jest Liam i według was nie powinienem mu ufać bo jest piratem" Louis
narzekał, odwrócił się i usiadł na łóżku.


Harry zamruczał "Liam może wydawać się przyzwoity ale ja też wiem jak się zachować cywilizowanie w odpowiednim czasie i miejscu"

"O ironio, otwarcie obmacywałeś mnie przy trójce osób około minutę temu"

Harry uśmiechnął się "W porównaniu do pieprzenia ciebie na łóżku to było cywilizowane"

Zbuntowany na tę myśl Louis przewrócił oczami "W twoich snach"

Chichocząc Harry machnął ręką "Szczerze mówiąc jednak jeśli wiesz co dla ciebie dobre lepiej nie wkurzaj mnie, Zayna, Nialla, Liama i Danielle bo ta dziwka potrafi walczyć jak pieprzony facet" Harry powiedział siadając obok bruneta który powoli odsunął się dalej.

Louis skinął głową "Nigdy nie widziałem ani nie spotkałem tego Zayna, Niall wydaje się być całkiem w porządku gościem, Liam jest świetny, a Danielle wydaje się być trochę suką ale jest w porządku" To co powiedział upewniło go tylko że chciałby poznać Zayna

Harry przybliżył się do niego w odpowiedzi mimo jego wymijających ruchów "Zayn jest świetny. Czasami jest dość próżny i ma coś w sobie ze złego chłopca ale jest jednym z moich najbardziej zaufanych ludzi na tym statku"

"To miło" Louis odpowiedział z roztargnieniem, odsuwając się od Harrego jeszcze raz.

Harry przysunął się do niego jeszcze raz ale tym razem zanim Louis mógłby chociaż próbować stworzyć więcej przestrzeni między nimi, pirat złapał za smycz i owinął linę wokół nadgarstka w efekcie czego Louis nie siedział od niego w odległości większej niż trzy cale.

Próbował nie wyrażać tego jak jego ciało wewnętrznie przeklina Harrego za to że praktycznie się do niego przykleił. 

"Ale co myślisz o mnie? Powiedziałeś co myślisz o innych. Pamiętaj że doprowadzanie mnie do szału nie jest zbyt mądrym pomysłem" Harry przypomniał, jego ton głosu był zabawny i Loiusowi przeleciało przez głowę to co powiedział mu wcześniej Liam.

Ten Harry nie był tym samym Harrym z którymi miał na co dzień do czynienia Liam, włącznie z tym że Eleanor miała cholernie wielkiego farta.

Był coraz bardziej ciekawy tej dobrej strony Harrego z niewiadomego powodu.

"Nie lubię cię"

Był szczery. Nie wspominając o jego zainteresowaniu tą lepszą stroną.

Harry przechylił głowę lekko, "Czy to jest twój sposób na niedoprowadzenie mnie do szału?"

"W porównaniu z moimi innymi myślami to jest" Louis szczerze powiedział, jego oczy obserwowały linę która przyciągnęła go bliżej do pachnącego morską solą nastolatka.

"Zatem odgaduję że nie lubisz mnie ponieważ mnie kochasz"

Louis zmrużył oczy "Okej, najpierw pomyśl o tym całym gównie przez które musiałem przejść w ciągu ostatnich 12 godzin, ze względu na was, a następnie to powtórz w swojej głowie zanim zrozumiesz jak cholernie głupio to zabrzmiało"

Harry obserwował go z figlarnym uśmiechem na co Louis tylko zmrużył oczy "Po drugie, jestem księciem a ty wieśniakiem. To i tak nie miało prawa wyjść. Przykro mi ale nie"

Harry wyszczerzył się przybliżając twarz bliżej ucha bruneta "Właściwie to jestem Księciem Siedmiu Mórz. Jestem tak samo królewski jak ty. Więc może by wyszło" Puścił mu oczko na co Louis jękną "Och, nie, nie, nie, nie, nie, nie".

Śmiejąc się i widząc wyraźny dyskomfort na twarzy starszego Harry rozluźnił uchwyt na obroży i stanął na nogi tym samym opuszczając w końcu bańkę przestrzeni osobistej Louisa "Jestem w stanie dać ci trochę luzu tak jak prosiłeś. Możesz swobodnie poruszać się po tym statku ale kiedy cię wezwę lepiej żebyś biegł do mnie w podskokach tym bardziej biorąc pod uwagę fakt że twoje życie zależy teraz ode mnie" Mrugnął do niego z krzywym uśmieszkiem co spowodował że Louis przewrócił oczyma 

Harry ruszył do wyjścia "Twoja sypialnia będzie dzielona ze mną. Więc jeśli się zmęczysz, drzwi są zawsze dla ciebie otwarte" Poinformował lekko

Louis zacisnął usta "Więc to tak? Jestem wolnym człowiekiem?"

"Częściowo wolnym" Harry spojrzał przez ramię z tym swoim uśmieszkiem wyższości "Kiedy się znudzę, mam zamiar upewnić się że pamiętasz kto założył ci tą obrożę"

Louis otworzył usta ale nie potrafił znaleźć żadnych słów by odpowiedzieć więc zamiast tego podążył wzrokiem za kapitanem, który po chwili zniknął w korytarzu rozmyślając w jaki dokładnie sposób będzie musiał dostosować się do tego nowego pirackiego życia.



............................................



 

Ps. Czy ktoś z was nie chce może zostać moją betą?
Jeśli ktoś chętny to piszcie w komentarzu swojego twittera, gadu-gadu lub maila ;)

@azilE_xx

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 5 (część 2/3)

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak długo musieliście na to czekać. Za niecały tydzień piszę drugi etap olimpiady biologicznej więc sami rozumiecie że mam mało czasu. Do tego dochodzą problemy z internetem (piszę to teraz na tablecie ponieważ komputer mam zwyczajnie niesprawny). W związku z brakiem czasu postanowiłam podzielić ten rozdział jednak na trzy części. Kolejnej możecie się spodziewać jeszcze w tym miesiącu.


<<Rozdział 5 (część 1/3) 


............................................


 
"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakcji, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.

"Jeśli nie liczysz mnie z tymi pijakami w barach podczas gdy zatrzymujemy się w portach" Ta kobieta Danielle wzruszyła ramionami. "Mam swoje chwile z nimi ale kobiety są znacznie bardziej satysfakcjonujące i kochane. Nie wspominając że jestem jedynym żeńskim członkiem załogi One Direction co pozostawia mnie do oglądania niczego innego jak homoseksualizm bijący od załogi, nie ważne że bez mojego wyboru" Wzruszyła dramatycznie ramionami odrzucając swoje włosy.

"Z taką ilością gejostwa, które wisi w powietrzu gęsto jak sól na tym statku, heteroseksualizm wydaje się być czymś zupełnie nienaturalnym" Louis prychnął "W takim razie moje bycie biseksualnym jest dobrą rzeczą według was"

Nie tak jak Louis się spodziewał, Liam i Danielle nie wydawali się ani odrobinę zaskoczeni jego wyznaniem. Starając nie brać tego do siebie (spodziewał się kontrowersji, przecież książę Wielkiej Brytanii był biseksualny... Technicznie rzecz biorąc to był ogromny wstyd i mógłby zostać wygnany jeśli jego ojciec lub kościół angielski by się dowiedzieli) Louis skrzyżował ręce na piersi i ocenił strój Eleanor.

