środa, 1 lutego 2017

Rozdział 6 (część 2/3)

Ok, wiem... Długo mnie nie było. Przepraszam. To trochę nie do końca było zależne ode mnie. Dużo nauki, problemy ze zdrowiem... wiecie jak to czasem jest. Chce się a się nie da. No nic, nie przedłużając oto kolejny fragment tłumaczenia, miłej lektury:


<<Rozdział 6 (część 1/3)

 ............................................


W rzeczy samej Zayn nie wyglądał jak członek pirackiego statku. Rzeczywiście, był wystarczająco atrakcyjny, aby móc uchodzić za szlachcica ale Louis by mu tego nigdy nie powiedział, zwłaszcza biorąc pod uwagę mały szczegół - Zayn miał dziwną ideologię odnośnie tego że Harry i Louis uprawiają seks co noc.


Ta dziwna plotka krążąca po statku była dla Louisa już ciut za bardzo uciążliwa.


Na śniadaniu, Liam zapytał Louisa czy chciałby usiąść na poduszce, zanim Harry mu się zaoferuje, ale to żarty Zayna i jego insynuacje seksualne były najbardziej niestosowne, kiedy Harry i Louis znajdowali się w jednym pomieszczeniu. Wtedy, nawet Danielle ledwo powstrzymywała się od pytania, czy Harry naprawdę był taki szorstki w łóżku.


Louis był zadowolony, że może powiedzieć, że od czterech nocy, które spędził na pokładzie One Direction, Harry ani razy nie pojawił się w łóżku razem z nim.


W nocy kładł się samotnie, budził w nocy samotnie i wstawał rano również sam.


Jeśli Harry w ogóle nie spał w nocy, to nie było to tematem do dyskusji. Dla Louisa nie było to coś, o co by zapytał i zawracał sobie tym głowę, bo tak naprawdę zupełnie o to nie dbał.


To było błogosławieństwo, by nie dzielić łóżka razem z nim.


Aczkolwiek przekleństwem było to, że w dzień Harry zdawał się chcieć robić z nim dosłownie wszystko.


Louis był dosłownie zmuszony, by podążać za nim po całym statku praktycznie cały dzień, kiedy Harry wykonywał swoje codzienne, kapitańskie obowiązki jak sprawdzanie zapasów, oglądanie wody czy pisanie w jego gabinecie.



Mimo iż kazano mu się szybko dostosować i minęło już pięć dni, co może nie było znowu tak długim odcinkiem czasu w porównaniu z resztą życia, Louis już teraz wiedział, że nigdy się nie dostosuje.


Louis nie potrafiłby tego znieść przez resztę życia.


A przynajmniej na pewno nie zamierzał


Szczerze mówiąc, jego plan zaprzyjaźnienia się z Liamem prawdopodobnie szybciej zostałby zrealizowany, gdyby Harry nie włóczył go bezsensownie wszędzie za sobą. Jedyny czas, który Louis mógł poświęcić na rozmowę z pierwszym oficerem bł ranek, zanim Harry pojawił się przy śniadaniu i wieczorem, jedna czy dwie godziny po kolacji, kiedy Harry w końcu zdecydował się spuścić go ze smyczy.

Cóż za wspaniała wizja życia przed nim...

- Wiesz, naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy 'częściowo wolny' to doby termin do opisania mnie - Louis mruknął oschle do Harrego, kiedy spojrzał nieufnie na młodszego mężczyznę piszącego coś na biurku. Jego twarz sprawiała wrażenie tak samo skoncentrowanej jak zwykle, gdy Louis był razem z nim w gabinecie.

Właściwie to było nieco dziwne, że jak na pirata, Harry w ogóle potrafił pisać i czytać, podczas gdy większość z nich nie potrafiła nawet się podpisać.

Harry nie przerwał pisania, jego oczy nadal były skupione na papierze kiedy powiedział - interesujące. - Jego ton był tak daleko, jakby ani trochę nie słuchał tego, co powiedział książę.

Gdyby Louis nie znał go lepiej, powiedziałby że naprawdę nie słucha. Spędzając z nim jednak tyle godzin w ciągu dnia, Louis nauczył się jednej niezwykle ważnej rzeczy o Harrym.

Kapitan był cholernie czujny, jak lew podczas polowania, mimo, że nie wydaje się taki być.

Obserwując go, Louis skrzyżował ręce na piersi - Nie możesz powiedzieć że nie mam racji. Odkąd jestem na tym cholernym statku, bierzesz mnie wszędzie ze sobą, nie licząc pieprzonej toalety. Nie mam pojęcia jak dla ciebie, ale dla mnie to nie jest wolność w najmniejszym tego słowa znaczeniu.

Palce Harry'ego zatrzymały się w połowie pisania i w tym momencie obserwujący kapitana Louis odnalazł jego zielone oczy obserwujące go uważnie. - Myślę że nasze definicje wolności są nieporównywalne

- Tak myślisz? - Louis sarkastycznie wymamrotał, marszcząc brwi. - Boże, czuję jakbym tracił moją duszę z każdą chwilą, którą jestem tutaj

W tym momencie Harry podniósł głowę do góry, oparł plecy wygodnie o krzesło i zmierzył Louisa wzrokiem, co było nieco dziwne ponieważ zazwyczaj nie poświęcał zbytniej uwagi słowom Louisa a wręcz przeciwnie, nie przerywał pracy i nie wdawał się w rozmowy.

Jego czerwono-złoty płaszcz, który zwykle miał na sobie, przewieszony był teraz przez oparcie krzesła. Na Harry'm pozostawała jedynie biała koszula, której ostatni guzik niezapięty, przez co wyeksponowana była jego klatka piersiowa, oraz ciemnoniebieskie spodnie, wetknięte do grubych brązowych butów.

Piraci pokazywali zbyt dużo ciała według Louisa

Szczególnie biorąc pod uwagę ten kapitański płaszcz. Zastanawiał się, komu u diabła ci piraci próbowali zaimponować?

Rybom, które patroszyli i wyrzucali za burtę?

- Zakładam, iż byłbyś bardziej produktywny w swoim pałacu w Anglii? - Harry uniósł w górę brew, wyglądając na wyraźnie zaciekawionego.

To z pewnością była inna emocja niż szyderstwo, które zwykle dostawał od kapitana.

Louis wyprostował się i wzruszył ramionami - Tak przypuszczam. Większość czasu się uczyłem i choć pewnie to nie jest produktywne według ciebie, edukacja jest ważna i lepsza od stania za tobą i oglądania jak piszesz 'bezużyteczne notatki'.

Harry zmarszczył nos, wyraźnie nie akceptując słów Louisa na jego temat. - Jestem świadom, jak bardzo ważna jest edukacja, Wasza Wysokość - Oparł Harry, układając brodę na dłoni - Chociaż przypuszczam, że są na statku dla ciebie ważniejsze rzeczy do robienia niż oglądanie mnie, gdy pisze 'bezużyteczne notatki'.

Brunet prychnął - Mógłbym się założyć że są. Do diabła, mógłbym się zaprzyjaźnić albo coś - rzucił pierwsze, co mu przyszło na myśl.

- Zaprzyjaźnić się? Myślałem, że nienawidzisz wszystkich na tym statku. - Harry wybuchnął śmiechem.

