Nie mogłam już dłużej zwlekać z dodaniem rozdziału, sama wiem jak to irytuje kiedy sprawdza się czy ktoś już wrzucił posta i znowu pustka. Przepraszam że musieliście to przeze mnie przeżyć.Istnieje jeszcze jeden problem Oxy usunęła to opowiadanie ze swojego tumblra (ponoć tymczasowo ale jednak a wiecie jak takie historie się kończą), będę do niej pisać czy mogłaby wysłać mi całe opowiadanie na maila żebym mogła skończyć to tłumaczyć. Mam nadzieję, że się zgodzi bo w wersji oryginalnej mam skopiowany tylko ten rozdział do połowy. Jestem tym szczerze przerażona ale może nie będzie tak źle
Jeśli mi się uda to postaram się w tym roku nieco częściej wrzucać posty i jakoś pogodzić to z nauką.
A oto rozdział na który tak długo czekaliście:
<<Rozdział 4 (część 2/2)
............................................
Nie wiedział dokąd idzie ale wszędzie tam gdzie nie było Harrego było dobrze. Do diabła, perspektywa skoczenia za burtę była świetnym rozwiązaniem w tym momencie.
Louis mruknął pod nosem, gdy usłyszał kocio-podobne dźwięki i gwizdy ze strony członków załogi. Podobnie jak inni których zobaczył na statku byli młodzi. W jego wieku, może trochę starsi.
Nie wiele wiedział o piratach ale był pewien że przeciętny statek nie miał załogi złożonej w całości z dziewiętnastolatków. Zwłaszcza kapitan, który wydawał się jakby nadal chodził do szkoły a co za tym idzie, Harry wydawał się być najmłodszą osobą na pokładzie którą Louis widział do tej pory.
Jeszcze trudniej było uwierzyć, że Harry był kapitanem Stylesem.
"Louis?"
Przygotowany by zlekceważyć drania, który tak luźno mówił jego imię, Louis odwrócił się i stwierdził że stoi twarzą w twarz z Liamem.
Pierwszy oficer uśmiechnął się do niego lekko i Louis postanowił natychmiast realizować swój wcześniejszy plan.
Przeciągnąć Liama na swoją stronę.
To oznaczało sprawdzian jego dyplomatycznych umiejętności i charyzmy.
"Witaj Liam" Louis posłał zwrotny uśmiech brązowowłosemu piratowi w jak myślał przyjazny sposób. To był chyba pierwszy raz kiedy Louis uśmiechnął się odkąd znalazł się na statku.
Liam zdawał się coś rozważać na początku wpatrując się w Louisa z przymrużonymi oczyma. "Co robisz na pokładzie? Harry cię wypuścił?" Jego ton był ostrożny, jakby starannie dobierał słowa.
"Naprawdę nie lubię gdy mówisz jakbym był zwierzątkiem Harrego. Jestem na pokładzie ponieważ chcę być. Niech ten niedojrzały pirat będzie potępiony" Louis zadrwił, nie był wcale zadowolony. Nie mógł sobie wyobrazić by chociaż mały kawałek jego należał do Harrego.
Liam zamrugał, najwyraźniej nie przewidując tego rodzaju odpowiedzi. "Och... Więc, przepraszam? Rany, Harry miał rację, masz charakterek."
"Nie mam charakterku. To wy piraci nie macie szacunku."
"To bardzo śmiałe stwierdzenie z twojej strony, zwłaszcza, że jesteś tylko więźniem na tym statku. Wiesz, tylko dlatego że jestem lojalny wobec Harrego i dałem mu słowo, nie zrobię ci krzywdy... Ale inni z załogi mają dziś naprawdę paskudny nastrój." Liam poinformował niejasno, mierząc wzrokiem bruneta. "Jeśli będziesz z nimi rozmawiał w ten sposób, nie będziesz miał okazji mówić później wcale" (przypis tłumacza: w sensie utną mu język)
Louis zmarszczył nos.
Jakby chciał zapytać, dlaczego Liam dał słowo Harremu aby go nie krzywdzić, postanowił jednak utrzymać temat z uśmieszkiem wyższości. Pewna siebie ciota.
Krzyżując ramiona, Louis uniósł brew "Och? Jak kto?"
Liam wzruszył ramionami lekko " Jak towarzysze którzy najpierw robią, a potem o tym myślą. Jestem pewien, że Harry dopadnie ich później ale jeśli sam ich sprowokujesz nie będzie miło"
Nie żeby zrobił coś co przestraszyło Louisa. Jeśli jednak jakiś idiota przyszedł do niego zgrywać dupka, lepiej być przygotowanym na traktowanie pokroju identycznego dupka.