Nie zdolny do pomocy samemu sobie zmarszczył brwi "Co ty masz na sobie w tym momencie?" Powoli zapytał z westchnieniem.


Eleanor zamarła, zaskoczona jego tonem głosu zanim spojrzała na swoje ubranie. Uśmiechnęła się głupkowato "Kapitan Styles dał to mi..." przerwała widząc jak Louis mruży oczy.

"Dlaczego? To wszystko? Nie dotknął cię w niewłaściwy sposób, zrobił to?" Zapytał podejrzliwie. Jeśli dobrze pamiętał Harry powiedział mu wcześniej w pokoju, że nie każdy kto odwiedza ten statek jest traktowany tak samo. Wolał nie wyobrażać sobie loczkowego kapitana robiącego coś takiego.

Danielle prychnęła chichotem a Liam zaśmiał się podczas gdy oczy Eleanor rozszerzyły się i dziewczyna potrząsnęła głową.

"Dostała je ponieważ oficjalnie jest najnowszą pielęgniarką One Direction" Liam odpowiedział ze skinieniem głowy na co Lousi załamał się w całkowitym szoku.

Eleanor była członkiem załogi!? Co!?

"Co!?" Wydukał z niedowierzaniem, odwrócił się twarzą do Eleanor z nadal taką samą twarzą "Eleanor, ty nie! Dołączyłaś do piratów!? Co do kurwy!? Eleanor ty nie mogłaś-"

"Kiedy dostała ultimatum, że umrze lub zostanie pielęgniarką, to myślę, że podjęła inteligentną decyzję" Danielle interweniowała w obronie. Jej oczy obserwowały Louisa niebezpiecznie, zupełnie jakby była gotowa, by rzucić się na niego byle tylko bronić Eleanor przed jego krytyką.

Louis strzelił wzrokiem w jej kierunku "Nie mówiłem do Ciebie! Nie obchodzi mnie co myślisz! Namówiłaś ją do tego! Teraz nie ma już odwrotu dla niej i jeśli kiedyś zostanie złapana przez jakiś europejski rząd, będzie przez nich skazana. Do kurwy, jak mogłaś dopuścić do czegoś takiego, Eleanor!?" Obrócił się z powrotem do niej z desperacją, mając nadzieję usłyszeć jakieś dobre usprawiedliwienie dzięki któremu mogłaby wycofać swoje stanowisko i wrócić do normalności.


Eleanor skrzywiła się cofając się krok od przyjaciela, który wpadł w furię, podczas gdy Danielle po prostu gapiła się na niego z irytacją. Louisa to nie obchodziło. To wszystko było popierdolone. Eleanor na serio postanowiła dołączyć do załogi piratów. To było wielkie, popierdolone gówno. Była teraz piratem. Kryminalistką. Nie mógł w to uwierzyć.

"Hej, nie ma potrzeby tak się denerwować, stary" Liam próbował uspokoić go kłądąc rękę na jego ramieniu. Zdegustowany Louis strącił ją z siebie i obrócił się do pirata.

"Ależ jest! Eleanor, moja przyjaciółka, niewinna obywatelka Anglii po prostu zmieniła się z cywila w kryminalistkę a to wszystko przez was ludzie!"

"Kapitan Styles kazał Danielle mnie zabić" Eleanor spokojnie powiedziała, w momencie uciszając tym Louisa. Powoli brunet obrócił się twarzą do swojej przyjaciółki, która spuściła swoją głowę ze zrezygnowaniem. "Kapitan Styles mnie przeraża Lou. Kiedy rozmawiał ze mną w pokoju więziennym, tak bardzo starałam się nie płakać, ale to nie działało... Powiedział mi, że jestem zbyt delikatna by mnie sprzedać i że po prostu wyśle kogoś, kto mnie zabije w pokoju i zrobiłby to sam ale to nie jest warte jego cennego czasu..." wypuściła drżące westchnienie. "Danielle została wysłana by mnie zabić, ale ona zlitowała się nade mną. Rozmawiałyśmy i ona to wszystko zorganizowała by utrzymać mnie przy życiu i jedyną drogą było dołączenie mnie do załogi. Nie jestem wojownikiem... I nigdy nie byłam. Ale uczyłam się na pielęgniarkę odkąd byłam dzieckiem. Więc ten zawód mi pasuje."

Podniosła głowę z małym uśmiechem "W ostateczności przecież nie zabijam ani nie poluję. Tylko pomagam. Wiesz, że mi przykro że jesteś z tego powodu zły ale nie było dla mnie innego wyboru. Nie jestem prawdziwą kryminalistką... Ciągle jestem Eleanor."

Louis jękną, wywracając oczami "Tak, pomagasz bandzie kryminalistów więc mogą iść dalej mordować innych kryminalistów. Droga do sprawiedliwości na świecie, Eleanor." Louis zmarszczył brwi ponuro i w tej chwili poczuł żal za jego nieprzemyślany komentarz.

"Ale ja kompletnie nie rozumiem. Nie dbaj o Harrego. Powiedział ci że nie to nie jest warte jego czasu. Hah. Co za pieprzony żart tym bardziej biorąc pod uwagę jak mało on sam jest wart." Louis wyśmiał kapitana, uspokajając się. W tym momencie uśmiech Danielle i Liama zniknął.

"On jest zuchwałą cipą potrzebującą spaść z jego wysokiego mniemania o sobie. Książę szkarłatnego morza i książę siedmiu mórz. Fałszywe tytuły. Banalne i tandetne, nadane przez włóczęgów a wydaje mu się że jest na szczycie świata. To żałosne! On ma jedynie piętnaście lat..."

Liam uśmiechnął się niezręcznie "On ma osiemnaście..."

Och a zatem to tylko dwa lata różnicy. Ale bez znaczenia, Harry wciąż pozostawał naprawdę młody, zbyt młody by mieć tak niesławną reputację.

"On ma jedynie osiemnaście a ma to wszystko dlatego że jest złym piratem? Czy my mówimy o tym samym Harrym? Ponieważ będąc szczerym, kapitan Styles o którym słyszałem nie był niczym podobny do Harrego Stylesa którego poznałem." Louis przyznał beztrosko.

Tak jak wcześniej jego głowa nie była w stanie połączyć Harrego i kapitana Stylesa w jedną osobę. Wcześniej w Anglii kiedy słyszał o kapitanie Stylesie jako o bezwzględnym mordercy wyobrażał sobie silnego, doświadczonego, zimnego i śmiercionośnego mężczyznę a nie takie byle gówno. Kiedy poznał Harrego wszystko co widział to małego bachora, który sam sobie nadał tytuł kapitana i którego piekielnie nadużywał.