- Naprawdę powinieneś przestać myśleć - zripostował Louis - Możesz zrobić sobie krzywdę. Nie wspominając nawet, że myślisz źle. Mam na myśli, moja definicja wolności nie ma nic wspólnego z byciem przy tobie przez cały dzień. Wolność daje mi możliwości abym mógł chodzić wszędzie dookoła i robić to na co mam ochotę przed zachodem słońca.

Harry natychmiast odchrząknął - Cóż, to musi być straszliwie nieprzyjemnie być tobą. Jesteś więźniem i ja cię porwałem. Wolność, którą ode mnie dostałeś jest twoim przywilejem a nie prawem.Więc przykro mi to mówić ale utknąłeś tu dopóki nie powiem inaczej

- Nie jest ci przykro - Książę odparł z irytacją, będąc wkurzonym na Harry'ego, bo czynił wszystko takim trudnym, kiedy wcale nie musiał.

 ............................................


niedziela, 27 listopada 2016

Rozdział 6 (część 1/3)

 Hej :)
Jak pewnie wszyscy wiecie, dołączyła do mnie Ellie M, która będzie mi pomagać przy tym tłumaczeniu za co jestem jej niezmiernie wdzięczna.



<<Rozdział 5 (część 3/3)
 ............................................


- Harry już powiedział całej załodze o wszystkim związanym z wami! Więc się nie martwcie, zobaczycie że nie wszyscy jesteśmy szalonymi, morderczymi przestępcami! Jesteśmy bardziej jak wielka i szczęśliwa rodzina!

Louis nie był tego całkowicie pewny, biorąc słowa Liama z przymrużeniem oka.

Minęło pięć dni odkąd został wyrwany z dala od swojego królewskiego statku płynącego do Francji na jego studia, i zostać na statku One Direction pełnego najbardziej szalonych i pokręconych piratów na świecie.

Wszystko co wydarzyło się na łodzi sprawiło, że chciał przeskoczyć krawędź statku i wpaść wprost do szalejącej wody pod spodem.

Mimo że każdy, z kim Louis miał przyjemność rozmawiać, okazywał się stosunkowo nieszkodliwy poza kpinami, to Louis nadal chciał uderzyć ich prosto w twarz tak mocno jak tylko potrafił. Bezzębny, pokryty bliznami młody człowiek załogi miał skłonność do gwizdania za każdym razem gdy tylko szedł razem z Eleanor przez pokład czy na jadalnie albo po prostu  korytarzem. Było to bardzo irytujące i Louis zawsze był gotowy by mu dogadać ale nigdy nie potrafił odpowiednio sformułować słów ani podjąć odpowiednich działań fizycznych, a może to obecność Eleanor go powstrzymywała.

Właśnie tak Louis poznał Zayna. Mężczyzna o kruczoczarnych włosach pojawił się praktycznie znikąd uderzając w twarz właśnie takiego młodzieńca i nakazując zostawić "panienki" w spokoju.

Eleanor trochę to rozbawiło, była wdzięczna za pomoc owemu młodemu człowiekowi, który wstawił się za nią w tak ujmujący sposób.

Louis nie był.

W rzeczy samej Zayn nie wyglądał jak członek pirackiego statku. Rzeczywiście był wystarczająco atrakcyjny aby móc uchodzić za szlachcica ale Louis by mu tego nigdy nie powiedział, zwłaszcza biorąc pod uwagę mały szczegół - Zayn miał dziwną ideologię odnośnie tego że Harry i Louis uprawiają seks co noc.


............................................


Rozdział 6 (część 2/3)>>



wtorek, 29 marca 2016

Rozdział 5 (część 3/3)

No i znowu muszę Was przeprosić... Powinnam to była wrzucić miesiąc temu :/
Nie będę więcej obiecywać kiedy kolejny rozdział się pojawi, będzie kiedy po prostu będzie. Nie mam ostatnio za dużo czasu a dodatkowo mam pewne problemy. Tak czy inaczej postaram się wrzucić tak szybko jak tylko będę mogła.
Nie przedłużając zapraszam do czytania:


<<Rozdział 5 (część 2/3)

 ............................................


 "Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodowało, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"

 "Więc jak powinienem cię nazywać? Książę mego łóżka?"

Twarz Louisa wykrzywiła się w czystym obrzydzeniu a Harry wypuścił kolejny śmiech po czym zwrócił się do Liama wciąż z uśmieszkiem na ustach

"Kurs jest nadal ustawiony na Irlandię, w końcu mam plan gdzie umieścić naszego najdroższego Księcia Lou"

Wdzięczny że jego nazwisko nie zostało poniżone tak bardzo jak tylko mogło, równie zainteresowany tym co Harry miał do powiedzenia siadł na łóżku obok Eleanor i pozostał cicho.

Liam przytaknął, "Skarb jest nadal naszym głównym celem, prawda?"

Harry skrzyżował ręce na piersi "W tej chwili ta. Ale moje plany odnośnie władcy..." Spojrzał na Louisa prosto, "Mam zamiar rzucić monarchię UK praktycznie do moich stóp gdy dowiedzą się że mam ich cennego księcia. Sprawię że król będzie błagał o miłosierdzie dla jego ukochanego synka gdy dowie się że mam go w posiadaniu"

Z niedowierzaniem Louis poderwał się do góry "Co?! Ale mówiłeś że nie zamierzasz mnie wykorzystać dla pieniędzy albo zemsty!" Zacisnął zęby i rzucił Eleanor krótkie spojrzenie zanim znów obrócił się w kierunku Harrego, "Ponadto okłamałeś mnie co do Eleanor! Powiedziałeś mi że nie chcesz jej sprzedać! Ani zabić!"

Liam wyraźnie zdziwił się po czym odchrząknął "Woah, myślę że to najwyższy czas żebym był w miejscu które nie jest tutaj. Chodźmy Danielle, Eleanor." Wskazał drzwi pośpiesznie wychodząc.

Danielle szybko podążyła za nim, mamrocząc pod nosem coś o szacunku dla Harrego a Eleanor za nią praktycznie depcząc jej po piętach aż wszyscy zniknęli. 

"Nie możesz być tak naiwny" Harry parsknął "Mój Książę, jestem piratem. Nie jestem z tych którzy zawsze mówią prawdę" Uśmiechnął się, jednak to wciąż był ten uśmiech który oznaczał nic innego jak tylko brak emocji na co Louis się skrzywił.

"To właśnie wyjaśnia mój zerowy szacunek do ciebie. Do tej pory jedynym przyzwoitym piratem na tym statku jakiego spotkałem jest Liam i według was nie powinienem mu ufać bo jest piratem" Louis
narzekał, odwrócił się i usiadł na łóżku.


Harry zamruczał "Liam może wydawać się przyzwoity ale ja też wiem jak się zachować cywilizowanie w odpowiednim czasie i miejscu"

"O ironio, otwarcie obmacywałeś mnie przy trójce osób około minutę temu"

Harry uśmiechnął się "W porównaniu do pieprzenia ciebie na łóżku to było cywilizowane"

Zbuntowany na tę myśl Louis przewrócił oczami "W twoich snach"

Chichocząc Harry machnął ręką "Szczerze mówiąc jednak jeśli wiesz co dla ciebie dobre lepiej nie wkurzaj mnie, Zayna, Nialla, Liama i Danielle bo ta dziwka potrafi walczyć jak pieprzony facet" Harry powiedział siadając obok bruneta który powoli odsunął się dalej.