Nagle Louis przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym przy jego planach o ucieczce.
"Możesz mnie zaprowadzić żebym zobaczył się z Eleanor?" zapytał poważnie patrząc mu w oczy.
Radzenie sobie z Liamem było prawdopodobnie najłatwiejszym osiągnięciem, dokąd postawił stopę na One Direction. Co prawda, jedynymi ludźmi z którymi miał do czynienia, byli właśnie Liam i Harry, więc Louis wolał grzecznego i urzpejmego bruneta, niż wywyższającego się wielkogłowego kapitana.
Liam pokierował go pod pokład, gdzie znajdowały się wszystkie sypialnie, prowadząc przez najdalsze zakątki statku gdzie jak powiedział swoje kwatery mieli piraci wyższej rangi, ponieważ te pokoje były większe niż średnie pokoje przeciętnych piratów, Nie tak duże jak oczywiście Harrego ale nadal lepsze niż zwykłych członków załogi.
Zatrzymali się przy jednych z drziw, przy samym końcu korytarza i ku zaskoczeniu Louisa, Liam rzeczywiście zapukał do drzwi zamiast po prostu wejść do środka.
Rozumiał to gdy członkowie pukali do pokoju, do którego chcieli wejść a w którym miał znajdować się Harry. Okazywanie szacunku kapitanowi było bardzo ważne. Jednak Liam był zastępcą dowódcy. Nie musiał tego robić, bo Harryego tam nie było, więc miał pełne prawo, by zwyczajnie wejść. Wyglądało na to, że posiadał też klasę.
Stłumione "wejdź" było słychać od wewnątrz i Liam skinął głową w stronę Louisa, zanim popchnął drzwi.
W kajucie było tylko jedno łóżko oraz mała szafka nocna, na której stała lampa naftowa. Na podłodze leżało kilka prześcieradeł i poduszki.
Na łóżku siedziała brunetka, która wyraźnie była piratem, co wynikało z jej stroju, oraz Eleanor.
Louis natychmiast znalazł się przy niej jaśniejąc na twarzy, rozkładając ramiona i zamykając ją w ciasnym uścisku.
Miała się dobrze. Tylko to się teraz liczyło.
"O mój Boże, Lou! Tak bardzo tęskniłam za tobą! Byłam tak przerażona o Ciebie i mój Boże!" Czuł jak jej ciało zaczyna drżeć gdy trzymał ją bliżej, a uśmiech utorował sobie drogę na jego twarzy kiedy to zrobił.
To był zdecydowanie pierwszy raz kiedy Louis szczerze się uśmiechnął, odkąd był na statku. jego przyjaciółka byłą cała i teraz byli razem. Wszystko nagle stało się lepsze.
"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.
"Nie przejmuj się nią, Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakci, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.
............................................
@azilE_xx
Powodzenia na olimpiadzie!
OdpowiedzUsuńopowiadanie jak zwykle super ;)
Dziękuję :)
UsuńCzekam na next
OdpowiedzUsuńI co będzie z tym opowiadaniem?. 3mam kciuki
OdpowiedzUsuńCoż... Oxy niestety mi nie odpisała na prośbę o wysłanie mi tego ff więc pozostaje tylko czekać. Jeśli nie wrzuci rozdziałów do końca grudnia to poszukam innego źródła bo jak znam życie ktoś na pewno skopiował jej opowiadanie. Z reguły nie popieram takich praktyk jednak w tym wypadku chyba właśnie na to będę liczyć.
UsuńMam nadzieję, że będziesz mogła tłumaczyć dalej to ff. Mogłabyś powiadomić mnie o nowym rozdziale? tt _lezzy_ xx
OdpowiedzUsuńOczywiście, że Cię powiadomię kochana :*
UsuńTeż mam nadzieję, że uda mi się to tłumaczyć dalej. Co prawda póki co nie znalazłam żadnej kopii bloga Oxy ale coś na pewno gdzieś jest więc jestem dobrej myśli :) A może Oxy już niedługo włoży poprawioną wersję z powrotem... Zobaczymy :D
kochana, na wattpadzie ktoś (a może nawet sama Oxy) dodał to opowiadanie, ale jest tam tylko 9 rodziałów:( - kams xx wattpad.com/story/5292237-prince-of-the-seven-seas-larry-stylinson-au
OdpowiedzUsuńOjej dziękuję :* jutro się wezmę za tłumaczenie i powinno się pojawić w tym tygodniu kolejne pół rozdziału :)
Usuń