Liam zmarszczył brwi, jego oczy obserwowały Louisa miarowo. "Harry zdobył tytuł tak szybko bo jest najlepszy w okolicy. Nie daj się zwieść temu co sobą reprezentuje z zewnątrz. Zaufaj temu co ci powiem, Harry jest ostatnią osobą na tym statku, którą chcesz wkurzyć."

Jego słowa nie wywarły na Louisie żadnego efektu, który zaczął czyścić ostentacyjnie swoje brudne paznokcie. Danielle skrzywiła się patrząc na Louisa, zirytowana co było widać w jej oczach,

"Jestem zaskoczona, że zachowujesz się w ten sposób. Kapitan Styles normalnie nie ma tolerancji dla ludzi takich jak ty. Powinien był pokazać Ci twoje miejsce."

Spoglądając znad swoich paznokci z uśmiechem, Louis był gotowy zaatakować słownie kobietę, lecz zanim zdążył to zrobić inny głos za nim zaczął mówić "Powinienem pokazać mu jego miejsce? Danielle, proszę. Oślepłaś? Spójrz na jego pieprzoną szyję"

Louis zesztywniał a Eleanor wbiła wzrok w podłogę podczas gdy Liam i Danielle spojrzeli na otwarte drzwi gdzie niezaprzeczalnie stał Harry.

"Nie ważne co Księżniczka mówi albo robi, w najbliższym czasie i tak smycz od jego obroży wpadnie w ręce jego prawdziwego właściciela" Harry spokojnie zauważył wymijając Liama i stając za plecami Louisa.

Louis zesztywniał jeszcze bardziej w momencie gdy jedna z dłoni Harrego chwyciła z jego krocze. Speszony i sfrustrowany chrząknął, próbując odepchnąć lokowatego kapitana i uniknąć pełnej sceny w tym pokoju. Jednak żelazny uścisk Harrego był zbyt silny i każdy wysiłek jaki ponosił Louis wydawał się rozśmieszać kapitana, który zachichotał muskając oddechem ucho Louisa.

"Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodował, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"


............................................


@azilE_xx

niedziela, 4 października 2015

Rozdział 5 (część 1/3)

Przepraszam, że tak długo ale nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Dopiero skończyłam pisać pracę naukową na biologię a teraz jeszcze czeka mnie olimpiada fizyczna i chemiczna. Istna masakra.
Nie mogłam już dłużej zwlekać z dodaniem rozdziału, sama wiem jak to irytuje kiedy sprawdza się czy ktoś już wrzucił posta i znowu pustka. Przepraszam że musieliście to przeze mnie przeżyć.Istnieje jeszcze jeden problem Oxy usunęła to opowiadanie ze swojego tumblra (ponoć tymczasowo ale jednak a wiecie jak takie historie się kończą), będę do niej pisać czy mogłaby wysłać mi całe opowiadanie na maila żebym mogła skończyć to tłumaczyć. Mam nadzieję, że się zgodzi bo w wersji oryginalnej mam skopiowany tylko ten rozdział do połowy. Jestem tym szczerze przerażona ale może nie będzie tak źle
Jeśli mi się uda to postaram się w tym roku nieco częściej wrzucać posty i jakoś pogodzić to z nauką.

A oto rozdział na który tak długo czekaliście:


<<Rozdział 4 (część 2/2)

............................................



Nie wiedział dokąd idzie ale wszędzie tam gdzie nie było Harrego było dobrze. Do diabła, perspektywa skoczenia za burtę była świetnym rozwiązaniem w tym momencie.

Louis mruknął pod nosem, gdy usłyszał kocio-podobne dźwięki i gwizdy ze strony członków załogi. Podobnie jak inni których zobaczył na statku byli młodzi. W jego wieku, może trochę starsi.

Nie wiele wiedział o piratach ale był pewien że przeciętny statek nie miał załogi złożonej w całości z dziewiętnastolatków. Zwłaszcza kapitan, który wydawał się jakby nadal chodził do szkoły a co za tym idzie, Harry wydawał się być najmłodszą osobą na pokładzie którą Louis widział do tej pory.

Jeszcze trudniej było uwierzyć, że Harry był kapitanem Stylesem.

"Louis?"

Przygotowany by zlekceważyć drania, który tak luźno mówił jego imię, Louis odwrócił się i stwierdził że stoi twarzą w twarz z Liamem.

Pierwszy oficer uśmiechnął się do niego lekko i Louis postanowił natychmiast realizować swój wcześniejszy plan.

Przeciągnąć Liama na swoją stronę.

To oznaczało sprawdzian jego dyplomatycznych umiejętności i charyzmy.

"Witaj Liam" Louis posłał zwrotny uśmiech brązowowłosemu piratowi w jak myślał przyjazny sposób. To był chyba pierwszy raz kiedy Louis uśmiechnął się odkąd znalazł się na statku.

Liam zdawał się coś rozważać na początku wpatrując się w Louisa z przymrużonymi oczyma. "Co robisz na pokładzie? Harry cię wypuścił?" Jego ton był ostrożny, jakby starannie dobierał słowa.

"Naprawdę nie lubię gdy mówisz jakbym był zwierzątkiem Harrego. Jestem na pokładzie ponieważ chcę być. Niech ten niedojrzały pirat będzie potępiony" Louis zadrwił, nie był wcale zadowolony. Nie mógł sobie wyobrazić by chociaż mały kawałek jego należał do Harrego.

Liam zamrugał, najwyraźniej nie przewidując tego rodzaju odpowiedzi. "Och... Więc, przepraszam? Rany, Harry miał rację, masz charakterek."

"Nie mam charakterku. To wy piraci nie macie szacunku."

"To bardzo śmiałe stwierdzenie z twojej strony, zwłaszcza, że jesteś tylko więźniem na tym statku. Wiesz, tylko dlatego że jestem lojalny wobec Harrego i dałem mu słowo, nie zrobię ci krzywdy... Ale inni z załogi mają dziś naprawdę paskudny nastrój." Liam poinformował niejasno, mierząc wzrokiem bruneta. "Jeśli będziesz z nimi rozmawiał w ten sposób, nie będziesz miał okazji mówić później wcale" (przypis tłumacza: w sensie utną mu język)

Louis zmarszczył nos.

Jakby chciał zapytać, dlaczego Liam dał słowo Harremu aby go nie krzywdzić, postanowił jednak utrzymać temat z uśmieszkiem wyższości. Pewna siebie ciota.

Krzyżując ramiona, Louis uniósł brew "Och? Jak kto?"
Liam wzruszył ramionami lekko " Jak towarzysze którzy najpierw robią, a potem o tym myślą. Jestem pewien, że Harry dopadnie ich później ale jeśli sam ich sprowokujesz nie będzie miło"

Nie żeby zrobił coś co przestraszyło Louisa. Jeśli jednak jakiś idiota przyszedł do niego zgrywać dupka, lepiej być przygotowanym na traktowanie pokroju identycznego dupka.

Nagle Louis przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym przy jego planach o ucieczce.

"Możesz mnie zaprowadzić żebym zobaczył się z Eleanor?" zapytał poważnie patrząc mu w oczy.