Louis skinął głową "Nigdy nie widziałem ani nie spotkałem tego Zayna, Niall wydaje się być całkiem w porządku gościem, Liam jest świetny, a Danielle wydaje się być trochę suką ale jest w porządku" To co powiedział upewniło go tylko że chciałby poznać Zayna

Harry przybliżył się do niego w odpowiedzi mimo jego wymijających ruchów "Zayn jest świetny. Czasami jest dość próżny i ma coś w sobie ze złego chłopca ale jest jednym z moich najbardziej zaufanych ludzi na tym statku"

"To miło" Louis odpowiedział z roztargnieniem, odsuwając się od Harrego jeszcze raz.

Harry przysunął się do niego jeszcze raz ale tym razem zanim Louis mógłby chociaż próbować stworzyć więcej przestrzeni między nimi, pirat złapał za smycz i owinął linę wokół nadgarstka w efekcie czego Louis nie siedział od niego w odległości większej niż trzy cale.

Próbował nie wyrażać tego jak jego ciało wewnętrznie przeklina Harrego za to że praktycznie się do niego przykleił. 

"Ale co myślisz o mnie? Powiedziałeś co myślisz o innych. Pamiętaj że doprowadzanie mnie do szału nie jest zbyt mądrym pomysłem" Harry przypomniał, jego ton głosu był zabawny i Loiusowi przeleciało przez głowę to co powiedział mu wcześniej Liam.

Ten Harry nie był tym samym Harrym z którymi miał na co dzień do czynienia Liam, włącznie z tym że Eleanor miała cholernie wielkiego farta.

Był coraz bardziej ciekawy tej dobrej strony Harrego z niewiadomego powodu.

"Nie lubię cię"

Był szczery. Nie wspominając o jego zainteresowaniu tą lepszą stroną.

Harry przechylił głowę lekko, "Czy to jest twój sposób na niedoprowadzenie mnie do szału?"

"W porównaniu z moimi innymi myślami to jest" Louis szczerze powiedział, jego oczy obserwowały linę która przyciągnęła go bliżej do pachnącego morską solą nastolatka.

"Zatem odgaduję że nie lubisz mnie ponieważ mnie kochasz"

Louis zmrużył oczy "Okej, najpierw pomyśl o tym całym gównie przez które musiałem przejść w ciągu ostatnich 12 godzin, ze względu na was, a następnie to powtórz w swojej głowie zanim zrozumiesz jak cholernie głupio to zabrzmiało"

Harry obserwował go z figlarnym uśmiechem na co Louis tylko zmrużył oczy "Po drugie, jestem księciem a ty wieśniakiem. To i tak nie miało prawa wyjść. Przykro mi ale nie"

Harry wyszczerzył się przybliżając twarz bliżej ucha bruneta "Właściwie to jestem Księciem Siedmiu Mórz. Jestem tak samo królewski jak ty. Więc może by wyszło" Puścił mu oczko na co Louis jękną "Och, nie, nie, nie, nie, nie, nie".

Śmiejąc się i widząc wyraźny dyskomfort na twarzy starszego Harry rozluźnił uchwyt na obroży i stanął na nogi tym samym opuszczając w końcu bańkę przestrzeni osobistej Louisa "Jestem w stanie dać ci trochę luzu tak jak prosiłeś. Możesz swobodnie poruszać się po tym statku ale kiedy cię wezwę lepiej żebyś biegł do mnie w podskokach tym bardziej biorąc pod uwagę fakt że twoje życie zależy teraz ode mnie" Mrugnął do niego z krzywym uśmieszkiem co spowodował że Louis przewrócił oczyma 

Harry ruszył do wyjścia "Twoja sypialnia będzie dzielona ze mną. Więc jeśli się zmęczysz, drzwi są zawsze dla ciebie otwarte" Poinformował lekko

Louis zacisnął usta "Więc to tak? Jestem wolnym człowiekiem?"

"Częściowo wolnym" Harry spojrzał przez ramię z tym swoim uśmieszkiem wyższości "Kiedy się znudzę, mam zamiar upewnić się że pamiętasz kto założył ci tą obrożę"

Louis otworzył usta ale nie potrafił znaleźć żadnych słów by odpowiedzieć więc zamiast tego podążył wzrokiem za kapitanem, który po chwili zniknął w korytarzu rozmyślając w jaki dokładnie sposób będzie musiał dostosować się do tego nowego pirackiego życia.



............................................



 

Ps. Czy ktoś z was nie chce może zostać moją betą?
Jeśli ktoś chętny to piszcie w komentarzu swojego twittera, gadu-gadu lub maila ;)

@azilE_xx

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 5 (część 2/3)

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak długo musieliście na to czekać. Za niecały tydzień piszę drugi etap olimpiady biologicznej więc sami rozumiecie że mam mało czasu. Do tego dochodzą problemy z internetem (piszę to teraz na tablecie ponieważ komputer mam zwyczajnie niesprawny). W związku z brakiem czasu postanowiłam podzielić ten rozdział jednak na trzy części. Kolejnej możecie się spodziewać jeszcze w tym miesiącu.


<<Rozdział 5 (część 1/3) 


............................................


 
"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakcji, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.

"Jeśli nie liczysz mnie z tymi pijakami w barach podczas gdy zatrzymujemy się w portach" Ta kobieta Danielle wzruszyła ramionami. "Mam swoje chwile z nimi ale kobiety są znacznie bardziej satysfakcjonujące i kochane. Nie wspominając że jestem jedynym żeńskim członkiem załogi One Direction co pozostawia mnie do oglądania niczego innego jak homoseksualizm bijący od załogi, nie ważne że bez mojego wyboru" Wzruszyła dramatycznie ramionami odrzucając swoje włosy.

"Z taką ilością gejostwa, które wisi w powietrzu gęsto jak sól na tym statku, heteroseksualizm wydaje się być czymś zupełnie nienaturalnym" Louis prychnął "W takim razie moje bycie biseksualnym jest dobrą rzeczą według was"

Nie tak jak Louis się spodziewał, Liam i Danielle nie wydawali się ani odrobinę zaskoczeni jego wyznaniem. Starając nie brać tego do siebie (spodziewał się kontrowersji, przecież książę Wielkiej Brytanii był biseksualny... Technicznie rzecz biorąc to był ogromny wstyd i mógłby zostać wygnany jeśli jego ojciec lub kościół angielski by się dowiedzieli) Louis skrzyżował ręce na piersi i ocenił strój Eleanor.

Nie zdolny do pomocy samemu sobie zmarszczył brwi "Co ty masz na sobie w tym momencie?" Powoli zapytał z westchnieniem.


Eleanor zamarła, zaskoczona jego tonem głosu zanim spojrzała na swoje ubranie. Uśmiechnęła się głupkowato "Kapitan Styles dał to mi..." przerwała widząc jak Louis mruży oczy.

"Dlaczego? To wszystko? Nie dotknął cię w niewłaściwy sposób, zrobił to?" Zapytał podejrzliwie. Jeśli dobrze pamiętał Harry powiedział mu wcześniej w pokoju, że nie każdy kto odwiedza ten statek jest traktowany tak samo. Wolał nie wyobrażać sobie loczkowego kapitana robiącego coś takiego.

Danielle prychnęła chichotem a Liam zaśmiał się podczas gdy oczy Eleanor rozszerzyły się i dziewczyna potrząsnęła głową.