Radzenie sobie z Liamem było prawdopodobnie najłatwiejszym osiągnięciem, dokąd postawił stopę na One Direction. Co prawda, jedynymi ludźmi z którymi miał do czynienia, byli właśnie Liam i Harry, więc Louis wolał grzecznego i urzpejmego bruneta, niż wywyższającego się wielkogłowego kapitana.

Liam pokierował go pod pokład, gdzie znajdowały się wszystkie sypialnie, prowadząc przez najdalsze zakątki statku gdzie jak powiedział swoje kwatery mieli piraci wyższej rangi, ponieważ te pokoje były większe niż średnie pokoje przeciętnych piratów, Nie tak duże jak oczywiście Harrego ale nadal lepsze niż zwykłych członków załogi.

Zatrzymali się przy jednych z drziw, przy samym końcu korytarza i ku zaskoczeniu Louisa, Liam rzeczywiście zapukał do drzwi zamiast po prostu wejść do środka.

Rozumiał to gdy członkowie pukali do pokoju, do którego chcieli wejść a w którym miał znajdować się Harry. Okazywanie szacunku kapitanowi było bardzo ważne. Jednak Liam był zastępcą dowódcy. Nie musiał tego robić, bo Harryego tam nie było, więc miał pełne prawo, by zwyczajnie wejść. Wyglądało na to, że posiadał też klasę.

Stłumione "wejdź" było słychać od wewnątrz i Liam skinął głową w stronę Louisa, zanim popchnął drzwi.

W kajucie było tylko jedno łóżko oraz mała szafka nocna, na której stała lampa naftowa. Na podłodze leżało kilka prześcieradeł i poduszki.

Na łóżku siedziała brunetka, która wyraźnie była piratem, co wynikało z jej stroju, oraz Eleanor.

Louis natychmiast znalazł się przy niej jaśniejąc na twarzy, rozkładając ramiona i zamykając ją w ciasnym uścisku.

Miała się dobrze. Tylko to się teraz liczyło.

"O mój Boże, Lou! Tak bardzo tęskniłam za tobą! Byłam tak przerażona o Ciebie i mój Boże!" Czuł jak jej ciało zaczyna drżeć gdy trzymał ją bliżej, a uśmiech utorował sobie drogę na jego twarzy kiedy to zrobił.

To był zdecydowanie pierwszy raz kiedy Louis szczerze się uśmiechnął, odkąd był na statku. jego przyjaciółka byłą cała i teraz byli razem. Wszystko nagle stało się lepsze.

"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią, Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakci, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.


............................................


@azilE_xx



wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 4 (część 2/2)

Wracam po krótkiej (no dobra może nie tak krótkiej) przerwie i mam dla was kolejny rozdział :)
Muszę powiedzieć, że myślałam że chociaż w wakacje trochę sobie odpocznę a tu bum i nic z tego. Do przerobienia dostałam pięć podręczników z chemii "bo konkurs" do tego podobna sytuacja z biologii. A jeszcze stwierdziłam, że pojadę sobie na morze na jacht i mam teraz tyle roboty że nie wiem w co ręce włożyć bo po prostu mi się uzbierało.
No nic. Oto wasz upragniony rozdział:
Miłego czytania :)



Ostrzeżenie!!!
Sceny +18
............................................



"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko

"Do diabła, skąd mam wiedzieć? Gdziekolwiek chce. Jeśli zostanie zgwałcona w nocy przez zły układ, to nie moja wina. Jestem przekonany że Daniele chciałaby się z nią podzielić swoją kwaterą, wydawała się nawet na to nalegać"

Słysząc ponownie szybko zbliżający się głos Harrego Louis zdał sobie sprawę że kapitan był w drodze do pokoju po raz kolejny.

Gdyby zobaczył Louisa tutaj, czytającego jego rzeczy, byłby wściekły.

Mega wściekły.

Wiedząc o niebezpieczeństwie i obawiając się walki, Louis natychmiast postarał się odtworzyć poprzedni układ papierów kiedy usłyszał dźwięk ręki Harrego zaciskającej się na klamce. 

Zdając sobie sprawę, że nie da rady dotrzeć z powrotem do drzwi sypialni, Louis wstrzymał oddech wpychając się pod biurko tak ciasno jak tylko mógł w momencie gdy Harry wszedł do pokoju.

Z plecami przyciśniętymi do biurka Louis mógł tylko słuchać jak wielkie czarne buty Harrego uderzają o drewnianą podłogę, powoli mijając go i udając się do drzwi sypialni.

Ta myśl uderzyła Louisa, to że Harry poszedł tam spodziewając się go zobaczyć, kiedy jego tam nie było.

Tak jak myślał, usłyszał Harrego zatrzaskującego drzwi z wielką siłą.

"Pieprzona mała dziwka"

Usłyszał przekleństwo z ust kapitana w dość opanowany ale wyraźnie wkurzony sposób.

Chrząkając zdał sobie sprawę z tego jak głupi był zapominając, że Louis pewnie próbował wymyślić jakiś plan który pozwoli mu wyjść z tego bez szwanku, co napełniło pirata wściekłością.

Plecy Louisa zaczynały być nieco obolałe ale wiedział że woli znosić to niż wściekłego człowieka w pokoju, więc pozostał na miejscu przyciskając szyję w dół bliżej jego klatki piersiowej.

Gdyby Harry opuścił pokój w poszukiwaniu go, Louis byłby w stanie wrócić do sypialni... to wydawało się jedynym wyjściem w tej chwili
 
Kiedy kroki Harrego się zatrzymały, Louis wewnętrznie chciał by młody człowiek po porostu wyszedł na tyle czasu by książę zdążył wrócić do sypialni, ale gdy pirat znów zaczął chodzić nic nie szło w tym kierunku w którym Louis chciał.

Harry teraz milczał ale jego kroki wydawały się o wiele cięższe, jakby wyładowując swój gniew przez nogi, podczas gdy zbliżył się do biurka.

Jego stopy zatrzymały się tuż przed blatem i Louis wstrzymał oddech, obawiając się że kapitan może usłyszeć nawet bicie jego serca.

Każda sekunda mijała zbyt długo, Louis czekał aż mężczyzna po prostu wyjdzie w poszukiwaniu go na zewnątrz na pokładzie a nie tam...

Wreszcie po tym co wydawało się wiecznością Louis usłyszał chichot Harrego, niski, pełen rozbawienia i zupełnie innych emocji które wcześniej panowały w jego nastroju. Louis zagryzł dolną wargę w niepokoju zastanawiając się co mogło ewentualnie zmienić humor mężczyzny co zatrzymało bicie jego serca.

Pióro Harrego spadło na podłogę, idealnie pomiędzy przestrzeń dzielącą go od nóg pirata.

"Ups" stwierdził mężczyzna na górze.

Louis czuł jak jego oczy się poszerzają kiedy patrzył na pióro po które Harry będzie musiał się schylić a następnie zobaczy jego co ostatecznie skończy się otrzymaniem od niego jakiejś surowej kary podobnej do tej którą otrzymał Rayan, którego Harry trzymał przez tydzień bez jedzenia i wody.