"Dostała je ponieważ oficjalnie jest najnowszą pielęgniarką One Direction" Liam odpowiedział ze skinieniem głowy na co Lousi załamał się w całkowitym szoku.

Eleanor była członkiem załogi!? Co!?

"Co!?" Wydukał z niedowierzaniem, odwrócił się twarzą do Eleanor z nadal taką samą twarzą "Eleanor, ty nie! Dołączyłaś do piratów!? Co do kurwy!? Eleanor ty nie mogłaś-"

"Kiedy dostała ultimatum, że umrze lub zostanie pielęgniarką, to myślę, że podjęła inteligentną decyzję" Danielle interweniowała w obronie. Jej oczy obserwowały Louisa niebezpiecznie, zupełnie jakby była gotowa, by rzucić się na niego byle tylko bronić Eleanor przed jego krytyką.

Louis strzelił wzrokiem w jej kierunku "Nie mówiłem do Ciebie! Nie obchodzi mnie co myślisz! Namówiłaś ją do tego! Teraz nie ma już odwrotu dla niej i jeśli kiedyś zostanie złapana przez jakiś europejski rząd, będzie przez nich skazana. Do kurwy, jak mogłaś dopuścić do czegoś takiego, Eleanor!?" Obrócił się z powrotem do niej z desperacją, mając nadzieję usłyszeć jakieś dobre usprawiedliwienie dzięki któremu mogłaby wycofać swoje stanowisko i wrócić do normalności.


Eleanor skrzywiła się cofając się krok od przyjaciela, który wpadł w furię, podczas gdy Danielle po prostu gapiła się na niego z irytacją. Louisa to nie obchodziło. To wszystko było popierdolone. Eleanor na serio postanowiła dołączyć do załogi piratów. To było wielkie, popierdolone gówno. Była teraz piratem. Kryminalistką. Nie mógł w to uwierzyć.

"Hej, nie ma potrzeby tak się denerwować, stary" Liam próbował uspokoić go kłądąc rękę na jego ramieniu. Zdegustowany Louis strącił ją z siebie i obrócił się do pirata.

"Ależ jest! Eleanor, moja przyjaciółka, niewinna obywatelka Anglii po prostu zmieniła się z cywila w kryminalistkę a to wszystko przez was ludzie!"

"Kapitan Styles kazał Danielle mnie zabić" Eleanor spokojnie powiedziała, w momencie uciszając tym Louisa. Powoli brunet obrócił się twarzą do swojej przyjaciółki, która spuściła swoją głowę ze zrezygnowaniem. "Kapitan Styles mnie przeraża Lou. Kiedy rozmawiał ze mną w pokoju więziennym, tak bardzo starałam się nie płakać, ale to nie działało... Powiedział mi, że jestem zbyt delikatna by mnie sprzedać i że po prostu wyśle kogoś, kto mnie zabije w pokoju i zrobiłby to sam ale to nie jest warte jego cennego czasu..." wypuściła drżące westchnienie. "Danielle została wysłana by mnie zabić, ale ona zlitowała się nade mną. Rozmawiałyśmy i ona to wszystko zorganizowała by utrzymać mnie przy życiu i jedyną drogą było dołączenie mnie do załogi. Nie jestem wojownikiem... I nigdy nie byłam. Ale uczyłam się na pielęgniarkę odkąd byłam dzieckiem. Więc ten zawód mi pasuje."

Podniosła głowę z małym uśmiechem "W ostateczności przecież nie zabijam ani nie poluję. Tylko pomagam. Wiesz, że mi przykro że jesteś z tego powodu zły ale nie było dla mnie innego wyboru. Nie jestem prawdziwą kryminalistką... Ciągle jestem Eleanor."

Louis jękną, wywracając oczami "Tak, pomagasz bandzie kryminalistów więc mogą iść dalej mordować innych kryminalistów. Droga do sprawiedliwości na świecie, Eleanor." Louis zmarszczył brwi ponuro i w tej chwili poczuł żal za jego nieprzemyślany komentarz.

"Ale ja kompletnie nie rozumiem. Nie dbaj o Harrego. Powiedział ci że nie to nie jest warte jego czasu. Hah. Co za pieprzony żart tym bardziej biorąc pod uwagę jak mało on sam jest wart." Louis wyśmiał kapitana, uspokajając się. W tym momencie uśmiech Danielle i Liama zniknął.

"On jest zuchwałą cipą potrzebującą spaść z jego wysokiego mniemania o sobie. Książę szkarłatnego morza i książę siedmiu mórz. Fałszywe tytuły. Banalne i tandetne, nadane przez włóczęgów a wydaje mu się że jest na szczycie świata. To żałosne! On ma jedynie piętnaście lat..."

Liam uśmiechnął się niezręcznie "On ma osiemnaście..."

Och a zatem to tylko dwa lata różnicy. Ale bez znaczenia, Harry wciąż pozostawał naprawdę młody, zbyt młody by mieć tak niesławną reputację.

"On ma jedynie osiemnaście a ma to wszystko dlatego że jest złym piratem? Czy my mówimy o tym samym Harrym? Ponieważ będąc szczerym, kapitan Styles o którym słyszałem nie był niczym podobny do Harrego Stylesa którego poznałem." Louis przyznał beztrosko.

Tak jak wcześniej jego głowa nie była w stanie połączyć Harrego i kapitana Stylesa w jedną osobę. Wcześniej w Anglii kiedy słyszał o kapitanie Stylesie jako o bezwzględnym mordercy wyobrażał sobie silnego, doświadczonego, zimnego i śmiercionośnego mężczyznę a nie takie byle gówno. Kiedy poznał Harrego wszystko co widział to małego bachora, który sam sobie nadał tytuł kapitana i którego piekielnie nadużywał.

Liam zmarszczył brwi, jego oczy obserwowały Louisa miarowo. "Harry zdobył tytuł tak szybko bo jest najlepszy w okolicy. Nie daj się zwieść temu co sobą reprezentuje z zewnątrz. Zaufaj temu co ci powiem, Harry jest ostatnią osobą na tym statku, którą chcesz wkurzyć."

Jego słowa nie wywarły na Louisie żadnego efektu, który zaczął czyścić ostentacyjnie swoje brudne paznokcie. Danielle skrzywiła się patrząc na Louisa, zirytowana co było widać w jej oczach,

"Jestem zaskoczona, że zachowujesz się w ten sposób. Kapitan Styles normalnie nie ma tolerancji dla ludzi takich jak ty. Powinien był pokazać Ci twoje miejsce."

Spoglądając znad swoich paznokci z uśmiechem, Louis był gotowy zaatakować słownie kobietę, lecz zanim zdążył to zrobić inny głos za nim zaczął mówić "Powinienem pokazać mu jego miejsce? Danielle, proszę. Oślepłaś? Spójrz na jego pieprzoną szyję"

Louis zesztywniał a Eleanor wbiła wzrok w podłogę podczas gdy Liam i Danielle spojrzeli na otwarte drzwi gdzie niezaprzeczalnie stał Harry.

"Nie ważne co Księżniczka mówi albo robi, w najbliższym czasie i tak smycz od jego obroży wpadnie w ręce jego prawdziwego właściciela" Harry spokojnie zauważył wymijając Liama i stając za plecami Louisa.

Louis zesztywniał jeszcze bardziej w momencie gdy jedna z dłoni Harrego chwyciła z jego krocze. Speszony i sfrustrowany chrząknął, próbując odepchnąć lokowatego kapitana i uniknąć pełnej sceny w tym pokoju. Jednak żelazny uścisk Harrego był zbyt silny i każdy wysiłek jaki ponosił Louis wydawał się rozśmieszać kapitana, który zachichotał muskając oddechem ucho Louisa.

"Odpierdol się ode mnie" Louis syknął, próbując zdjąć rękę, co spowodował, że ciało Louisa przeszedł dreszcz.

Czując drżenie, Harry uśmiechnął się chytrze, pozwalając na ruch ręki z królewskich regionów.

"Dlaczego miałbym to robić, kiedy kocham czuć twoje ciało tak blisko mojego?"

"Idź się zastrzel, wolałbym urodzić się wiejskim idiotą niż cię dotknąć."

"Och to zabolało księżniczko."

"Przestań, kurwa nazywać mnie księżniczką! To nie jest ani mądre ani słodkie!"


............................................


@azilE_xx

niedziela, 4 października 2015

Rozdział 5 (część 1/3)

Przepraszam, że tak długo ale nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Dopiero skończyłam pisać pracę naukową na biologię a teraz jeszcze czeka mnie olimpiada fizyczna i chemiczna. Istna masakra.
Nie mogłam już dłużej zwlekać z dodaniem rozdziału, sama wiem jak to irytuje kiedy sprawdza się czy ktoś już wrzucił posta i znowu pustka. Przepraszam że musieliście to przeze mnie przeżyć.Istnieje jeszcze jeden problem Oxy usunęła to opowiadanie ze swojego tumblra (ponoć tymczasowo ale jednak a wiecie jak takie historie się kończą), będę do niej pisać czy mogłaby wysłać mi całe opowiadanie na maila żebym mogła skończyć to tłumaczyć. Mam nadzieję, że się zgodzi bo w wersji oryginalnej mam skopiowany tylko ten rozdział do połowy. Jestem tym szczerze przerażona ale może nie będzie tak źle
Jeśli mi się uda to postaram się w tym roku nieco częściej wrzucać posty i jakoś pogodzić to z nauką.

A oto rozdział na który tak długo czekaliście:


<<Rozdział 4 (część 2/2)

............................................



Nie wiedział dokąd idzie ale wszędzie tam gdzie nie było Harrego było dobrze. Do diabła, perspektywa skoczenia za burtę była świetnym rozwiązaniem w tym momencie.

Louis mruknął pod nosem, gdy usłyszał kocio-podobne dźwięki i gwizdy ze strony członków załogi. Podobnie jak inni których zobaczył na statku byli młodzi. W jego wieku, może trochę starsi.

Nie wiele wiedział o piratach ale był pewien że przeciętny statek nie miał załogi złożonej w całości z dziewiętnastolatków. Zwłaszcza kapitan, który wydawał się jakby nadal chodził do szkoły a co za tym idzie, Harry wydawał się być najmłodszą osobą na pokładzie którą Louis widział do tej pory.

Jeszcze trudniej było uwierzyć, że Harry był kapitanem Stylesem.

"Louis?"

Przygotowany by zlekceważyć drania, który tak luźno mówił jego imię, Louis odwrócił się i stwierdził że stoi twarzą w twarz z Liamem.

Pierwszy oficer uśmiechnął się do niego lekko i Louis postanowił natychmiast realizować swój wcześniejszy plan.

Przeciągnąć Liama na swoją stronę.

To oznaczało sprawdzian jego dyplomatycznych umiejętności i charyzmy.

"Witaj Liam" Louis posłał zwrotny uśmiech brązowowłosemu piratowi w jak myślał przyjazny sposób. To był chyba pierwszy raz kiedy Louis uśmiechnął się odkąd znalazł się na statku.

Liam zdawał się coś rozważać na początku wpatrując się w Louisa z przymrużonymi oczyma. "Co robisz na pokładzie? Harry cię wypuścił?" Jego ton był ostrożny, jakby starannie dobierał słowa.

"Naprawdę nie lubię gdy mówisz jakbym był zwierzątkiem Harrego. Jestem na pokładzie ponieważ chcę być. Niech ten niedojrzały pirat będzie potępiony" Louis zadrwił, nie był wcale zadowolony. Nie mógł sobie wyobrazić by chociaż mały kawałek jego należał do Harrego.

Liam zamrugał, najwyraźniej nie przewidując tego rodzaju odpowiedzi. "Och... Więc, przepraszam? Rany, Harry miał rację, masz charakterek."

"Nie mam charakterku. To wy piraci nie macie szacunku."

"To bardzo śmiałe stwierdzenie z twojej strony, zwłaszcza, że jesteś tylko więźniem na tym statku. Wiesz, tylko dlatego że jestem lojalny wobec Harrego i dałem mu słowo, nie zrobię ci krzywdy... Ale inni z załogi mają dziś naprawdę paskudny nastrój." Liam poinformował niejasno, mierząc wzrokiem bruneta. "Jeśli będziesz z nimi rozmawiał w ten sposób, nie będziesz miał okazji mówić później wcale" (przypis tłumacza: w sensie utną mu język)

Louis zmarszczył nos.

Jakby chciał zapytać, dlaczego Liam dał słowo Harremu aby go nie krzywdzić, postanowił jednak utrzymać temat z uśmieszkiem wyższości. Pewna siebie ciota.

Krzyżując ramiona, Louis uniósł brew "Och? Jak kto?"
Liam wzruszył ramionami lekko " Jak towarzysze którzy najpierw robią, a potem o tym myślą. Jestem pewien, że Harry dopadnie ich później ale jeśli sam ich sprowokujesz nie będzie miło"

Nie żeby zrobił coś co przestraszyło Louisa. Jeśli jednak jakiś idiota przyszedł do niego zgrywać dupka, lepiej być przygotowanym na traktowanie pokroju identycznego dupka.

Nagle Louis przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym przy jego planach o ucieczce.

"Możesz mnie zaprowadzić żebym zobaczył się z Eleanor?" zapytał poważnie patrząc mu w oczy.

Radzenie sobie z Liamem było prawdopodobnie najłatwiejszym osiągnięciem, dokąd postawił stopę na One Direction. Co prawda, jedynymi ludźmi z którymi miał do czynienia, byli właśnie Liam i Harry, więc Louis wolał grzecznego i urzpejmego bruneta, niż wywyższającego się wielkogłowego kapitana.

Liam pokierował go pod pokład, gdzie znajdowały się wszystkie sypialnie, prowadząc przez najdalsze zakątki statku gdzie jak powiedział swoje kwatery mieli piraci wyższej rangi, ponieważ te pokoje były większe niż średnie pokoje przeciętnych piratów, Nie tak duże jak oczywiście Harrego ale nadal lepsze niż zwykłych członków załogi.

Zatrzymali się przy jednych z drziw, przy samym końcu korytarza i ku zaskoczeniu Louisa, Liam rzeczywiście zapukał do drzwi zamiast po prostu wejść do środka.

Rozumiał to gdy członkowie pukali do pokoju, do którego chcieli wejść a w którym miał znajdować się Harry. Okazywanie szacunku kapitanowi było bardzo ważne. Jednak Liam był zastępcą dowódcy. Nie musiał tego robić, bo Harryego tam nie było, więc miał pełne prawo, by zwyczajnie wejść. Wyglądało na to, że posiadał też klasę.