Louis zaczął szybką modlitwę kuląc się i czekając aż Harry go złapie, już całkowicie akceptując fakt że
złapany został.


Jednak Hary wcale nie schylił się po swoje narzędzie do pisania.

"Jestem bardzo niezdarny" Harry powiedział do siebie z innym śmiechem, który zdawał się udawać, tak że Louis miał wrażenie że Harry wie że tam siedzi i po prostu bawił się nim.

Ale to nie może być prawda... Nie było mowy by o nim wiedział...

W odpowiedzi na jego modlitwy stopy Harrego zaczęły odchodzić i Louis chciał westchnąć z ulgą ale powstrzymał go dźwięk butów pirata idącego w kierunku drzwi prowadzących na otwarty pokład łodzi.

Drzwi otworzyły się po czym natychmiast zostały zamknięte a ciało Louisa rozluźniło się pod drewnianym biurkiem gdy zdał sobie sprawę że uniknął właśnie kuli.

Chwytając ręką krawędź biurka, Louis podciągnął się do góry z ciężkim oddechem. Tak szybko jak się tylko wyprostował by rozciągnąć zesztywniałe mięśnie, tak jego oczy spotkały się z oczyma Harrego jako kapitana piratów opartego o framugę drzwi i z rękami założonymi na piersi podczas gdy obserwował Louisa z poważnym wyrazem twarzy.

Louis zatrzymał się powoli i niezgrabnie potarł kark, "No więc, wiesz co? To jednak nie jest kuchnia..." Zauważył kiedy lekko odwrócił twarz od rażącego spojrzenia bruneta. "Po prostu byłem w drodze" profesjonalnie stwierdził podczas gdy strzepnął kurz z ramion.

Harry odepchnął się od framugi drzwi podniesioną ręką idąc w kierunku księcia "Dlaczego grzebałeś w moich notatkach?"

"Nie miałem zamiaru dotykać twoich..."

Zanim zdążył dokończyć Harry po drugiej stronie biurka podniósł jeden s listów i praktycznie przycisnął go do twarzy Louisa.

"Nie kłam kiedy praktycznie złapałem cię na gorącym uczynku, księżniczko. Twoje włosy nadal wyglądają na dość wilgotne i jak ostatni raz sprawdzałem moje notatki, nie miały tych wodnych kleksów na sobie."

Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, Louis przekręcił twarz podczas gdy Harry wymierzył mu polilczek. "Ty mnie nie posłuchałeś"

"Byłem tylko..."

"Ja mówię!" Harry surowo przerwał. "Ty nie posłuchałeś gdy mówiłem że masz zostać w tej sypialni"

Louis po raz kolejny próbował się bronić, "Nie musisz mi pozwolić wyjaśnić, byłem właśnie..."

Jego słowa ucichły gdy Harry gwałtownie pociągnął za koniec liny jego kołnierza prawie przeciągając przez biurko, wpatrując się w księcia jeszcze bardziej niebezpiecznym, rozdrażnionym spojrzeniem jakie miały kiedykolwiek te zielone oczy. "Zamknij się. Nie obchodzą mnie twoje wyjaśnienia. Nie słuchałeś a teraz będziesz ukarany."

Przeklinając, pociągnął za koniec kołnierza a Louis jęknął z bólu kiedy był szarpnięty dookoła stołu aż stanął przed Harrym, wciąż wpatrującym się w niego jakby Louis właśnie zamordował całą rodzinę mężczyzny czy coś podobnego
 
Próbował ponownie otworzyć usta, aby uniknąć jakiejś irracjonalnej czynności ze strony Harrego ale nim to zrobił jego oczy otwarły się szeroko kiedy jego spodnie zostały zsunięte.

"Co ty..."

"Zamknij się kurwa. Ty nie masz prawa mówić." Harry rzucił i mimo oporu Louisa, kapitan piratów agresywnie pociągnął w dół jego bieliznę, odsłaniając męskość którą złapał na co Louis skrzywił się z bólu i nisko syknął.

Harry obserwował go z błyskiem w oczach "W normalnych okolicznościach nie daję tej kary byle komu" z naciskiem na ostatnie słowo, jego uścisk na penisie zelżał a dreszcz przebiegł po kręgosłupie księcia.

Louis starał się ignorować przyjemne uczucie, które wybuchło w jego ciele gdy dłoń Harrego go głaskała.

Nie powinien czerpać z tego przyjemności.

Harry dotykał go w taki sposób w jaki naprawdę nie powinien.

To nie było poprawne

Ten brudny, niskiego pochodzenia kryminalista go molestował i powinien być go odepchnąć. On nie miał prawa.

Nawet jeśli jego bardziej racjonalna część umysłu miała taki zamiar, Louis mógł tylko próbować powstrzymać swe jęki, gdy Harry przyspieszył ruchy na jego penisie, a tarcie rosło wraz z kłopotliwą erekcją.

Louis czuł jak jego twarz robi się gorąca, gdy Harry popchnął go do biurka sprawiając że gwałtownie się zakołysało. Zaczynał właśnie osiągać szczyt, chociaż jego mózg brutalnie sprzeciwiał się własnemu orgazmowi, lecz Louis był zbyt odporny na posłuszeństwo i zbyt zadowolony uczuciem ręki Harrego sunącej po nim.

I tak po prostu zatrzymał się słysząc pukanie do drzwi kajuty.

Puls Louisa, który w ciągu ostatniej minuty pędził jak szalony powoli godził się z brakiem ręki na twardym penisie który teraz niezgrabnie zwisał

Stopniowo Louis otworzył oczy, by spojrzeć na Harrego, który wyglądał na spokojnego gdy spojrzał w stronę wejścia. "Tak?" Zawołał, kiedy pukanie ustało.

"Mogę wejść kapitanie?" Irlandzki głos po drugiej stronie drzwi zapytał i Louis uświadomił sobie, że jeśli mężczyzna wszedłby i zobaczył Harrego i jego w tego rodzaju sytuacji hipotezy zostałyby potwierdzone.

Ludzie będą wiedzieć że Louis Tomlinson, książę Zjednoczonego Królestwa po prostu był pieszczony przez pieprzonego pirata.

To nie mogło być prawdą.

Nie może być.

Doprowadzał się do porządku, kiedy Niall wszedł, właśnie w momencie gdy Louis skończył wciągać swoje spodnie i poprawiał się.

Blondyn zatrzymał się zdezorientowany, skacząc wzrokiem od jednego do drugiego mężczyzny i unosząc brwi aż odważył się wejść, trzymając w ręku talerz pełen jedzenia i duży kubek "Przerwałem coś?" Zapytał niewinnie.

Harry spojrzał na Louisa, a książę nigdy nie czuł się bardziej wściekły jak gdy zobaczył uśmiech wkradający się na twarz kapitana który pokręcił głową. "Nie, wcale nie."

Wiedząc co musiał zrobić żeby utrzymać się w garści, Louis wydał pomruk irytacji i pchnął Harrego w tył z taką siłą jaką tylko był w stanie zebrać w swoim ciele które dopiero teraz odzyskiwało czucie.