Stłumione "wejdź" było słychać od wewnątrz i Liam skinął głową w stronę Louisa, zanim popchnął drzwi.

W kajucie było tylko jedno łóżko oraz mała szafka nocna, na której stała lampa naftowa. Na podłodze leżało kilka prześcieradeł i poduszki.

Na łóżku siedziała brunetka, która wyraźnie była piratem, co wynikało z jej stroju, oraz Eleanor.

Louis natychmiast znalazł się przy niej jaśniejąc na twarzy, rozkładając ramiona i zamykając ją w ciasnym uścisku.

Miała się dobrze. Tylko to się teraz liczyło.

"O mój Boże, Lou! Tak bardzo tęskniłam za tobą! Byłam tak przerażona o Ciebie i mój Boże!" Czuł jak jej ciało zaczyna drżeć gdy trzymał ją bliżej, a uśmiech utorował sobie drogę na jego twarzy kiedy to zrobił.

To był zdecydowanie pierwszy raz kiedy Louis szczerze się uśmiechnął, odkąd był na statku. jego przyjaciółka byłą cała i teraz byli razem. Wszystko nagle stało się lepsze.

"Moglibyście ograniczyć słodycz tego spotkania do minimum? Wasz heteroseksualizm przyprawia mnie o mdłości" obca kobieta dokuczyła im z uśmieszkiem na twarzy. Louis zerknął na nią, gdy on i Eleanor odsunęli się od siebie.

"Nie przejmuj się nią, Louis. Danielle nie jest przyzwyczajona do oglądania męsko-damskich interakci, że tak powiem" Liam burknął na brunetkę.


............................................


@azilE_xx



wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 4 (część 2/2)

Wracam po krótkiej (no dobra może nie tak krótkiej) przerwie i mam dla was kolejny rozdział :)
Muszę powiedzieć, że myślałam że chociaż w wakacje trochę sobie odpocznę a tu bum i nic z tego. Do przerobienia dostałam pięć podręczników z chemii "bo konkurs" do tego podobna sytuacja z biologii. A jeszcze stwierdziłam, że pojadę sobie na morze na jacht i mam teraz tyle roboty że nie wiem w co ręce włożyć bo po prostu mi się uzbierało.
No nic. Oto wasz upragniony rozdział:
Miłego czytania :)



Ostrzeżenie!!!
Sceny +18
............................................



"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko

"Do diabła, skąd mam wiedzieć? Gdziekolwiek chce. Jeśli zostanie zgwałcona w nocy przez zły układ, to nie moja wina. Jestem przekonany że Daniele chciałaby się z nią podzielić swoją kwaterą, wydawała się nawet na to nalegać"

Słysząc ponownie szybko zbliżający się głos Harrego Louis zdał sobie sprawę że kapitan był w drodze do pokoju po raz kolejny.

Gdyby zobaczył Louisa tutaj, czytającego jego rzeczy, byłby wściekły.

Mega wściekły.

Wiedząc o niebezpieczeństwie i obawiając się walki, Louis natychmiast postarał się odtworzyć poprzedni układ papierów kiedy usłyszał dźwięk ręki Harrego zaciskającej się na klamce. 

Zdając sobie sprawę, że nie da rady dotrzeć z powrotem do drzwi sypialni, Louis wstrzymał oddech wpychając się pod biurko tak ciasno jak tylko mógł w momencie gdy Harry wszedł do pokoju.

Z plecami przyciśniętymi do biurka Louis mógł tylko słuchać jak wielkie czarne buty Harrego uderzają o drewnianą podłogę, powoli mijając go i udając się do drzwi sypialni.

Ta myśl uderzyła Louisa, to że Harry poszedł tam spodziewając się go zobaczyć, kiedy jego tam nie było.

Tak jak myślał, usłyszał Harrego zatrzaskującego drzwi z wielką siłą.

"Pieprzona mała dziwka"

Usłyszał przekleństwo z ust kapitana w dość opanowany ale wyraźnie wkurzony sposób.

Chrząkając zdał sobie sprawę z tego jak głupi był zapominając, że Louis pewnie próbował wymyślić jakiś plan który pozwoli mu wyjść z tego bez szwanku, co napełniło pirata wściekłością.

Plecy Louisa zaczynały być nieco obolałe ale wiedział że woli znosić to niż wściekłego człowieka w pokoju, więc pozostał na miejscu przyciskając szyję w dół bliżej jego klatki piersiowej.

Gdyby Harry opuścił pokój w poszukiwaniu go, Louis byłby w stanie wrócić do sypialni... to wydawało się jedynym wyjściem w tej chwili
 
Kiedy kroki Harrego się zatrzymały, Louis wewnętrznie chciał by młody człowiek po porostu wyszedł na tyle czasu by książę zdążył wrócić do sypialni, ale gdy pirat znów zaczął chodzić nic nie szło w tym kierunku w którym Louis chciał.

Harry teraz milczał ale jego kroki wydawały się o wiele cięższe, jakby wyładowując swój gniew przez nogi, podczas gdy zbliżył się do biurka.

Jego stopy zatrzymały się tuż przed blatem i Louis wstrzymał oddech, obawiając się że kapitan może usłyszeć nawet bicie jego serca.

Każda sekunda mijała zbyt długo, Louis czekał aż mężczyzna po prostu wyjdzie w poszukiwaniu go na zewnątrz na pokładzie a nie tam...

Wreszcie po tym co wydawało się wiecznością Louis usłyszał chichot Harrego, niski, pełen rozbawienia i zupełnie innych emocji które wcześniej panowały w jego nastroju. Louis zagryzł dolną wargę w niepokoju zastanawiając się co mogło ewentualnie zmienić humor mężczyzny co zatrzymało bicie jego serca.

Pióro Harrego spadło na podłogę, idealnie pomiędzy przestrzeń dzielącą go od nóg pirata.

"Ups" stwierdził mężczyzna na górze.

Louis czuł jak jego oczy się poszerzają kiedy patrzył na pióro po które Harry będzie musiał się schylić a następnie zobaczy jego co ostatecznie skończy się otrzymaniem od niego jakiejś surowej kary podobnej do tej którą otrzymał Rayan, którego Harry trzymał przez tydzień bez jedzenia i wody.

Louis zaczął szybką modlitwę kuląc się i czekając aż Harry go złapie, już całkowicie akceptując fakt że
złapany został.


Jednak Hary wcale nie schylił się po swoje narzędzie do pisania.

"Jestem bardzo niezdarny" Harry powiedział do siebie z innym śmiechem, który zdawał się udawać, tak że Louis miał wrażenie że Harry wie że tam siedzi i po prostu bawił się nim.

Ale to nie może być prawda... Nie było mowy by o nim wiedział...

W odpowiedzi na jego modlitwy stopy Harrego zaczęły odchodzić i Louis chciał westchnąć z ulgą ale powstrzymał go dźwięk butów pirata idącego w kierunku drzwi prowadzących na otwarty pokład łodzi.

Drzwi otworzyły się po czym natychmiast zostały zamknięte a ciało Louisa rozluźniło się pod drewnianym biurkiem gdy zdał sobie sprawę że uniknął właśnie kuli.

Chwytając ręką krawędź biurka, Louis podciągnął się do góry z ciężkim oddechem. Tak szybko jak się tylko wyprostował by rozciągnąć zesztywniałe mięśnie, tak jego oczy spotkały się z oczyma Harrego jako kapitana piratów opartego o framugę drzwi i z rękami założonymi na piersi podczas gdy obserwował Louisa z poważnym wyrazem twarzy.

Louis zatrzymał się powoli i niezgrabnie potarł kark, "No więc, wiesz co? To jednak nie jest kuchnia..." Zauważył kiedy lekko odwrócił twarz od rażącego spojrzenia bruneta. "Po prostu byłem w drodze" profesjonalnie stwierdził podczas gdy strzepnął kurz z ramion.

Harry odepchnął się od framugi drzwi podniesioną ręką idąc w kierunku księcia "Dlaczego grzebałeś w moich notatkach?"

"Nie miałem zamiaru dotykać twoich..."

Zanim zdążył dokończyć Harry po drugiej stronie biurka podniósł jeden s listów i praktycznie przycisnął go do twarzy Louisa.

"Nie kłam kiedy praktycznie złapałem cię na gorącym uczynku, księżniczko. Twoje włosy nadal wyglądają na dość wilgotne i jak ostatni raz sprawdzałem moje notatki, nie miały tych wodnych kleksów na sobie."

Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, Louis przekręcił twarz podczas gdy Harry wymierzył mu polilczek. "Ty mnie nie posłuchałeś"

"Byłem tylko..."

"Ja mówię!" Harry surowo przerwał. "Ty nie posłuchałeś gdy mówiłem że masz zostać w tej sypialni"

Louis po raz kolejny próbował się bronić, "Nie musisz mi pozwolić wyjaśnić, byłem właśnie..."

Jego słowa ucichły gdy Harry gwałtownie pociągnął za koniec liny jego kołnierza prawie przeciągając przez biurko, wpatrując się w księcia jeszcze bardziej niebezpiecznym, rozdrażnionym spojrzeniem jakie miały kiedykolwiek te zielone oczy. "Zamknij się. Nie obchodzą mnie twoje wyjaśnienia. Nie słuchałeś a teraz będziesz ukarany."

Przeklinając, pociągnął za koniec kołnierza a Louis jęknął z bólu kiedy był szarpnięty dookoła stołu aż stanął przed Harrym, wciąż wpatrującym się w niego jakby Louis właśnie zamordował całą rodzinę mężczyzny czy coś podobnego
 
Próbował ponownie otworzyć usta, aby uniknąć jakiejś irracjonalnej czynności ze strony Harrego ale nim to zrobił jego oczy otwarły się szeroko kiedy jego spodnie zostały zsunięte.

"Co ty..."

"Zamknij się kurwa. Ty nie masz prawa mówić." Harry rzucił i mimo oporu Louisa, kapitan piratów agresywnie pociągnął w dół jego bieliznę, odsłaniając męskość którą złapał na co Louis skrzywił się z bólu i nisko syknął.

Harry obserwował go z błyskiem w oczach "W normalnych okolicznościach nie daję tej kary byle komu" z naciskiem na ostatnie słowo, jego uścisk na penisie zelżał a dreszcz przebiegł po kręgosłupie księcia.

Louis starał się ignorować przyjemne uczucie, które wybuchło w jego ciele gdy dłoń Harrego go głaskała.

Nie powinien czerpać z tego przyjemności.

Harry dotykał go w taki sposób w jaki naprawdę nie powinien.

To nie było poprawne

Ten brudny, niskiego pochodzenia kryminalista go molestował i powinien być go odepchnąć. On nie miał prawa.

Nawet jeśli jego bardziej racjonalna część umysłu miała taki zamiar, Louis mógł tylko próbować powstrzymać swe jęki, gdy Harry przyspieszył ruchy na jego penisie, a tarcie rosło wraz z kłopotliwą erekcją.

Louis czuł jak jego twarz robi się gorąca, gdy Harry popchnął go do biurka sprawiając że gwałtownie się zakołysało. Zaczynał właśnie osiągać szczyt, chociaż jego mózg brutalnie sprzeciwiał się własnemu orgazmowi, lecz Louis był zbyt odporny na posłuszeństwo i zbyt zadowolony uczuciem ręki Harrego sunącej po nim.

I tak po prostu zatrzymał się słysząc pukanie do drzwi kajuty.

Puls Louisa, który w ciągu ostatniej minuty pędził jak szalony powoli godził się z brakiem ręki na twardym penisie który teraz niezgrabnie zwisał

Stopniowo Louis otworzył oczy, by spojrzeć na Harrego, który wyglądał na spokojnego gdy spojrzał w stronę wejścia. "Tak?" Zawołał, kiedy pukanie ustało.

"Mogę wejść kapitanie?" Irlandzki głos po drugiej stronie drzwi zapytał i Louis uświadomił sobie, że jeśli mężczyzna wszedłby i zobaczył Harrego i jego w tego rodzaju sytuacji hipotezy zostałyby potwierdzone.

Ludzie będą wiedzieć że Louis Tomlinson, książę Zjednoczonego Królestwa po prostu był pieszczony przez pieprzonego pirata.

To nie mogło być prawdą.

Nie może być.

Doprowadzał się do porządku, kiedy Niall wszedł, właśnie w momencie gdy Louis skończył wciągać swoje spodnie i poprawiał się.

Blondyn zatrzymał się zdezorientowany, skacząc wzrokiem od jednego do drugiego mężczyzny i unosząc brwi aż odważył się wejść, trzymając w ręku talerz pełen jedzenia i duży kubek "Przerwałem coś?" Zapytał niewinnie.

Harry spojrzał na Louisa, a książę nigdy nie czuł się bardziej wściekły jak gdy zobaczył uśmiech wkradający się na twarz kapitana który pokręcił głową. "Nie, wcale nie."

Wiedząc co musiał zrobić żeby utrzymać się w garści, Louis wydał pomruk irytacji i pchnął Harrego w tył z taką siłą jaką tylko był w stanie zebrać w swoim ciele które dopiero teraz odzyskiwało czucie.

Wyraźnie nieprzygotowany do ataku, Harry ledwo utrzymał się na nogach.

Niall gapił się na nich, jak Louis pchnął go w bok by przejść obok i na pokład w ogóle nie przejmując się tym co Harry miał mu do powiedzenia.

"Ale ja mu tylko przyniosłem jedzenie..." Niall pokornie powiedział z dezaprobatą gdy patrzył na oddalające się plecy księcia.




............................................




Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

 Kolejny rozdział dopiero jak odkopie się z robotą. Być może uda mi się to w tydzień jeśli tylko się sprężę ale ponad tysiąc stron do przerobienia w tak krótkim czasie to naprawdę niezłe wyzwanie więc nie zdziwcie się jeśli potrwa to dużo dłużej.
  
@azilE_xx






 

środa, 10 czerwca 2015

Rozdział 4 (część 1/2)

Cześć kochani :)
Przepraszam, że tak długo mi to zajęło ale nie miałam ani chwili czasu. 
No nic, ważne że już to nadrobiłam i możecie przeczytać pierwszą część czwartego rozdziału :)
Miłej lektury :*


<<Rozdział 3 (część 2/2)
............................................


W tym czasie Louis wyszedł z wanny, woda już wystygła do nieprzyjemniej temperatury. Wiedział, że dla niego tak długie czekanie w wodzie było ryzykowne, biorąc pod uwagę, że nie miał pojęcia kiedy Harry znowu wejdzie do pokoju.