Wyraźnie nieprzygotowany do ataku, Harry ledwo utrzymał się na nogach.

Niall gapił się na nich, jak Louis pchnął go w bok by przejść obok i na pokład w ogóle nie przejmując się tym co Harry miał mu do powiedzenia.

"Ale ja mu tylko przyniosłem jedzenie..." Niall pokornie powiedział z dezaprobatą gdy patrzył na oddalające się plecy księcia.




............................................




Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

 Kolejny rozdział dopiero jak odkopie się z robotą. Być może uda mi się to w tydzień jeśli tylko się sprężę ale ponad tysiąc stron do przerobienia w tak krótkim czasie to naprawdę niezłe wyzwanie więc nie zdziwcie się jeśli potrwa to dużo dłużej.
  
@azilE_xx






 

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 4 (część 1/2)

Cześć kochani :)
Przepraszam, że tak długo mi to zajęło ale nie miałam ani chwili czasu. 
No nic, ważne że już to nadrobiłam i możecie przeczytać pierwszą część czwartego rozdziału :)
Miłej lektury :*


<<Rozdział 3 (część 2/2)
............................................


W tym czasie Louis wyszedł z wanny, woda już wystygła do nieprzyjemniej temperatury. Wiedział, że dla niego tak długie czekanie w wodzie było ryzykowne, biorąc pod uwagę, że nie miał pojęcia kiedy Harry znowu wejdzie do pokoju.

Gdy kapitan wychodził powiedział mu tylko żeby nigdzie nie wychodził dopóki nie wróci.

Louis był wdzięczny za to, że mały zboczeniec przepadł.

Po drugiej stronie drzwi słyszał donośny głos Nialla i chyba również Liama, nie był pewny. Louis niezbyt koncentrował się na rozmowie, zamiast tego skupił się na rozmyślaniu podczas mycia się.

Eleanor miała zostać sprzedana ponieważ Harry był dupkiem uważającym się za lepszego od innych. Jak do diabła był w stanie sobie wyobrazić, słodką, niewinną Eleanor wystawioną na czarnym rynku? Ta wyjątkowa dziewczyna z trudem była w stanie upiec ciasto bez oparzenia się w palec, jak miał przetrwać ostro pieprzona przez jakiegoś gigantycznego, tęgiego mężczyznę, który prawdopodobnie by ją kupił?

Pędzące myśli doprowadzały Louisa do szaleństwa. Gdyby miał się martwić tylko o siebie wszystko było by prostsze ale musiał teraz znaleźć wyjście z tego również dla Eleanor.

Liam był pierwszym oficerem statku i wydawał się nawet przyjazny, gdyby Louis miał o nim cokolwiek powiedzieć po jednominutowej rozmowie w cztery oczy. Być może łatwo byłoby nim manipulować? Gdyby Louis miał go po swojej stronie, Liam byłby bardzo przydatny w uzyskaniu wolności zarówno przez niego jaki i Eleanor.


Louis misi po prostu lepiej go poznać, ale to praktycznie niemożliwe jeśli Harry będzie zawracał mu dupę i patrzył na niego tymi intensywnie zielonymi oczami jak jastrząb. 

To było wyraźnie widać, że Harry miał jakieś sadystyczne uczucie względem Louisa i miał wrażenie że im więcej czasu spędzi na statku tym Harry stałby się bardziej brutalny. Oczywiście teraz było to sugestywne upokorzenie ale było na tyle wcześnie, że mogło jeszcze przybrać na sile.

W każdym razie Harry miał zamiar w jakiś sposób zemścić się na rodzinie królewskiej ale to nie było wielkim zaskoczeniem.

Którzy kapitanowie piratów z Wysp Brytyjskich nie mają z nimi problemu?

Plany Harrego co do niego wciąż pozostawały na otwartej wodzie pomijając fakt, że Louis wiedział że nie zostanie sprzedany jak Eleanor. Mimo że było to dobre w pewien sposób jednocześnie nie było...


Możliwości były niekończące się. Choć obroża przypominała mu że nadal żyje to to życie byłoby całkiem pozbawione sensu jeśli miałby głodować i zginąć z zaniedbania i tortur.


To było straszne do rozważenia ale musiał zaakceptować fakt że nie był teraz na spokojnych wodach... Nawet jeśli ma wrażenie że to wszystko to tylko jeden pokręcony koszmar i zaraz obudzi się w swoim wielkim łóżku, cały spocony i śmiejąc się na swoje straszne doświadczenia przypominające życiowe.


Do tego czasu...


Louis spojrzał na jego brudne, pomięte rzeczy. Nie mógł ich ubrać ponownie.


Nie widząc innego wyjścia zaczął się rozglądać rozpaczliwie po sypialni za czymś co mogłoby zastąpić jego strój ale kiedy dotarło do niego gdzie jest ponownie rzucił okiem na swoje rzeczy.

Po wysuszeniu, Louis zaczął wsuwać na siebie koszulę przez głowę.

Nawet jego brudne ubrania były lepsze niż tanie i tandetne ciuszki należące do Harrego.

Kiedy skończył rozważył swoją aktualną sytuację.

Harry nadal nie wrócił.

Mimo, że Harry stanowczo zabronił Louisowi wychodzić z pokoju to była wręcz królewska okazja aby wyjść i spotkać się z Liamem aby ewentualnie porozmawiać z nim o interesach.

Wyrzucając z siebie szybki oddech i przylizując swoje mokre włosy Louis ukradkiem podszedł do jedynych drzwi i kajucie.

Jego dłoń zacisnęła się na klamce, kiedy pochylił się przyciskając ucho do drzwi nasłuchując jakiegokolwiek hałasu po drugiej stronie drzwi gdzie była kwatera Harrego.

Kiedy nic nie usłyszał, brunet powoli przekręcił gałkę zanim otworzył drewniane drzwi.

Zgodnie z jego oczekiwaniami gabinet okazał się pusty. Louis patrzył pod nogi żeby nie robić niepotrzebnego hałasu, który mógłby ostrzec kogoś o jego obecności mimo że pozornie był sam.

Skradając się, podszedł do dużego biurka Harrego, które było całe pokryte porozrzucanymi dokumentami i kopertami.

Jeśli chciał uciec, wiedza gdzie statek się kieruje byłaby dobrym początkiem. Pochylając się nad zawartością listów, Louis próbował znaleźć jakąś wskazówkę dotyczącą kursu łajby.

Delikatnie, jego ręka przeczesywała papiery które były ponasuwane na siebie nawzajem i skrzywił się lekko kiedy jego poszukiwania nie przyniosły efektu...

Dzienniki ręcznie pisane, rachunki, obliczenia, listy...

Przesunął ręką po papierach układając je z powrotem tak jak były wcześniej. Louis zadrżał gdy poczuł uderzający powiew. Jego włosy były nadal mokre przez co kropelki wody spływały w dół jego suchych pleców ponownie je mocząc.

Kiedy potarł nos pojedyncza kropla spadła na jeden z wpisów dziennika Harrego, który był pozornie wpisany dwa dni temu jeśli data na górze była prawdziwa.

"Pokonanie załogi Scarlet Eye przez Bailiwick of Jersey... Więcej przydziałów dzięki bitwie... Liam ocenił wszystko... Hm..." Louis niecierpliwie czytał nisko bełkocząc. "W końcu puściłem Rayana od kary postu z zeszłego tygodnia... Załoga zdaje się sama mi przypominać o moim braku tolerancji dla nieposłuszeństwa..."

Czytając to Louis poczuł jak jakiś niepokój ściska jego żołądek.

"Nikt nie wydaje się rozumieć głównej idei One Direction, że zdrada jest uleczalna tylko przez śmierć tych co mieli odwagę przeciwstawić się zdaniu Księcia Siedmiu Mórz..." Louis skrzywił się "Zarozumiałe małe gówno..." mruknął, podczas gdy jego palec śledził w dół czytany tekst "W końcu wracam do Irlandii, ponieważ..."

"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko


............................................


Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział. Naprawdę mam urwanie głowy w związku z kończącym się rokiem szkolnym... Postaram się jak najszybciej ale sami wiecie ile zajęło mi dodanie tego więc bądźcie wyrozumiali

@azilE_xx





niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 3 (część 2/2)

Hej misiaczki :*
Wstawiam kolejną część :) Miała być wcześniej ale miałam naprawdę sporo na głowie, między innymi zawody sanitarne, które z resztą moja drużyna wygrała ale mniejsza o to, ważne że już napisałam i możecie czytać :*
Miłej lektury :D

Ps. Chociaż kilka komentarzy, please.



<<Rozdział 3 (część 1/2)
............................................


Louis nie mógł znieść tego jak Harry oglądał go i jak mu się wydawało chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy bez cienia wahania.

Pieprzyć go.

"Czego się tak wstydzisz? Nie musisz się zakrywać"

"Jestem raczej powściągliwy" Louis zauważył patrząc uważnie na kapitana "Chyba powinienem teraz wejść do wody zanim zrobi się zimna"

"Oh, nie, ty nie..."

Zanim Harry mógł skończyć pukanie do drzwi rozległo się głośno w pomieszczeniu"

Wykorzystując roztargnienie mężczyzny, Louis szybko podziękował Bogu z opiekę nad nim i od razu wszedł do wanny. Jego ciało zanurzyło się w letniej wodzie, wciskając się tak głęboko jak tylko się dało by uniknąć jakiejkolwiek ciekawości ze strony Harrego.

Daniele próbowała nie westchnąć kiedy Harry momentalnie otworzył drzwi do sypialni, a Liam nagle przestał pukać.

Ona mówiła im żeby poczekali dopóki kapitan nie wyjdzie i sam ich nie zapyta o to ale nieeeeee.

Chłopcy na tym statku byli zbyt niecierpliwi.

Harry ogarnął ich wszystkich wzrokiem stojąc w swojej kajucie "Co wy tu do cholery robicie?"

Danielle była w stanie poczuć za sobą drżenie z oczywistych powodów Eleanor, jej strach i zdenerwowanie. Kobieta potarła jej ramię w uspokajającym geście aczkolwiek nie dużo to dało.

Nie żeby Danielle mogła ją winić.

Harry miał najgorszy temperament na całym statku i jego rozdrażnienie wyraźnie przypominało wściekłość przeciętnego pirata. Na szczęście dla Danielle jego prawdziwa złość nigdy nie była skierowana do niej.

"Ktoś tu jest nie w humorze" Zayn parsknął z założonymi rękam.

Harry posłał mu wściekłe spojrzenie i Niall zachichotał próbując zobaczyć co było z tyłu w sypialni Harrego. "Zastanawiam się dlaczego! Co się dzieje stary?" Zapytał z ciekawością powodując, że Harry zaczął ciągnąć ich za drzwi.

Zmrużył oczy do blondyna lecz to nic nie pomogło.

"Pieprzy księcia na materacu" Zayn zakaszlał w pięść udając niewiniątko uzyskując chichot Danielle i śmiech zarówno Nialla jak i Liama.

Oczy Eleanor rozszerzyły się i Harry przewrócił oczami.


Niezliczona ilość plotek, które zaczęły krążyć na statku wraz z pojawieniem się księcia na pokładzie prowadzonego za obrożę przez Harrego mówiła że ta dwójka ma relację w formie BDSM. (forma brutalnosci seksualnej odbywająca się za zgodą obu osób) Danielle uważała to wszystko za głupie żarty, nie była sobie w stanie wyobrazić Harrego jako typ...

Zayn, Niall, Liam wydawali się myśleć inaczej.

"Dlaczego ja was wszystkich jeszcze nie wyrzuciłem za burtę?" Harry szorstko zapytał.

"Bo nas potrzebujesz, stary" Liam odpowiedział "Bo nas potrzebujesz"

"Tak, ale nie tak jak potrzebuje księcia choć..." Niall poruszył brwiami łatwo wywołując śmiech Liama i Zayna.

Danielle potrząsnęła głową, uciszając chłopaków. "Wiem że nie wyrzuciłeś mnie za burtę bo bądźmy szczerzy, wśród tej całej zgrai samców trzeba co najmniej jednej kobiety na pokładzie by zachować zdrowy rozsądek."

Gdy wszyscy zwrócili na nią swoją uwagę, założyła kosmyk włosów za ucho "W związku z tym, wnoszę wniosek do Ciebie jako kapitana One Direction. Wysłuchaj mnie jako wiernego członka załogi od prawie dwóch lat" Odsunęła się na bok wskazując na Eleanor która nieśmiało obserwowała Harrego kiedy wszystkie oczy spoczęły na niej.

"Proszę o zaakceptowanie Eleanor jako członka załogi"

"Osobiście zaproponowałem ten pomysł" Liam rzucił pomocnie.

Niall i Zayn wzruszyli ramionami ledwo zainteresowani głosowaniem. "Kolejna dziewczyna na pokładzie brzmi całkiem miło" Niall powiedział po prostu. "One nie je chyba tyle samo co Niall więc, dlaczego nie?" Zayn zgodził się zyskując puste spojrzenie od Irlandczyka.

Harry zatrzymał się w zamyśleniu, wykrzywiając twarz do swoich myśli, zanim spojrzał na tył swojej sypialni.

Podczas gdy to zrobił Danielle odwróciła się do Eleanor gotowej wręcz zemdleć ze strachu. Uśmiechnęła się pocieszająco, skinęła głową by pozostała pewna siebie i myślała pozytywnie a następnie zwróciła się w kierunku Harrego który teraz odwrócił się z poważnym wyrazem twarzy.

"To poważna dyskusja, która wymagałaby ode mnie odłożenia wszystkiego na bok i rozmowy z wami wszystkimi podczas..."

"Co możesz, zrobić już teraz, prawda?" Niall uniósł brew.

Harry otworzył usta "No cóż..."

"Może ale nie chce bo jego pupilek-książę jest teraz przykuty do łóżka i czeka na niego" Zayn dokuczał, wzruszając ramionami i łatwo ignorując chytre spojrzenie Harrego.