Gdy kapitan wychodził powiedział mu tylko żeby nigdzie nie wychodził dopóki nie wróci.

Louis był wdzięczny za to, że mały zboczeniec przepadł.

Po drugiej stronie drzwi słyszał donośny głos Nialla i chyba również Liama, nie był pewny. Louis niezbyt koncentrował się na rozmowie, zamiast tego skupił się na rozmyślaniu podczas mycia się.

Eleanor miała zostać sprzedana ponieważ Harry był dupkiem uważającym się za lepszego od innych. Jak do diabła był w stanie sobie wyobrazić, słodką, niewinną Eleanor wystawioną na czarnym rynku? Ta wyjątkowa dziewczyna z trudem była w stanie upiec ciasto bez oparzenia się w palec, jak miał przetrwać ostro pieprzona przez jakiegoś gigantycznego, tęgiego mężczyznę, który prawdopodobnie by ją kupił?

Pędzące myśli doprowadzały Louisa do szaleństwa. Gdyby miał się martwić tylko o siebie wszystko było by prostsze ale musiał teraz znaleźć wyjście z tego również dla Eleanor.

Liam był pierwszym oficerem statku i wydawał się nawet przyjazny, gdyby Louis miał o nim cokolwiek powiedzieć po jednominutowej rozmowie w cztery oczy. Być może łatwo byłoby nim manipulować? Gdyby Louis miał go po swojej stronie, Liam byłby bardzo przydatny w uzyskaniu wolności zarówno przez niego jaki i Eleanor.


Louis misi po prostu lepiej go poznać, ale to praktycznie niemożliwe jeśli Harry będzie zawracał mu dupę i patrzył na niego tymi intensywnie zielonymi oczami jak jastrząb. 

To było wyraźnie widać, że Harry miał jakieś sadystyczne uczucie względem Louisa i miał wrażenie że im więcej czasu spędzi na statku tym Harry stałby się bardziej brutalny. Oczywiście teraz było to sugestywne upokorzenie ale było na tyle wcześnie, że mogło jeszcze przybrać na sile.

W każdym razie Harry miał zamiar w jakiś sposób zemścić się na rodzinie królewskiej ale to nie było wielkim zaskoczeniem.

Którzy kapitanowie piratów z Wysp Brytyjskich nie mają z nimi problemu?

Plany Harrego co do niego wciąż pozostawały na otwartej wodzie pomijając fakt, że Louis wiedział że nie zostanie sprzedany jak Eleanor. Mimo że było to dobre w pewien sposób jednocześnie nie było...


Możliwości były niekończące się. Choć obroża przypominała mu że nadal żyje to to życie byłoby całkiem pozbawione sensu jeśli miałby głodować i zginąć z zaniedbania i tortur.


To było straszne do rozważenia ale musiał zaakceptować fakt że nie był teraz na spokojnych wodach... Nawet jeśli ma wrażenie że to wszystko to tylko jeden pokręcony koszmar i zaraz obudzi się w swoim wielkim łóżku, cały spocony i śmiejąc się na swoje straszne doświadczenia przypominające życiowe.


Do tego czasu...


Louis spojrzał na jego brudne, pomięte rzeczy. Nie mógł ich ubrać ponownie.


Nie widząc innego wyjścia zaczął się rozglądać rozpaczliwie po sypialni za czymś co mogłoby zastąpić jego strój ale kiedy dotarło do niego gdzie jest ponownie rzucił okiem na swoje rzeczy.

Po wysuszeniu, Louis zaczął wsuwać na siebie koszulę przez głowę.

Nawet jego brudne ubrania były lepsze niż tanie i tandetne ciuszki należące do Harrego.

Kiedy skończył rozważył swoją aktualną sytuację.

Harry nadal nie wrócił.

Mimo, że Harry stanowczo zabronił Louisowi wychodzić z pokoju to była wręcz królewska okazja aby wyjść i spotkać się z Liamem aby ewentualnie porozmawiać z nim o interesach.

Wyrzucając z siebie szybki oddech i przylizując swoje mokre włosy Louis ukradkiem podszedł do jedynych drzwi i kajucie.

Jego dłoń zacisnęła się na klamce, kiedy pochylił się przyciskając ucho do drzwi nasłuchując jakiegokolwiek hałasu po drugiej stronie drzwi gdzie była kwatera Harrego.

Kiedy nic nie usłyszał, brunet powoli przekręcił gałkę zanim otworzył drewniane drzwi.

Zgodnie z jego oczekiwaniami gabinet okazał się pusty. Louis patrzył pod nogi żeby nie robić niepotrzebnego hałasu, który mógłby ostrzec kogoś o jego obecności mimo że pozornie był sam.

Skradając się, podszedł do dużego biurka Harrego, które było całe pokryte porozrzucanymi dokumentami i kopertami.

Jeśli chciał uciec, wiedza gdzie statek się kieruje byłaby dobrym początkiem. Pochylając się nad zawartością listów, Louis próbował znaleźć jakąś wskazówkę dotyczącą kursu łajby.

Delikatnie, jego ręka przeczesywała papiery które były ponasuwane na siebie nawzajem i skrzywił się lekko kiedy jego poszukiwania nie przyniosły efektu...

Dzienniki ręcznie pisane, rachunki, obliczenia, listy...

Przesunął ręką po papierach układając je z powrotem tak jak były wcześniej. Louis zadrżał gdy poczuł uderzający powiew. Jego włosy były nadal mokre przez co kropelki wody spływały w dół jego suchych pleców ponownie je mocząc.

Kiedy potarł nos pojedyncza kropla spadła na jeden z wpisów dziennika Harrego, który był pozornie wpisany dwa dni temu jeśli data na górze była prawdziwa.

"Pokonanie załogi Scarlet Eye przez Bailiwick of Jersey... Więcej przydziałów dzięki bitwie... Liam ocenił wszystko... Hm..." Louis niecierpliwie czytał nisko bełkocząc. "W końcu puściłem Rayana od kary postu z zeszłego tygodnia... Załoga zdaje się sama mi przypominać o moim braku tolerancji dla nieposłuszeństwa..."

Czytając to Louis poczuł jak jakiś niepokój ściska jego żołądek.

"Nikt nie wydaje się rozumieć głównej idei One Direction, że zdrada jest uleczalna tylko przez śmierć tych co mieli odwagę przeciwstawić się zdaniu Księcia Siedmiu Mórz..." Louis skrzywił się "Zarozumiałe małe gówno..." mruknął, podczas gdy jego palec śledził w dół czytany tekst "W końcu wracam do Irlandii, ponieważ..."

"Poczekaj kapitanie, gdzie ona będzie spała?


Donośny głos, był znacznie wyraźniejszy na zewnątrz kajuty niż pozostałe stłumione do tej pory dźwięki. Louisa zmroziło w miejscu gdzie stał przy biurku Harrego. To było zbyt blisko


............................................


Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie wpisać swojego twittera lub gadu-gadu w komentarzu, z chęcią będę wysyłać wam powiadomienia :)

Nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział. Naprawdę mam urwanie głowy w związku z kończącym się rokiem szkolnym... Postaram się jak najszybciej ale sami wiecie ile zajęło mi dodanie tego więc bądźcie wyrozumiali

@azilE_xx