Jedyna rzecz którą Danielle mogła w nich podziwiać.

Harry mógł w ten sposób rozmawiać tylko z Niallem, Zaynem lub Liammem... Każdy inny kto by się odważył, jak była całkiem przekonana wyzwoliłby wewnętrzną bestię i byłby wyrzucony za burtę gołymi rękami kapitana.

"Wiesz co? Pieprzyć to. miejmy to już za sobą" Harry jęknął, wychodząc ze swojej sypialni i zamykając drzwi za sobą. Odwrócił oczy w kierunku Eleanor ze stoickim spokojem "możemy rozmawiać tu i teraz. Wyjaśnij"



............................................






Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)


@azilE_xx

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 3 (część 1/2)

Witam wszystkich :)
Oto kolejna część rozdziału, mam nadzieję, że wam się spodoba. Akurat ten rozdział jest krótszy od pozostałych ale nie miałam siły go tłumaczyć całego więc wybaczcie. W każdym razie miłego czytania :)



<<Rozdział 2 (część 2/2)
............................................


"Naprawdę, musisz tu stać?" Louis jękną wzdychając.

Po tym ja Louis był eskortowany na górny poziom statku, zmuszony znosić poniżające i szydzące okrzyki członków załogi, podążając za Harrym, który również się śmiał jakby podzielając te żarty, Louis znalazł się w kabinie Harrego. Został pociągnięty za obrożę do drzwi z tyłu prowadzących do sypialni kapitana.

Pomieszczenie było o wiele mniejsze od własnego pokoju Louisa w jego pałacu i znacznie brudniejsze. Zapach słonej wody i glonów w pobliżu był przytłaczający. Harry poszedł na tył pomieszczenia gdie umieszczony był piec.

Wiedząc już jak niższa klasa bierze kąpiel, Louis zaczął jęczeć pocierając skronie podczas gdy Harry wyciągnął dużą wannę z kąpielą stawiając niedaleko lekko płonącego kominka.

Spodziewał się, że teraz Harry go zostawi, uświadamiając gdzie jest mydło i inne rzeczy potrzebne do mycia ale kapitan po prostu stał przy drzwiach... Obserwując go.

Zorientował się w końcu dlaczego Louis nie chciał zdjąć ubrania i wejść do wanny.

"To jest mój pokój" Harry wzruszył ramionami, wyraz jego twarzy był neutralny.

Mimo że był to punkt warty rozważenia, Louis uznał, że to wszystko bzdury.

"Jesteś kapitanem. Powinieneś upewnić się, że statek jest w porządku , czyż nie? A nie stać i gapić się tutaj na mnie." Louis mocno nalegał czując ciepło na swojej twarzy.

Pomysł Harrego oglądającego go jak zdejmuje ubranie i bierze kąpiel spowodował dreszcz przebiegający po plecach władcy. To było straszne, nie wspominając, że odpychające. Ktoś taki jak on nie ma prawa aby spojrzeć na niego stojącego tak po prostu tutaj nie mówiąc już co dopiero bez odzieży.

Oczy Harrego błyszczały rozbawieniem."Przypuszczam, że masz rację. Ale muszę upewnić się że nie będziesz starał się uciec. Jesteś więźniem na moim statku, pamiętasz?"

Trudno byłoby zapomnieć.

"Nie rozumiem w czym jest problem... Zdejmij ubranie i wejdź do wody zanim wystygnie" Harry nalegał machnięciem dłoni, jego ton był bardziej niecierpliwy niż wcześniej.

"Problemem jest..."

"To był rozkaz. Nie waż się myśleć, że chociaż na sekundę możesz kwestionować rozkaz kapitna"

Louis zamilkł na jego słowa a ulotny grymas pojawił się na jego ustach, kiedy kapitan o kręconych włosach patrzył na niego wyczekująco tym dziwnym spojrzeniem które wydawało się oczywiste. Rozbawienie zaplątało się w zielonych oczach i Louis znalazł się w ślepym zaułku.

Jeśli nadal by protestował, wiedział że śmierć mogłaby być tego konsekwencją...

Zauważając wahanie, Harry szydził z niego "Z pewnością powiem, Eleanor, że przyczyną dlaczego wasza dwójka już nigdy się nie zobaczy będzie fakt że jesteś zbyt wielką damą by zdjąć ubranie i wziąć kąpiel. Hah. Zastanawiam się co na to powie."

Nawet jeśli te słowa zostały wypowiedziane tak beztrosko, coś w mózgu Louisa mówiło mu że Harry nie kłamie.

przeczesując ręką włosy chrząknął "Dobrze! Dobrze! Cholera, wezmę już tą kąpiel z tobą gapiącym się na mnie!" Odwrócił się do kapitana mając wciąż nadzieję że jakoś wyjdzie z tego z twarzą, Louis przeszedł do zadania zrywając z siebie koszulę tak szybko jak tylko mógł.

Kiedy zdjął z siebie wszystkie rzeczy rzucając je na ziemię wiedział, że czeka go najgorsze. Wziął szybki oddech i zahaczył o elastyczną gumkę od bielizny. Mógł praktycznie poczuć jak oczy Harrego zwężają się kiedy ściągnął swoją ostatnią część odzieży.

Nie chcąc być dłużej pod okiem kapitana. Louis był gotowy od razu wskoczyć do wanny, jednak zanim zdążył to zrobić Harry odchrząknął,

"Zanim wejdziesz... odwróć się"

Louis zagryzł dolną wargę, już wiedząc dokąd to zmierza...

"Słucham?" Spytał nie pozwalając swojej twarzy spotkać się z jego, wolał yć odwrócony do pirata tyłkiem.

W rzeczywistości, powinien wiedzieć wcześniej jak głupio będzie stać nago przed Harrym. Mógł tylko krytykować się za to, że dopiero teraz sobie to uświadomił. Nawet biorąc pod uwagę Eleanor, jego własną dumę, nie był pewny czy walka z tym chłopcem o dziewictwo była warta tego wszystkiego.

Harry był raczej chudy więc Louis miałby może jakieś szanse... Gdyby nie to, że Harry prawdopodobnie podnosił 113 kilo i miał mistrzowskie umiejętności walki

"Słyszałeś mnie. To był rozkaz, księżniczko."

Louis ciężko westchnął przesuwając swoje ręce natychmiast zasłaniając pewne regiony i sztywno odwrócił się w kierunku twarzy Harrego.

Wielki uśmieszek wymalował się na ustach bruneta i Louis chciał udusić tą małą ciotę.

Jak on śmiał mu to robić?

Był władcą, poniżanym przez to małe gówno.

Miał tylko nadzieję, że Harry nie będzie aż takim dupkiem by powiedzieć coś w stylu 'podnieś ręce bo taki jest mój rozkaz jako kapitana'

Louis nie mógł znieść tego jak Harry oglądał go i jak mu się wydawało chytry uśmiech pojawił się na jego twarzy bez cienia wahania.

Pieprzyć go.


............................................



Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

Pamiętajcie o komentarzach, bo to naprawdę mnie motywuje!!!

@azilE_xx